stłuczka z dzikeim

  • Autor wątku Autor wątku Buczerr
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

Buczerr

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2007
Odpowiedzi
9
Witam. Opiszę dokładnie o co chodzi.
Moja mama nie miałą dzis czym wrócić z pracy i pojechał po nia znajomy, niestety przy powrocie mieli stłuczke z dzikiem, policja była wzywana, ale Policjant stwierdził ze sprawca zbiegł. Na drodze nie ma zadnego znaku typu "uwaga na dzikie zwierzeta" nie ma też nawet "uwaga na zwierzęta hodowlane". Ubezpieczyciel twierdzi ze nie można sie domagać odszkodowania. Proszę was o pomoc, wkońcu ta naprawa bedzie pokrywana z kieszeni mojej mamy, a ona ma tylko pół etatu, w dodatku za minimum socjalne :( Czy można sie ubiegać o odszkodowanie? Jesli tak to od kogo? Jakie sa szanse odzyskania jakiejkolwiek kwoty? Z góry dziekuje za wszelką pomoc i pozdrawiam, Daniel.

Auto jest ubezpieczone w PZU, oczwiście AC nie ma, tylko OC.

Jeśłi ktos wie cokolwiek o podobnych przypadkach, albo zna dokładnie przepisy mówiące o takich zdarzeniach, bardzo prosze o w miare szybka odpowiedz, wiadome, ze właściciel pojazdu, jest w obecnej chwili bez pojazdu i trzeba to załatwic jak najszybciej. Pozdrawiam, Daniel.
 
Po pierwsze można strac sie o odszkodowanie od zarządcy drogi.Trzeba udowodnić jego zaniedbanie (brak znaku).Pomocny tu może być lesnik który stierdzi ze zwierzyna czesta przekracza jezdnie.Można sie starac też o odszkodowanie od kół łowieckich gdy organizowali w tym czasie polowanie.
 
dziekuje za odpowiedz. Spróbuję dowiedzieć się czy było polowanie w tym czasie, ale watpie w to. Za to wydaje mi sie ze mozna by udowodnic ze droga jest zaniedbana, bo jest zaniedbana, najgorsza trasa zima i nie tylko. Nie pierwsza osoba wpadła w tych okolicach na dzika, mój znajomy też rozwalił auto na dziku, polonez - wiec wyklepał tylko i nie poruszał sprawy. Dziekuje i pozdrawiam, Daniel.
 
a czy trudno bedzie udowodnic zaniedbanie i uzyskać odszkodowanie? Np. jeśli leśnika bym dorwał? A jak by było gdybym nie miał takiej osoby?

Przepraszam ze nie edytowałem tamtego posta, ale spieszę sie do pracy. pozdrawiam

Skoro opiekunem drogi jest Gmina Z..... w takim razie mam wystosować pismo do burmistrza z prosbą o odszkodowanie? juz wiem kto jest gajowym (leśnikiem) jest to osoba nawet znajoma mojej rodzinie troche.
Prosze o podpowiedz jakie kroki mam poczynić. Dziekuje za każdą pomoc.

Aaaa, oczywiscie nie chce jakichś ogromnych pieniedzy, jedynie tyle zeby wystarczyło na naprawe auta, wiem z ena nowych orginalnych cześciach była by to duza suma, ale mi wystarczyła by połowa tego prawdopodobnie, a moze nawet mniej, używane częśći, zamienniki, zeby wyjsć na czysto - fiat Albea z 2002 albo 2003 roku.
Pozdrawiam, Daniel.
 
Witam
Po pierwsze wysokość szkody ma znaczenie drugorzędne. Najistotniejsze jest wykazanie odpowiedzialności danej instytucji za powstanie szkody. W ostatecznym rozrachunku szkodę zapewne będzie likwidowała jakaś ubezpieczalnia, a ona wysokość szkody będzie w stanie ustalić.
Co do meritum - kierowanie się do gminy nie ma sensu. Za drogi odpowiedzialny jest odpowiedni zarząd dróg i do niego trzeba składać roszczenie. Jednak wykazanie odpowiedzialności na podst. li tylko braku znaku drogowego jest bardzo trudne. W końcu dzikie zwierzęta mogą chodzić gdzie chcą, a znaki ostrzegawcze ustawia się tylko w miejscach gdzie są stałe szlaki wędrówek zwierząt itp. Zarządy dróg mają projekty oznakowań dróg, które uwzględniają takie właśnie miejsca. Więc zaniedbanie zarządcy drogi wykażesz tylko gdy w danym miejscu taki znak być powinien a go nie ma (np. zawsze tam stał i znikł, albo istnieją znaki dla przeciwnego kierunku ruchu a dla twojego nie).
W przeciwnym wypadku z roszczeniem występujesz do nadleśnictwa lub urzędu wojewódzkiego. Szczegóły tutaj: http://www.auto-swiat.pl/poradnik/artyk ... ykul=19354
Powodzenia i napisz jeśli uda się wywalczyć odszkodowanie :)

A tak na marginesie to znajomy chce aby za stłuczkę z dzikiem zapłaciła twoja mama którą wiózł?? Tylko dlatego że po nią pojechał?? Pogoniłbym na cztery wiatry!!
 
no w tym sęk, ze on nie chce, twierdzi ze sam to zrobi, ale jako ze jest moim szwagrem ze strony ciotecznej siostry, to trzeba mu w tym pomóc, prawda? Wypadało by.

Znaku nigdy tam nie było, ale przeceiż nie o każdych miejscach muszą wiedzieć zażądcy dróg. Znam inne miejsce gdzie widziano całe stado dzików maszerujące przez ulicę, nie 5 tylko 15, 20 dzików. I żadnego znaku też tam nie ma. W okolicach gdzie miało miejesce to zdażenie, znajomy rodziny, takze miał stłuczke z dzikiem, starym polonezem, wiec tego nie zgłaszał. Gdyby zgłosił, pewnie było by łątwiej. Ale czy leśniczy typu gajowy, nie pomógł by w tym? nie było by łątwiej gdyby wydał opinie ze w tych okolicach jest duzo dzikiej zwierzyny? Że niekiedy spotykła je w jedenj częsci lasu, a niekiedy w drugiej, czyli po przeciwnej stronie ulicy?

Wystąpimy z roszczeniem do odpowiedniego organu, czyli do Wojewody, bo przewazaja tam tereny polne raczej, leśne sa dalej od drogi.

Czy ktos moze pomóc i podać jak powinno wyglądać takie roszczenie?
Przykłądowo, co trzeba gdzie zawrzeć, co załaczyć?
będę bardzo wdzieczny i oczywiście o wszsytkim opowiem co i jak sie potoczyło.
Z gory pieknie dziekuję i pozdrawiam, Daniel.
 
Powrót
Góra