Stare publikacje wciąż wykorzystywane

  • Autor wątku Autor wątku Bombaua
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

Bombaua

Zbanowany
Dołączył
02.2014
Odpowiedzi
27
Witam,

W latach 1993-1997 pewne wydawnictwo opublikowało bardzo dużo moich tekstów w pewnej gazecie drukowanej (miesięcznik). Ja wtedy po prostu lubiłam pisać, czysto hobbystycznie. Widziałam co miesiąc swoje imię i nazwisko w gazecie i to mi wystarczało, nigdy nic nie podpisywałam i nie było z tego zadnych pieniedzy.

Te gazety oczywiście już dawno są na makulaturze, ale okazuje się, że ktoś je wciąż rozpowszechnia w internecie, tzn. zeskanowane w plikach PDF.

Czy ten ktoś może tak postępować bez mojej zgody?
 
Ostatnia edycja:
Bombaua napisał:
... W latach 1993-1997 pewne wydawnictwo opublikowało bardzo dużo moich tekstów w pewnej gazecie drukowanej (miesięcznik). ...
Na jakiej podstawie, jaką umowę zawarłeś z wydawnictwem?
 
Na podstawie wieloletniej znajomości i relacji towarzysko-koleżeńskich, umowy "pisanej" nigdy nie było. Ja byłam wtedy jeszcze niepełnoletnia i wydawnictwo tłumaczyło, że nie mogą oficjalnie itp. itd.

Taki układ mi odpowiadał. Widziałam co miesiąc swoje teksty w gazecie i to mi wystarczało, były podpisywane imieniem i nazwiskiem, jak też pseudonimem, byłam też w tzw. stopce redakcyjnej. Ja byłam wtedy w liceum, przydało się to wszystko do matury z polskiego (nauczycielka wiedziała) i potem na studiach na polonistyce. Dopiero na sam koniec, gdy już byłam pełnoletnia, szef wydawnictwa napisał mi coś w rodzaju listu pochwalnego, że współpracuję z nimi itd. ale nigdy nic nie podpisywałam i nie było z tego zadnych pieniedzy. A potem studia, no i nasze drogi się rozeszły.

No ale okazuje się, że na pewnej stronie można właśnie pobrać te gazety z moimi tekstami, to są skany w plikach PDF. To nie jest jakas profesjonalna strona, wygląda ze ktoś to zrobil prywatnie na fali zainteresowania starymi czasopismami, której juz nie sa w ogole wydawane (taka strona powiedzmy o tematyce retro). Oprócz tych "moich" gazet są tam jeszcze inne. Może dostał zgodę od "mojego" wydawnictwa , a może nie, tego nie wiem.
 
Ostatnia edycja:
Bombaua napisał:
... że nie mogą oficjalnie itp. itd. ...
Bzdura.
Bombaua napisał:
... Może dostał zgodę od "mojego" wydawnictwa ...
Rozumiem, że wcześniej czasopismo nie było rozpowszechniane w internecie. Co do zasady nie miał prawa udzielić takiej zgody, licencja domniemana mogła obejmować wyłączne taką formę rozpowszechniania Twoich tekstów do jakiej były przeznaczone. Jeśli ją wydał to przekroczył swoje uprawnienia zatem możesz pisemnie wypowiedzieć Wydawnictwu licencję domniemaną z uwagi na naruszenie jej zakresu. Rozpowszechniającego wezwij pismem zpo do zaprzestania naruszania Twoich autorskich praw majątkowych, przedstaw swoje roszczenia (Art. 79.), poinformuj o odpowiedzialności karnej (Art. 116.). W razie braku reakcji złóż doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. http://forumprawne.org/prawo-autors...-r-o-prawie-autorskim-prawach-pokrewnych.html
 
Być może się mylę, ale wydaje mi się, że Pani może już na tym etapie ubiegać się o jakieś odszkodowanie. Trzeba tylko zastanowić się od kogo, tzn. czy od wydawnictwa czy od właściciela strony www, która obecnie rozpowszechnia teksty. A w zasadzie to chyba oba podmioty są winne.
 
