Statima - Zobowiązanie do zapłaty

  • Autor wątku Autor wątku kobra1
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kobra1

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2011
Odpowiedzi
1
Witam
Chciałem przedstawić moją sprawę gdyż nie jestem w stanie jej do końca sam ocenić , mianowicie 2 dni temu przyszło zwykłym listem od Kancelarii "Statima"
zobowiązanie do zapłaty do 10 grudnia. Rzecz której tu nie rozumiem to fakt iż na pierwszej z dwóch stron jest wyszczególniona kwota do zapłaty min koszt postępowania egzekucyjnego a na drugiej informacja iż w przypadku zapłacenia wnoszę jednocześnie o odstąpienie od skierowania sprawy na drogę postępowania egzekucyjnego. Dodatkowo mam do wypełnienia pola min sygnatura nakazu zapłaty , której nigdzie w liście nie ma podanej , jedynie adres mojego wierzyciela wraz z kontem czyli pkp intercity.
Informacje dodatkowe : ostatni mandat od PKP który pamiętam otrzymałem w 2001 roku a z kancelaria Statima jest to mój pierwszy kontakt.
Z góry dziękuję za jakiekolwiek przydatne informacje.
 
kobra1 napisał:
ostatni mandat od PKP który pamiętam otrzymałem w 2001 roku

Jeżeli dług jest z 2001 r. to nie należy podejmować żadnych negocjacji, pisać pism o raty, rozmawiać z nimi telefonicznie. Nie można w żaden sposób uznać długu. Dług jest przedawniony. Oczywiście można też spłacić, ale to tylko dobra wola- nie przymus. Kwota jest pewnie niewielka, a nasza kolej biedna...
 
Wygląda na to, że Statima wykupiła stare długi biednego PKP. Ja dostałam takie samo pismo i tak prawdę mówiąc rozumiem, że jest to tzw. przedawnienie.Ostateczne wezwanie do zapłaty wystawiono 01.12.2011. U mnie dokładnie 10 lat minęło 30.11.2011 roku-bo wg. PKP jechałam bez biletu 30.11.2001 roku. Jest to po prostu żenada!!! Jeżeli ma ktoś inne zdanie, lub trzeba coś dalej w tym kierunku zrobić to dajcie znać. Pozdrawiam GAPOWICZÓW;)
 
Jeżeli Statima nie powołuje się na żadne orzeczenie sądowe a mineło 10 lat kalendarzowych a więc do 31,12,2010r , od tego zdarzenia , to należy ignorować takie pisma . Jeżeli zobowiązanie uległo przedawnieniu , to dłużnik może skutecznie uchylić się przed zapłaceniem długu .
 
Czyli nie wysyłać do nich żadnego pisma z przedawnieniem?
 
Przeczytaj dokładnie pismo i wylicz . Jak minęło 10 lat , to ignorować pisma .
Pozdrawiam .
 
77magda napisał:
Wygląda na to, że Statima wykupiła stare długi biednego PKP. Ja dostałam takie samo pismo i tak prawdę mówiąc rozumiem, że jest to tzw. przedawnienie.Ostateczne wezwanie do zapłaty wystawiono 01.12.2011. U mnie dokładnie 10 lat minęło 30.11.2011 roku-bo wg. PKP jechałam bez biletu 30.11.2001 roku. Jest to po prostu żenada!!! Jeżeli ma ktoś inne zdanie, lub trzeba coś dalej w tym kierunku zrobić to dajcie znać. Pozdrawiam GAPOWICZÓW;)[/QUOTE
C.D.N. Czyli: Zwróciłam się z prośbą o wyjaśnienie sytuacji do PKP. Otrzymałam odpowiedź-PKP wniosło pozew do sądu we wrześniu 2002 roku, w załączeniu nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym - (10 lat) czyli okres przedawnienia prysł jak bańka mydlana. Proponuję zapłacić wszystkim Gapowiczom. Pozdrawiam:(
 
Na dzień dzisiejszy przedawnienie biegnie od daty uprawomocnienia nakazu zapłaty . Nakaz przeawni się z końcem 2012 r. Powodzenia .
 
Dopiszę się, bo mam identyczny problem z tą samą firmą windykacyjną Statima.

Tydzień temu pod adres rodziców gdzie nie mieszkam już chyba z 8 lat dotarło pismo zwykłym listem z Kancelarii Statima o treści:

Przedsądowe wezwanie do zapłaty.

Adres kancelarii

w imieniu PKP Intercity (adres)

Wzywa dłużnika!!!

do natychmiastowej dobrowolnej zapłaty w terminie do dnia 25/01/2012

Długu na kwotę - 901,16 zł

tytułem: niezapłaconego mandatu wraz z odsetkami D75xxxx, D73xxxx

Wszelkie wpłaty należy kierować na numer konta bankowego wierzyciela

Wierzyciel: PKP Intercity Spółka Akcyjna
( numer konta, tytuł przelewu)

Dowód przelewu należy przesłać faksem itd...

W przypadku braku wpłaty sprawa zostanie skierowana na drogę postępowania sądowego, a w razie potrzeby egzekucyjnego.
Dalej o kosztach w sumie 527,83 zł.
Na drugiej stronie rozbicie kosztów długu. Razem 1428,99 zł

Nie podane ani kiedy rzekomo ten mandat dostałem, ani o żadnym wyroku. Być może kilka lat temu w 2002 lub 2003 kiedy już nie mieszkałem z rodzicami jakieś do nich pismo przyszło polecone i jako, że mnie nie było odebrali za mnie, ale że odwiedziłem ich dopiero na święta to o całej sprawie zapomnieli. W końcu co może ode mnie chcieć PKP? Nie przypominam sobie bym PKP podróżował prócz okresu 2000-2001 kiedy byłem w wojsku i miałem darmowy przejazd. Jedyny okres, kiedy zgubiłem dowód osobisty to zdaje się końcówka 2002 roku, ale ktoś mi go zwrócił wysyłając pocztą pod adres. Więc domyślam się, że chodzi o ten okres i ktoś sobie za darmo a raczej na mój koszt pojeździł PKP. Kwota jest nie mała, żadnego nakazu z sądu dotej pory nie dostałem. Czy obejmuje mnie przedawnienie? Jak się odwołać w razie gdy kancelaria wystąpi do sądu? Gdybym się spodziewał czegoś takiego, napisałbym odwołanie już dawno. Ale że nie powiązałem tych listów z niczym, a one przy przeprowadzce poprostu gdzieś rodzicom zaginęły to nawet nie znam ich treści. Gdyby to były polecone z sądu kazałbym rodzicom je przeadresować ale z PKP poprostu uznałem za jakąś pomyłkę.
Co mam robić? Olać to pismo i czekać na nakaz sądu? Jeśli do tej pory PKP nie skierował sprawy do sądu to chyba nie muszę odpowiadać na to pismo, tymbardziej że prócz numerów mandatów nie ma w nim ani konkretnych dat ani wzmianki żeby sprawa do sądu kierowana była.
 
Powrót
Góra