strona www na serwerze klienta + pozycjonowanie

  • Autor wątku Autor wątku myshol
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

myshol

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2009
Odpowiedzi
5
Prowadzę małą firmę zajmującą się stronami www i w związku z tą działalnością mamy problem natury prawnej. Dwie poniżej opisane sytuacje dotyczą tej samej strony internetowej, ale wydają mi się być odrębnymi tematami.

Sytuacja 1.
Klient zamówił wykonanie oraz pozycjonowanie strony internetowej, strona zostałą wykonana, wdrożona a faktura trafiła do Klienta. Uregulował on 70% należności za stronę, spłatę pozostałej części odwleka z tygodnia na tydzień od kilku miesięcy. Strona została zaraz po jej wykonaniu i opłaceniu wspomnianych 70% umieszczona na serwerze, którego właścicielem jest klient. Jest on też właścicielem domeny, pod którą ona się znajduje. W związku z zaległościami finansowymi wysłaliśmy do klienta mailowo prośbę o uregulowanie należności oraz uwagę, że jeśli prośba ta nie zostanie spełniona, usuniemy stronę z serwera. Klient oczywiście nie zapłacił, a jedynie zmienił hasło dostępu do serwera. Nie wiedział jednak, że cała witryna jest zbudowana w oparciu o system CMS, który mimo zmiany haseł do serwera pozwala nam nadal zarządzać treścią witryny. Stąd też nie chcąc, aby Klient wykorzystywał stronę, za którą nie zapłacił, wyłączyliśmy na niej dane kontaktowe, informując o tym Klienta. Zagroził nam wniesieniem sprawy do sądu za bezprawne włamanie się i uszkodzenie jego własności. Włamanie z naszej perspektywy nie miało miejsca ponieważ nie łamaliśmy żadnych zabezpieczeń, a jedynie wykorzystali zainstalowane przez nas mechanizmy strony www. Na razie dane na witrynie zostały przywrócone, do czasu aż wyjasnimy nasze wątpliwości.

pytanie 1. Czy mamy prawo usunąć te dane w świetle powyższego opisu?


Sytuacja 2.
Do wyżej wymienionej strony klient zamówił też pozycjonowanie. Umówiliśmy się na zaliczkę, która nie została też jeszcze wpłacona (uzgodnienia zostały zawarte mailowo). Tymczasem strona www osiągnęła już w wyszukiwarkach wysokie pozycje i na tą usługę też zaraz wyślemy Klientowi fakturę.

pytanie 2. Co można zrobić w tej kwestii, jeśli klient dzięki stronie przez nas pozycjonowanej pozyskuje klientów na swoje usługi? (może takie samo pytanie można zadać do pierwszej sytuacji?)


Jeżeli możliwe jest udzielenie porad ponad to, o co zapytałem, to bardzo proszę o opinie. Przepraszam, jeśli styl wypowiedzi jest niezbyt piękny, ale starałem się jasno opisać sytuację.
 
Witam,

ad 1.
Obawiam się, że klient miał jednak rację, że dokonaliście włamania na JEGO zasoby.

1.Czy w umowie o zrobienie strony mieliście klauzulę, że projekt jest waszą własnością do czasu uiszczenia przez zamawiającego CAŁEJ zapłaty za wykonaną pracę? Ewentualnie, czy macie taki zapis na fakturze?
Jeśli nie, to po przekazaniu strony klientowi (umieszczeniu na serwerze klienta) PRZESTALIŚCIE być właścicielem strony, niezależnie od tego, czy zapłacił całość należności za stronę, czy nie. Skutek byłby taki, że 'grzebalibyście' wtedy faktycznie w cudzej własności i miałby podstawy o oskarżenie was o 'uszkodzenie jego własności' – np. zmianę zawartości plików czy zmianę funkcjonalności strony.

2.Czy klient miał świadomość w momencie formalnego przekazania strony, że posiadacie dodatkowy, NIEZALEŻNY od niego dostęp do plików strony / zawartości jego serwera?
Bo jak nie, to naprawdę robi się problem. Mielibyście wtedy NIEAUTORYZOWANY dostęp do zasobów obcego serwera, bez zgody właściciela. I już. Żadnych tłumaczeń.
Mało tego, jeśli coś by się wydarzyło w tym okresie na serwerze (np. wyciek danych), to właściciel serwera mógłby was podejrzewać jako pierwszych, przecież on by NIE WIEDZIAŁ, co właściwie możecie zrobić poprzez ten wasz dostęp... Z drugiej strony, czy macie pewność, że dane (hasła, loginy, kody, etc.) umożliwiające wam dostęp do strony są (i będą!) u was w 100% bezpieczne? A co by się stało jeśliby od was 'wyciekły' albo ktoś by je przechwycił i coś by narobił na stronie? Odszkodowanie. Jak dla mnie stąpacie po bardzo cienkim lodzie.
A jak byście się czuli, kiedy będąc królem wybudowalibyście sobie zamek, a potem by się okazało, że budowniczy zostawił sobie takie małe tajne wejście na wypadek 'prac remontowych'...a dookoła wrogie armie... ;)

