Stłuczka- sprawca nie chce się wywiązać

  • Autor wątku Autor wątku michał b
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

michał b

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2008
Odpowiedzi
6
Moja znajoma uderzyła w mój samochód, uszkadzając go. nie pisaliśmy oświadczenia, dała mi zabezpieczenie w postaci 300zł i jeśli to starczyło by na naprawę to mieliśmy tak zakończyć sprawę. Byłem u lakiernika wycenił szkodę na 1000zł, rozmawiałem z nią samochód jest na jej matkę i ona nie chce dopłacić reszty, ani spisać oświadczenia. Mam świadków tego zdarzenia, nagrałem na dyktafonie rozmowę telefoniczną w której przyznaje się że uderzyła w mój samochód. Co mam z tym teraz zrobić? Czy mogę założyć jej sprawę cywilną? Mam szanse ją wygrać? Z góry dziękuję za każdą podpowiedz.
 
[cytat="michał b"]Mam świadków tego zdarzenia, nagrałem na dyktafonie rozmowę telefoniczną w której przyznaje się że uderzyła w mój samochód. Co mam z tym teraz zrobić? Czy mogę założyć jej sprawę cywilną? Mam szanse ją wygrać?[/cytat]
Masz pełne prawo iść do sądu, w końcu próbowałeś załatwić sprawę polubownie, nie ma obowiązku korzystania z czyjegoś OC czy też spisywać oświadczeń.
Świadkowie są tutaj bardzo ważni (pod warunkiem, że to nie rodzina albo tp.), bez nich nie masz szans.
 
Świadkiem jest moja dziewczyna, która była ze mną. Czy moje nagranie też może służyć jako dowód w sprawie (mówi na nim że to ona uderzyła w mój samochód ale nie zapłaci, nic więcej)?
 
Dziewczyna to dość marny świadek, lepsze byłyby zdjęcia uszkodzonych pojazdów.
Tak czy inaczej dopuszczenie dowodów oraz ich ocena należy do sądu, więc potencjalnie jest taka możliwość. Czasami sam fakt wniesienia pozwu działa mobilizująco na sprawcę.
Jeśli zamierzasz iść do sądu tylko wtedy, gdy będziesz miał pewność wygranej, to nie ryzykuj, bo w moim przekonaniu nie masz niepodważalnych dowodów. Spróbuj może tak: wyślij wezwanie do zapłaty, drugie przedsądowne, a później idź do sądu. Jak się nie przestraszy, to najwyżej wycofasz pozew i stracisz parę złotych (nie będzie procesu, więc i nie będzie kosztów procesu).
Ja zamierzam iść do sądu po niecały 1.000 zł od PZU i liczę się z tym, że dołożę do tego "interesu", ale traktuję to jako przygodę i nowe doświadczenie, które może się przydać w przyszłości.
 
Jej świadkiem może być też tylko jej siostra, która przy tym była.
A jak takie wezwanie do zapłaty ma wyglądać?
Chciałem iść do rzeczoznawcy żeby wycenił mi szkodę i dołączyć to do sprawy. Czy zgłaszać to zajście na policję?
Nie chodzi mi już o te pieniądze(mam nauczkę na przyszłość, jak załatwiać takie sprawy) nie podoba mi się to, w jaki sposób mnie potraktowano i to mnie najbardziej boli.
 
[cytat="michał b"]A jak takie wezwanie do zapłaty ma wyglądać?[/cytat]
Nie jest to unormowane. Tutaj masz przykład pierwszy z brzegu. Na googlu jest tego pełno.
[cytat:2js0exjq]Chciałem iść do rzeczoznawcy żeby wycenił mi szkodę i dołączyć to do sprawy.[/cytat:2js0exjq]
To niewiele jest warte, bo i tak będzie musiał być powołany biegły, żeby wycenić koszty naprawy. Lepiej już naprawić za własne pieniądze i próbować je odzyskać. Skoro samochód jeszcze nie jest naprawiony, to zrób dokumentację fotograficzną. Może się przydać.
[cytat:2js0exjq]Czy zgłaszać to zajście na policję?[/cytat:2js0exjq]
Możesz spróbować, najwyżej odmówią interwencji.
[cytat:2js0exjq]Nie chodzi mi już o te pieniądze(mam nauczkę na przyszłość, jak załatwiać takie sprawy) nie podoba mi się to, w jaki sposób mnie potraktowano i to mnie najbardziej boli.[/cytat:2js0exjq]
Najpierw zdecyduj, jak daleko chcesz się posunąć i zmierzaj w tym kierunku. Jeśli zdecydujesz się iść do sądu, to nie ma sensu np. przy każdej okazji mówić, że wolałbyś załatwić to polubownie, tylko ślij wezwania i od razu pozew. Jeśli samochód sprawczyni nie jest jeszcze naprawiony, to zrób zdjęcia, mogą się przydać.
 
Pisze wezwanie do zapłaty (kieruje je do sprawczyni czy właściciela samochodu?) i zgłaszam sprawę na policje.
Szkodę zrobiła mi hakiem wiec u niej było tylko kila rys
 
Rozmawiałem ze znajomą (zadzwoniła do mnie sama) powiedziała mi, że chce to załatwić tak jak uzgodniliśmy tylko jej matka się uparła i nie pozwala napisać oświadczenia z jej ubezpieczenia. Nie chce mieć sprawy w sądzie, bo wie jakie są tego konsekwencje.
 
[cytat="michał b"]Rozmawiałem ze znajomą (zadzwoniła do mnie sama) powiedziała mi, że chce to załatwić tak jak uzgodniliśmy tylko jej matka się uparła i nie pozwala napisać oświadczenia z jej ubezpieczenia. Nie chce mieć sprawy w sądzie, bo wie jakie są tego konsekwencje.[/cytat]
Stawiam na to, że to tylko taka zagrywka: "chcę, ale mi nie pozwalają, mam nadzieję, że rozumiesz moją sytuację? daj mi trochę czasu". Jest coraz mniejsza szansa, że TU uzna dobrowolnie swoją odpowiedzialność na podstawie oświadczenia, po tak długim czasie (szkody powinno się zgłaszać jak najszybciej), więc może to być gra na czas. Ja bym się takimi telefonami nie przejmował i robił swoje.
 
Do jakiego artykuł mam się odnieść pisząc wezwanie do zapłaty?
 
Powrót
Góra