A
Akelai
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2010
- Odpowiedzi
- 1
Witam,
piszę na forum, by nie być obojętnym wobec tego, czego dopuszcza się straż miejska w małych miejscowościach, i prosiłbym o pomoc.
Zamieszkuje w mieście do 50 tys. mieszkańców, gdzie jak potocznie się mówi "ręka rękę myje". Sytuacja następująca:
Późnym wieczorem razem ze znajomymi spożywaliśmy alkohol w miejscu publicznym (zaznaczając pełną kulturę). Gdy nadeszli panowie ze straży miejskiej, alkohol był zakręcony i opakowany w papier. Po krótkiej rozmowie pt. jesteśmy winni i bardzo chamskim zachowaniu z ich strony, strażnicy nałożyli mandat na moich znajomych. Ja odmówiłem przyjęcia mandatu, gdyż wg mnie nie mieli wystarczających dowodów na to, że spożywałem alkohol (zakręcona butelka, opakowana w papier?), na co strażnicy używając siły zabrali mnie na komendę policji, aby przeprowadzić badanie alkomatem. Odmówiłem badania alkomatem nie rozumiejąc powodów poddawania mnie badaniu. W odpowiedzi na to strażnicy zagrozili mi izbą wytrzeźwień (jak w typowym mieście policyjnym, jeśli się nie przyznam to przekonam się w izbie wytrzeźwień co znaczy podważyć decyzję strażnika?). Po odmówieniu badania alkomatem zostałem brutalnie "zapakowany" do samochodu i wyruszyliśmy w stronę izby wytrzeźwień. Podczas drogi usłyszałem pytanie: "czy przemyślałeś sprawę i przyjmiesz mandat? bo nie będzie z Tobą ciekawie". Szczerze, przestraszyłem się.. i odpowiedziałem że przyjmę mandat. Strażnicy zatrzymali się, jeden z nich wyciągnął bloczek do mandatów, i kazał mi podpisać in blanco.. odpowiedziałem że w tym momencie przekracza swoje uprawnienia, i że nie podpisze pustego mandatu. Dopiero w tym momencie strażnik zaczął wypełniać blankiet, i co ciekawe, wypisał go z datą miesiąc wstecz (czego od razu nie zauważyłem), po przyjęciu go zostałem łaskawie wypuszczony, a moja prośba o wylegitymowanie się strażników została pozostawiona bez odpowiedzi. Wydawało mi się że każdy funkcjonariusz ma obowiązek wylegitymować się?
W związku z zaistniałą sytuacją, zrozumiałym dla mnie jest, że temat mandatu za spożywanie alkoholu jest zamknięty, nie dbam o mandat, przyjąłem go więc przyznałem się do winy. Jednakże sposób postępowania strażników nie jest dla mnie zrozumiały. Czy mogli oni zabrać mnie na komendę? wymuszać badanie alkomatem? i zastraszać izbą wytrzeźwień? a następnie próbować wypisać inny mandat? mam dane strażników miejskich którzy byli uczestnikami całej sytuacji, i nie chciałbym zostawić tej sytuacji bez echa.
Czy w wystarczający sposób strażnik miejski przekroczył uprawnienia? Co mogę zrobić aby strażnik poniósł konsekwencje swojego zachowania? Gdzie skierować sprawę? Ważnym zaznaczenia jest fakt, iż przez kamerę miejską nagrany jest moment wręczania mi druku in blanco. Jednakże kamery te należą do straży miejskiej więc wątpliwym jest otrzymać dostęp do nich.
Jeśli jest to możliwe, prosiłbym o pomoc.
piszę na forum, by nie być obojętnym wobec tego, czego dopuszcza się straż miejska w małych miejscowościach, i prosiłbym o pomoc.
Zamieszkuje w mieście do 50 tys. mieszkańców, gdzie jak potocznie się mówi "ręka rękę myje". Sytuacja następująca:
Późnym wieczorem razem ze znajomymi spożywaliśmy alkohol w miejscu publicznym (zaznaczając pełną kulturę). Gdy nadeszli panowie ze straży miejskiej, alkohol był zakręcony i opakowany w papier. Po krótkiej rozmowie pt. jesteśmy winni i bardzo chamskim zachowaniu z ich strony, strażnicy nałożyli mandat na moich znajomych. Ja odmówiłem przyjęcia mandatu, gdyż wg mnie nie mieli wystarczających dowodów na to, że spożywałem alkohol (zakręcona butelka, opakowana w papier?), na co strażnicy używając siły zabrali mnie na komendę policji, aby przeprowadzić badanie alkomatem. Odmówiłem badania alkomatem nie rozumiejąc powodów poddawania mnie badaniu. W odpowiedzi na to strażnicy zagrozili mi izbą wytrzeźwień (jak w typowym mieście policyjnym, jeśli się nie przyznam to przekonam się w izbie wytrzeźwień co znaczy podważyć decyzję strażnika?). Po odmówieniu badania alkomatem zostałem brutalnie "zapakowany" do samochodu i wyruszyliśmy w stronę izby wytrzeźwień. Podczas drogi usłyszałem pytanie: "czy przemyślałeś sprawę i przyjmiesz mandat? bo nie będzie z Tobą ciekawie". Szczerze, przestraszyłem się.. i odpowiedziałem że przyjmę mandat. Strażnicy zatrzymali się, jeden z nich wyciągnął bloczek do mandatów, i kazał mi podpisać in blanco.. odpowiedziałem że w tym momencie przekracza swoje uprawnienia, i że nie podpisze pustego mandatu. Dopiero w tym momencie strażnik zaczął wypełniać blankiet, i co ciekawe, wypisał go z datą miesiąc wstecz (czego od razu nie zauważyłem), po przyjęciu go zostałem łaskawie wypuszczony, a moja prośba o wylegitymowanie się strażników została pozostawiona bez odpowiedzi. Wydawało mi się że każdy funkcjonariusz ma obowiązek wylegitymować się?
W związku z zaistniałą sytuacją, zrozumiałym dla mnie jest, że temat mandatu za spożywanie alkoholu jest zamknięty, nie dbam o mandat, przyjąłem go więc przyznałem się do winy. Jednakże sposób postępowania strażników nie jest dla mnie zrozumiały. Czy mogli oni zabrać mnie na komendę? wymuszać badanie alkomatem? i zastraszać izbą wytrzeźwień? a następnie próbować wypisać inny mandat? mam dane strażników miejskich którzy byli uczestnikami całej sytuacji, i nie chciałbym zostawić tej sytuacji bez echa.
Czy w wystarczający sposób strażnik miejski przekroczył uprawnienia? Co mogę zrobić aby strażnik poniósł konsekwencje swojego zachowania? Gdzie skierować sprawę? Ważnym zaznaczenia jest fakt, iż przez kamerę miejską nagrany jest moment wręczania mi druku in blanco. Jednakże kamery te należą do straży miejskiej więc wątpliwym jest otrzymać dostęp do nich.
Jeśli jest to możliwe, prosiłbym o pomoc.