Studia w Polsce, praca w USA ?

  • Autor wątku Autor wątku lukasz_luki
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
L

lukasz_luki

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2009
Odpowiedzi
3
Witam,

mam następujące pytanie: czy po ukończeniu polskich studiów, otrzymaniu tytułu magistra prawa i skończeniu np. programu LLM (Master of Laws) można liczyć na wyjazd do USA i karierę zawodową?

Mam tu na myśli prawo wizowe - jak wiadomo Polakowi ciężko na stałe zamieszkać i pracować w Stanach, ale czy tytuł LLM może coś zmienić? Czy można liczyć na zainteresowanie ze strony pracodawców w USA?

Pytam, ponieważ każdy wie, jaka jest sytuacja młodego prawnika na polskim rynku pracy - bez znajomości trzeba do czegokolwiek dochodzić latami... Mi zapału i chęci nie brakuje, dlatego też chciałbym swój potencjał wykorzystać w Stanach, a nie w Polsce za max 1000zł...

Proszę o sensowne i konkretne wypowiedzi :)
Z góry dziękuję za zainteresowanie.
 
Można, ale raczej w teorii, chyba że będziesz miał po pierwsze dużo szczęścia a po drugie kupę zaparcia. Pomijam "drobny" szczegół, że po LLM zdanie bara jest praktycznie niewykonalne. Lepiej od razu wyjedź do USA i tam zrób bechelora. Weź też pod uwagę, że konkurencja w usa w tej branży jest niszcząca - w polsce zdażyło mi się wychodzic z pracy koło 19 -20 (norma). W USA nie wychodze praktycznie przed 23.
 
Nie jestem może ekspertem, ale parę rzeczy wiem. Tytuł LLM (nawet zrobiony w USA, nie wiem gdzie uzyskałeś swój) niewiele znaczy w sensie - nie umożliwia Ci podejścia do egzaminu QLTT :( , więc bez studiów (całych) w USA raczej ta droga jest zamnknięta. Tu oczywiście musisz zwiąść pod uwagę rozbieżności w poszczególnych stanach - w NY przynajmniej nic to nie daje. Oprócz tego wiesz chyba, że w USA by w praktyce wykonywać zawód należy oprócz tytułu LLB uzyskać trytuł JD (Juris Doctor) i to najlepiej z Uniwersytetu z Top5 :(. Razem ok. 8 lat nauki (od 17 - 35 tysięcy dolarów za rok + życie), choć ze względu na studia w Polsce (nie oszukujmy się, 80% Amerykanów będzie zgadywało że to gdzieś na Zakaukaziu) może fazę LLB uda Ci się skrócić. Sam egzamin do the Bar też nie należy do prostych. Dodoaj do tego obowiązek wizowy, brak pozwolenia na pracę w USA, szalejące bezrobocie w USA i rzesze amerykańskich prawników bez pracy... :(.
Co innego praca gdzieś w prawie bez QLTT, jako paralegal czy ktoś taki - trudno powiedzieć. Dzisiaj - słyszałem od osób tam mieszkających - ciężko. Za jakiś czas może się to zmieni. LLM w taki wypadku powinno coś pomóć, ale sam rozumiesz - jak masz absolwentów amerykańskich szkół nawet zwykłego LLB i Polaka po krajowych studiach... Tak masz dzisiaj u nas - masz CV od aplikanta który ma szkolenia z izby i skoro zdał to coś wie i absolwenta to kogo byś zatrudnił?
Może w strasznie szarych barwach to rysuję, ale czytając opnie ludzi na anglojęzyczncy forach trudno odnieść inne wrażenie.
Sam kiedyś o tym myślałem, ale mi przeszło. Same studia tam są poza moim zasięgiem. Nawet żeby wizę studencką (w sensie wewnętrz amerykańskie status studenta) trzeba jeszcze w konsulacie pokazać wyciąg bankowy ze zgromadzonymi tam pięniędzmi na pokrycie studiów i życia... Nawet gdybym znalazł pieniądze na czesnie na ulicy to bym tam nie pojechał - co mi ze skończonych studiów za setki tysięcy złotych skoro nie wiem czy znajdę tam pracę? Za duże ryzyko.
 
