V
vcia
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2014
- Odpowiedzi
- 4
Witam! Sytuacja opisana poniżej zwaliła mnie z nóg. Jako laik próbuję pojąć zaistniałą sytuację, jednak nie potrafię sobie poradzić z tym problemem, dlatego proszę o pomoc.
Jestem studentem III roku studiów licencjackich pewnej niepublicznej uczelni na południu Polski. Jak grom z jasnego nieba na początku bieżącego roku akademickiego wybuchła wieść, iż Uczelnia posiada niezapłacone wierzytelności względem wykładowców sięgające jeszcze 2008 roku. Tymczasem studenci zaczęli otrzymywać pisma komornicze, w których zostali określeni jako dłużnicy, zaś komornik powołuje się na wyrok sądu pracy, który zasądził tytuł wykonawczy należności.
Przepraszam za nieprecyzyjne i może błędne sformułowania, natomiast całe meritum mojego problemu polega na tym, iż nie mogę pojąć jakim cudem, ja student (klient) Uczelni stałem się dłużnikiem byłych wykładowców, skoro na chłopski rozum wydaje mi się, iż to szkoła odpowiada swoim majątkiem za wierzytelności takie jak niezapłacone nalezności wobec wykładowców?!
Jestem studentem III roku studiów licencjackich pewnej niepublicznej uczelni na południu Polski. Jak grom z jasnego nieba na początku bieżącego roku akademickiego wybuchła wieść, iż Uczelnia posiada niezapłacone wierzytelności względem wykładowców sięgające jeszcze 2008 roku. Tymczasem studenci zaczęli otrzymywać pisma komornicze, w których zostali określeni jako dłużnicy, zaś komornik powołuje się na wyrok sądu pracy, który zasądził tytuł wykonawczy należności.
Przepraszam za nieprecyzyjne i może błędne sformułowania, natomiast całe meritum mojego problemu polega na tym, iż nie mogę pojąć jakim cudem, ja student (klient) Uczelni stałem się dłużnikiem byłych wykładowców, skoro na chłopski rozum wydaje mi się, iż to szkoła odpowiada swoim majątkiem za wierzytelności takie jak niezapłacone nalezności wobec wykładowców?!