Kaloteck napisał:
Być może się mylę, ale wydaje mi się, ...
Przecież jest to napisane w poście powyżej o ile czytasz ze zrozumieniem.
Kaloteck napisał:
... A w zasadzie to chyba oba podmioty są winne. ...
Nie wprowadzaj w błąd, na podstawie informacji Pytającej nie ma jeszcze podstaw do takiego twierdzenia.
 
Ostatnia edycja:
Na początek, to chyba trzeba by się dowiedzieć, czy te skany gazet są tam w ogóle umieszczone za zgodą Wydawnictwa. Jeżeli nikt ich nie pytał o pozwolenie, tylko wrzucił skany, to chyba Wydawnictwo jest tutaj najmniej winne i to Ono powinno dochodzić swoich praw w pierwszej kolejności...
 
Dziękuję Wam za odpowiedzi. Właśnie teraz patrzę i widzę, że rozpowszechniający umieścił na stronie taką informację:

"Serwis nie rości sobie praw autorskich względem tytułów zamieszczonych na stronie. Zostały one zamieszczone w celach kolekcjonerskich."

Czy to coś zmienia?
 
Kompletnie nic, to nadal bezprawne rozpowszechnianie.
 
No dobrze... Będzie tylko problem z pismem zpo , bo na stronie nie podają żadnych danych kontaktowych, jest tylko mail. No i najważniejsze - muszę to wszystko podliczyć i przy przedstawieniu roszczeń muszę przecież podać jakąś kwotę. Czy są jakieś "widełki" albo inny sposób jak to się wylicza?
 
No dobrze... Poczytałam trochę i wiem już właściwie wszystko, ale...

Moderator na początku napisał, że powinnam wysłać dwa pisma, jedno do wydawnictwa, a drugie do strony, która rozpowszechnia. Te dwa podmioty nie sa ze sobą związane. Po co wypowiadać wydawnictwu licencje standardowa 5-letnia, skoro ona i tak już dawno wygasla? No chyba, ze taki jest wymog proceduralny?

Natomiast w przypadku strony, która rozpowszechnia bedzie problem z pismem zpo , bo na stronie nie podają żadnych danych kontaktowych, jest tylko mail. Załóżmy, że na maila nikt nie odpowie, to wtedy na policję?
 
Bombaua napisał:
... Po co wypowiadać wydawnictwu licencje standardowa 5-letnia, skoro ona i tak już dawno wygasla? ...
Masz rację. W ferworze tłumaczenia umknął mi ten 1997 rok. Zazwyczaj pytania dotyczą bieżących problemów.
Bombaua napisał:
...Załóżmy, że na maila nikt nie odpowie, to wtedy na policję?
Niestety tak.
 
Mnie z kolei wydaje się, że po tak długim czasie nie ma Pani żadnych szans na jakiekolwiek odszkodowanie. Nawet gdyby doszło do sprawy sądowej, to druga strona podniesie zarzut przedawnienia, jest to niemal pewne w 100%.
 
Kaloteck napisał:
Mnie z kolei wydaje się, ...
Po raz ostatni proszę abyś czytał ze zrozumieniem i przestał pisać nie na temat. Nie przypuszczam aby pdf-y pojawiły się w sieci 10 lat temu.
 
Strona rozpowszechniająca powie tak:
Kupiliśmy gazety w kiosku, zeskanowaliśmy je i wrzuciliśmy na stronę. Niczego nie ukradliśmy...
 
Kaloteck napisał:
... zeskanowaliśmy je i wrzuciliśmy na stronę. Niczego nie ukradliśmy...
Bolesne bzdury pisze nie mając pojęcia o zagadnieniu. Przestań trollować. To o czym piszesz jest bezprawnym rozpowszechnianiem.
 
Ostatnia edycja:
Wysłałam maila i co się okazuje... założyli hasło, tzn. skany czasopism są dostępne, ale trzeba się zalogować, a więc utworzyć konto itd. Oczywiście to zajmuje przysłowiowe 5 minut, ale widać, ze zareagowali... ze niby dostep nie jest już taki latwy... ale czy to cos zmienia?
 
Nie zmienia faktu, że do naruszenia już doszło a zaprzestania naruszania to podstawowy obowiązek naruszyciela. Jeśli nie doszło do przedawnienia, nadal masz prawo do roszczeń.
 
Powrót
Góra