Tak właśnie myślałem - LLM może i dobre, ale w praktyce - każdy wie jak jest ;]

Chyba jedynym słusznym wyborem jest wyjazd teraz i studia w Stanach. Ale to spora inwestycja - nie wiem czy nie lepiej za takie pieniądze urządzić się jakoś w Polsce otwierając jakąś małą kancelarię albo firmę (?).

Jeszcze raz wielkie dzięki.
 
Ludzie, co wy piszecie? Jakie LLB? W Stanach??
Ten tytuł NIE jest tam wymagany, by praktykować prawo, co więcej, niemal żadna uczelnia takiego tytułu nie przyznaje. By rozpocząć w USA studia prawnicze, należy skończyć studia na poziomie undergraduate (BSc, BA), a następnie trzyletnią tzw. Szkołę Prawa, której ukończenie daje tytuł JD (Juris Docktor - nie ma on nic wspólnego z naszym doktoratem z nauk prawnych, jego odpowiednikiem w USA i innych krajach anglosaskich jest z kolei Ph.D.). Studia prawnicze w USA (prowadzące do wstępu do stanowego Baru i możliwości wykonywania każdego zawodu prawniczego) to zatem studia podyplomowe.
Może więc KrS1, "znawco", wyjaśnisz o jakim uzyskaniu LLB mówisz? Chyba że w ogóle nie znasz znaczenia tego skrótu ale w takim razie po co zabierasz głos, żeby wprowadzać w błąd?
Co do możliwości, jakie daje LLM - w stanie NY jeszcze 2 lata temu była możliwość, dla osób z ukończonymi studiami prawniczymi w tzw. non-common law jusridiction i uzyskanym w USA tytułem LLM, przystąpienia do Bar exam w tym stanie. O to zapewne chodzi autorowi postu, bo raczej nie wynika z niego, by był on obecnie adwokatem czy radcą prawnym w Polsce.
october rust: skąd masz wiadomość, że zdanie NY Bar exam z LLM jest niewykonalne? Bo ja czytałem kiedyś, że statystyki dla kandydatów z innych jurysdykcji wskazują na ok. 50-60 proc. zdawalność w tej grupie (przy ogólnej zdawalności tego egz. na poziomie ponad 90 proc.). Oczywiście, czym innym jest zdanie egzaminu, a czym innym wykonywanie tam zawodu.
Jeśli ktoś ma wątpliwości polecam, by sprawdził powyższe w sieci. Ale apeluję, jeśli sie nie wie, by nie pisać "jak się komuś wydaje", że jest.
 
Pisząc LLB (może faktycznie nieściśle) miałem na myśli tytuł Bachelora. BA to w końcu Bachelor of Arts. Nie rozumiem Cię. Tytuł LLB to "Bachelor of Laws" - czyli tytuł uzyskiwany po studiach studiach prawniczych undergraduate. W Stanach tego tytułu już się nie używa - fakt. Ale w USA zawód wykonują osoby z innych krajów common law, gdzie ten tytuł jest powszechnie używany (np. UK). Amerykański system edukacji znacznie rózni się od naszego i praktycznie każdego innego na świecie. Pewne rzeczy trudno przenieść na rodzime podwórko. Pisałem że nie jestem ekspertem, ale musiałeś swoją uwagę dodać... Normalne przecież, że jak ktoś chcę komuś pomóc to trzeba mu dokopać...
 