To oczywiście ogólniki, bo istotne w sprawie będą zapisy szczegółowe na umowie i protokole odbioru, np. jak dokładnie wyglądało wasze upoważnienie na dostęp do serwera klienta.
Tym niemniej, moim zdaniem, to, że była technologiczna możliwość zdalnego zarządzania witryną, NIE UPOWAŻNIAŁO WAS DO UMIESZCZENIA I WYKORZYSTYWANIA TEGO MECHANIZMU W STRONIE BEZ UZGODNIENIA TEGO ZE ZLECENIODAWCĄ.

Ja na waszym miejscu nie myślałbym teraz o wyłączaniu strony, a jak najszybciej starałbym się dogadać z klientem w kontekście reszty zapłaty i zlikwidowaniem tego waszego dostępu.

Ad 2.
Wszystko uzależnione jest od umowy jaką zawarliście z klientem. W końcu negocjując z klientem wiedzieliście, że zrobicie mu USŁUGĘ pozycjonowania, i uzgodniliście też za ile. To że wam nie płaci, powiązane jest pewnie też z faktem niepłacenia z p. 1)

Zalecałbym kodeks handlowy i k.c. do poduszki...
 
OK, dziękuję za wskazówki i opinię.

Co prawda umowy nie było ponieważ to nie pierwsza realizacja dla tegoż klienta, ale na fv. taki zapis na przyszłość sobie zamieścimy.

Z kolei co do "furtki" to rozumiem aluzję i jest to poniekąd słuszne.

Jednak w codziennej pracy jest to niesłychanie pomocne, a na naszym szybkim dostępie do strony www korzysta klient (lepsze pozycjonowanie, szybsza reakcja na jego żądania) i my. Oczywiście, jeśli współpraca układa się jak należy :)

Powiedzmy, że pogodziłem się z utratą tej należności, poniekąd sam sobie jestem winien.

Jednak żeby się przed czymś takim ustrzec na przyszłość, to czy wystarczy dodanie w umowie faktu istnienia takiej możliwości zarządzania stroną www oraz klauzuli, że "projekt jest naszą własnością do czasu uiszczenia przez zamawiającego CAŁEJ zapłaty za wykonaną pracę"?

Pozdrawiam
 
Witam,
to nie jest temat o prawach autorskich, ale niech będzie dygresja.

Pamiętajcie, że najważniejszymi dokumentami w czasie sporów są: umowa i protokół odbioru bądź przekazania. To, co tam jest zapisane, obowiązuje obie strony, i jest bardzo trudne do obalenia, bo obie strony wyraziły swoją wolę podpisując dokumenty. Wpisać można WSZYSTKO na co wyraziły zgodę obie strony. Musicie więc tylko przekonać klienta do waszych pomysłów. 'Furtka' sama w sobie nie jest zła, a wręcz może być konieczna dla prawidłowego wypełniania umowy, np. pozycjonowania, ale powinno się to zawsze odbywać za wiedzą klienta.

Co do kwestii związanych z płatnościami, gwarancjami i tp. Warto sobie zawsze wywalczyć klauzulę o przejściu praw własności po zapłacie całości wynagrodzenia bo to dyscyplinuje zleceniodawcę (a z tym bywa różnie), a zresztą poważnym firmom nie robi to zbytniej różnicy. Warto też zwrócić uwagę na odsetki karne, żeby były równe dla obu stron ;)

Co do faktury, to zapis w rzeczywistości jest bardziej straszakiem, ciężkim do wyegzekwowania. Najlepiej mieć na wszystko umowę. Przy dużej ilości prac można przecież podpisać umowę ramową – a potem poszczególne prace robić na bazie zleceń czy zamówień...
 
Może to ja źle umieściłem wątek, ale nie wiedziałem, czy dać go tutaj, czy do działu traktującego o nowych technologiach.

Za wskazówki dziękuję, postaram się z tego wyciągnąć jakieś wnioski :) mam nadzieję, że dobre.

Pozdrawiam.
 