Odnosząc się do powyższego: lepiej nic nie pisać, niż wprowadzać w błąd - jeśli nie jest to abstrakcyjna dyskusja o systemie kształcenia prawników w USA, a odpowiedź na konkretne pytanie, która może być istotna dla pytającego.
Nie chcę się czepiać, ale: pod względem liczby prawników wykonujących zawód, USA są w ścisłej światowej czołówce - zatem na pewno nie trzeba w tym celu kończyć jednego z 5 najlepszych tamtejszych uniwersytetów. Amerykańscy prawnicy są absolwentami setek różnych amerykańskich i nieamerykańskich uczelni. Nie jest prawdą, że aby zostać owym US-attorney trzeba koniecznie kończyć amerykańską uczelnię (zresztą, KrsS1, sam sobie przeczysz, pisząc o absolwentach z innych państw common law...) - jak wyżej pisałem, można będąc po amerykańskim LLM i studiach prawniczych w innym państwie przystąpić do Bar exam w NY - a to właśnie ten egzamin jest sposobem zdobycia uprawnień zawodowych w USA, a nie cokolwiek innego.
Gdyby wśród amerykańskich prawników szalało bezrobocie, raczej nie byłoby tam tłumów już wykształconych w innym kierunku osób, gotowych płacić kilkadziesiąt tysięcy dolarów za 3 lata w Law School.
Pojęcia LLB i BA są rozłączne; owszem, istnieje coś takiego jak BA in Law, ale to z kolei nie jest LLB!
Podsumowując, uzyskanie uprawnień zawodowych w USA nie jest niemożliwe dla kogoś z kontynentalnej Europy, ale czym innym jest wykonywanie tam później zawodu, zwłaszcza w obecnej sytuacji ekonomicznej.
Naprawdę nie chcę nikogo urazić, ale po prostu irytuje mnie maniera kojarząca się z dowcipami o Radiu Erewań - ktoś coś kiedyś słyszał i zaraz pisze z wielką pewnością siebie na dany temat. To Radio Erewań miało podać, że w Moskwie rozdawane są samochody. Potem się okazało, że wiadomość w zasadzie była zgodna z prawdą, tyle że nie rozdawano samochodów, ale je kradziono, nadto że te samochody to nie były samochody, lecz rowery, a rzecz nie miała miejsca w Moskwie, a w Kijowie. :)
 
Po pierwsze, pisałem przecież wyraźnie że nie jestem specem. Dwa - moje odczucia to głównie to czytałem na różnych forach i grupach na anglojęzycznych website'ach. Dobrze wiesz że położenie Polaka ze studiami stąd a osoby z Nowej Zelandii czy Indii jest różne. I nie ma jednej wiecznie dobrej odpowiedzi. I to że odniosłem takie a nie inne wrażenie co do rynku pracy - przepraszam że mam odczucia. Osoby z LLB np. z UK mogą podchodzić do egzaminu Baru bez LLM a nic innego. Amerykanie kształcą się dłużej łącznie z tytułem JD. Ale jaka jest ich pozycja wyjściowa na rynku pracodawcy?

P.S. Jest taka zasada przy prowadzeniu dyskusji merytorycznej, że mówimy o faktach a nie osobach "znawco".

P.S. Udał Ci pokazać że nie warto odpowiadać na zadane pytania na tym forum.

P.S. Ani mieć zdania.

P.S. Gratuluję.
 
smaczny kotlet napisał:
october rust: skąd masz wiadomość, że zdanie NY Bar exam z LLM jest niewykonalne? Bo ja czytałem kiedyś, że statystyki dla kandydatów z innych jurysdykcji wskazują na ok. 50-60 proc. zdawalność w tej grupie (przy ogólnej zdawalności tego egz. na poziomie ponad 90 proc.). Oczywiście, czym innym jest zdanie egzaminu, a czym innym wykonywanie tam zawodu.
Jeśli ktoś ma wątpliwości polecam, by sprawdził powyższe w sieci. Ale apeluję, jeśli sie nie wie, by nie pisać "jak się komuś wydaje", że jest.

pytasz skąd wiem - z pierwszej ręki, od ludzi ode mnie z pracy, którzy go zdawali. Może przesadziłem, że praktycznie niewykonalne - ale trudne, zwłaszcza do ludzi wychowanych w odmiennym systemie prawnym.
 
Witam
przeczytalam pytani autora watku
tak ..jest mozliwe by bez amerykanskiej uczelni wyzszej pracowac jako prawnik w USA .Trzeba miec tylko bardzo duzo szczescia i uporu.
Skonczylam studia prawnicze i zdecydowalam ze wyjade do USA. Rodzice rece zalamywali .Nie wyobrazali sobie co moge tam robic.Od poczatku rozgladalam sie ze praca w kancelarii i znalazlam prace to kotrej przyjeto mnie bez papierow bo nie mam jeszcze gc.Bylam na wizie turystycznej.Zaczelam szukac takze prawnika immigracyjnego bo chcialam zalegalizowac swoj pobyt.Dlugoby opisywac co przeszlam w USA. Prawnik immigracyjny widzac moja desperacje i upor w checi pozostania w USA zaproponowal mi prace.Nie smialam odmowic :D .Po pol roku przedluzlam wize turystyczna na kolejne 6 miesiecy.Moj pracodawca wyslal petycje o wize pracownicza dla mnie .Dostalam zatwierdzenie mojej wizy pracowniczej .Wize odebralam w konsulacie w Warszawie i wrocilam do USA.Pracuje dla mojego pracodawcy, zarabiam pieniadze i odkladam na studia .Jestem legalnie i czekam na GC
Kto ma marzenia-musi dazyc do ich realizacji
pozdrawiam
 
smaczny kotlet napisał:
Gdyby wśród amerykańskich prawników szalało bezrobocie, raczej nie byłoby tam tłumów już wykształconych w innym kierunku osób, gotowych płacić kilkadziesiąt tysięcy dolarów za 3 lata w Law School.


Gdyby wśród polskich prawników szlałało bezrobocie, raczej nie byłoby tu tłumów ludzi chętnych skończyć studia prawnicze (utrzymując się często w obcym mieście) a następnie odbywać aplikację i gotowych za to płacić kilkanaście tysięcy złotych, łącząc często z pracą za darmo.
 
loyd30 napisał:
Gdyby wśród polskich prawników szlałało bezrobocie, raczej nie byłoby tu tłumów ludzi chętnych skończyć studia prawnicze (utrzymując się często w obcym mieście) a następnie odbywać aplikację i gotowych za to płacić kilkanaście tysięcy złotych, łącząc często z pracą za darmo.

Dokładnie jest, jak piszesz. Gdyby adwokaci, radcowie prawni i notariusze zarabiali średnio po 1000 netto i masowo rejestrowali się w PUP-ach,chętnych liczba chętnych na aplikacje byłaby znacząco mniejsza.
 
Notariusze to może jeszcze nie, ale znam przypadki radców i adwokatów (i żeby nie było są to całkiem nieźli fachowcy) którzy nie zarabiają na utrzymanie swoich kancelarii.

Co do absolewntów/aplikantów to sytuacja robi się naprawdę dramatyczna. Do tychże kancelarii (o których mowa wyżej) masowa zgłaszają się absolwenci (teraz też aplikanci) którzy chcą pracować ZA DARMO (sam byłem świadkiem takiej sceny).
Po to się kończy drogie studia, żeby pracować za darmo ? I to ma być ten wypasiony rynek usług prawniczych ?
 
Np. dla mnie studia nie były drogie, a wręcz przeciwnie - bo studiowałem dziennie. Mów zatem, jeśli można, za siebie. Co do kosztów utrzymania - gdybym nie studiował prawa, zapewne też musiałbym je ponosić, gdyż nie potrafię żywić się powietrzem.
Nie rozumiem po co zaczynać i tu dyskusję, która toczy się w innych tematach - ten dotyczy akurat kształcenia prawników w USA, które jest dalece odmienne od polskiego (tak jak i tamtejszy rynek usług prawnych).
Dodam tylko, że każdy, w tym absolwenci prawa ma świadomość, że przedstawiciele wolnych zawodów prawniczych, jakkolwiek ich dochody są zróżnicowane (i bardzo dobrze - na tym polega wolny rynek!), biedy nie cierpią. Ja sam widzę, jakimi samochodami przyjeżdża do sądu wielu pełnomocników stron i każdy inny przecież też to widzi.
 