Jeszcze pozwolę sobie troszkę pociągnąć wątek :)

Zastanawiam się nad rozwiązaniem i uniknięciem takich problemów w przyszłości. Nie chcę bawić się w przesyłanie papierków ze wszystkimi klientami. Świadczymy usługi wirtualnie i przy tym chcemy zostać. Mogę więc zbudować sobie na stronie prosty formularz, w którym każdy klient będzie musiał podać swoje dane, określić zamawianą usługę i będzie musiał zaznaczyć pole, w którym oświadczy iż zapoznał się z regulaminem (też zamieszczonym na stronie www, w którym zawrzemy elementy, o których pisaliśmy wcześniej).

Czy takie rozwiązanie byłby równie dobre od strony prawnej i ewentualnych potem problemów jakie mamy teraz?

Ewentualnie, jakie wymagania musiałby spełniać taki mechanizm? Może generować jakieś konkretne dokumenty? Ale jeśli te musiałyby być podpisywane to znów się koło zamyka :)
 
Witam,
forma porozumienia może być przecież dowolna, ważne, żeby były tam jasne zapisy co klient zamawia i jakie są warunki wykonania pracy, a wszystko to w formie pisemnej (papier, fax, email). Czym bardziej szczegółowo, tym bezpieczniej...

A czy zrobicie to na bazie umowy pisanej (mimo wszystko warto przy dużych kontraktach - powiedzmy od czterech zer...), zamówienia (email, telefon, fax...) i jego potwierdzenia (email, fax...) czy jakiegoś formularza umieszczonego na waszej stronie a mającego de facto charakter zamówienia (plus wasze potwierdzenie - email) to już wasz wybór lub potrzeba chwili.

Ważne jest jedno - pomimo, że jak Pan pisze, "świadczycie usługi wirtualne" to w razie czego w sądzie dochodząc swoich praw będziecie jak najbardziej obecni w realu... ;)

I jeszcze jedno - powinno się mieć jeszcze zawsze jakiś dokument przekazania, który stwierdza, że klient odebrał pracę (usługę, program, etc...) bez żadnych uwag - mówiąc krótko - potwierdził w ten sposób zgodność wykonanej pracy z zamówieniem.
 
Ostatnia edycja:
Ja mam podobny problem i analiza poprzednich odpowiedzi już sporo wyjaśniła.
Chciałbym tylko zapytać o nieco inne rozwiązanie.

Wszystkie uzgodnienia odbywały się przez telefon i e-mail, umowy nie podpisywałem, jednak nie ma tam jednoznacznych sformułowań w stylu zamówienie strony czy jej odebranie. Fakturę VAT wysłałem meilem i zwykłą pocztą (niestety). Potem wysłałem wezwanie do zapłaty i duplikat faktury (czekam na zwrotkę).

Nie mam zamiaru ciągać się po sądach, więc w razie braku zapłaty chciałbym zrobić korektę faktury a stronę usunąć z serwera (po poprawkach mogę ja sprzedać innemu klientowi).
Czy mogę ewentualnie tak zrobić?
 
Witam,
@ jozek69: mało danych, żeby coś konkretnego móc powiedzieć. Ale, z tego co Pan napisał wynikałoby:

1. Ponieważ nie było pisemnej umowy o przekazanie majątkowych praw autorskich do strony (forma pisemna wymagana jest przez ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych - Art.53) ani wyłącznej licencji na używanie strony (również wymóg formy pisemnej - Art.67.5 tejże ustawy), którą Pan stworzył na zamówienie, właścicielem praw autorskich do tej strony jest wciąż Pan. A więc może Pan sobie do woli modyfikować tę stronę i sprzedać następnemu klientowi.

2. Ponieważ wystawił Pan fakturę domniemywam, że odbyło się przekazanie (w takiej czy innej formie) strony klientowi. A więc właścicielem egzemplarza tej strony (nie mylić z własnością praw autorskich do strony!) jest już Pana klient. Nie może więc już Pan raczej wyłączyć jego strony, bo mogłoby być to potraktowane przez klienta jako ingerencja w jego własność i inne dobra. I fakt, że nie zapłacił nie ma tu znaczenia (o ile oczywiście nie miał Pan przeniesienia własności z zastrzeżeniem, że własność przechodzi po wpłacie należności).

3. Co do korekty, to o ile się orientuje musiałby Pan otrzymać od klienta zwrotnie podpisaną kopie, co wydaje się być mało możliwe w tej sytuacji... lepiej skonsultować się w tym temacie z księgową...

4. Dość skutecznym rozwiązaniem na dłużnika bywa Krajowy Rejestr Dłużników - z reguły wystarcza sugestia umieszczenia tam firmy. Ale najpierw powinien Pan poczytać zasady umieszczania firm w KRD...
 
Powrót
Góra