@ kkamilkaa: czy możesz mi powiedzieć jaka to kancelaria przyjmuje do pracy na wizie turystycznej? ja jestem w Stanach po skończonym prawie z Białegostoku i LLM-ie w CT i również szukam intensywnie zatrudnienia w tzw. "legal field" ale pierwszy raz słysze że na wizie turystycznej kancelaria(!!) Cię zatrudniła. Uwierz mi, również jestem uparta i posiadam mnóstwo informacji o sposobach zatrudnienia obcokrajowców w Stanach i przysłowiowa szczęka mi opadła kiedy przeczytałam twój post. Nie odbierz tego jako ataku na Ciebie, bo nie to jest moim zamiarem. Po prostu jesteś ciekawym przypadkiem i jeśli to nie tajemnica to podziel się tym info z użytkownikami tego forum.
@lukasz_luki: jak już wczesniej pisałam skończyłam prawo na UwB, a potem przyjechałam zfrobić LLM- a na UConn (które się znajdowało za moich czasów w pierwszej 50 najlepszych szkół w USA). Prawada jest taka: po LLM-ie możesz podchodzić do Baru w NY i CA. CA jest zdecydowanie trudniejszy niz NY. Nauka do Baru jest niesamowicie trudna- zarówno dla typowego Amerykanina jak i obcokrajowca. Wiem, bo sama przez to pzrechodziłam. Zabrakło mi 12 pkt aby zdać NY Bar. Bar nie jest niemożliwy, jak ktoś napisał, ale jest naprawdę trudny. A po barze i tak jest ciężko znaleźć pracę bo pracodawca musi Cie sponsorować a to kosztuje kilka tysięcy $$$, mnóstwo czasu i papierkowej roboty. Prawda jest taka: kiedy poszukiwałam pracy dostałam kilka tel od potencjalnych pracodawców, rozmowa przebiegała bardzo obiecująco aż do czasu kiedy zapytałam o potencjalny sponsoring- każdy z nich odpowiedział że tego nie robią. Także jest b. ciężko znaleźć pracodawcę ze sponsoringiem, a nawet jak juz znajdziesz to i tak nie masz gwarancji że otrzymasz wizę pracowniczą (ze względu na skomplikowaną jej procedurę, ale to już inny temat). Ja jeszcze obecnie jestem na wizie studenckiej, która kończy mi się za kilka miesięcy i jeśli nie uda mi się jej przedłużyć lub zmienić to będę musiała wrócić do Polski. Jednakże nie żałuję pieniędzy i czasu jaki spędziłam studiując w Stanach i jakbym miała wybór to zdecydowałabym się na to samo. Nie uważam że pieniądze wydane na LLM-a są wyrzucone w błoto bo w Pl jeszcze niewiele osób taki tytuł posiada!
Jeszcze jedna rzecz- ktoś tu napisał, że trzeba iść do szkoły która znajduje się w pierwszej 5 lub 10- kompletna bzdura. Ja poszłam do University of Connecticut które jest w pierwszej 50, znam kilku Polaków jak i Amerykaninów którzy skończyli tą samą szkołę co ja i pracują w zawodzie adwokata w USA. Naprawdę nazwa szkoły jaką konczy się w USA tak naprawdę nie ma diametralnego znaczenia. To, co ma znaczenie nazywa się szczęście- jeśli go nigdy nie miałeś to ciężko Ci będzie się tu odnaleźć- tak jak zresztą i mi- jeśli jesteś urodzony w czepku to próbuj, w końcu ci co do czegoś dochodzą sa takimi samymi ludźmi jak my, tylko że maja te owe SZCZĘŚCIE.
pozdrawiam!!!
 
Witam,
pragnę również zabrać głos w dyskusji.
Co do kosztów studiowania, to faktycznie nie są one inne niż w przypadku pozostałych kierunków.
Różnice zaczynają się jednak, jeżeli ktoś będzie chciał pójść na aplikację, gdyż to już kosztuję - i to sporo. Nie tylko samych pieniędzy, ale i czasu, jaki na to trzeba poświęcić (a jak wiadomo czas to pieniądz).
A co do bezrobocia wśród absolwentów prawa, to jest ono bardzo niskie. Bez porównania jest przecież zestawienie tego kierunku z bezrobociem wśród politologów czy pedagogów...
 
A że tak spytam... Co to ma do zatrudnienia w USA? Jasne, możesz podchodzić, na przykład w NY do bara bez LLMa tylko z tytułem adwokata w kraju, ale wtedy już zupełnie nie ma to sensu. Po co tu robić uprawnienia, żeby pracować w Stanach. Lepiej zrobić dwuletniego LLM na Uni w USA.
 
@kalafiorro:

bez LLM- a lub amerykańskiego JD nie możesz podejść ani w NY ani w zadnym innym stanie do baru. Nie wiem skąd masz takie informacje...
 
marta_LLM napisał:
@kalafiorro:

bez LLM- a lub amerykańskiego JD nie możesz podejść ani w NY ani w zadnym innym stanie do baru. Nie wiem skąd masz takie informacje...

Ze strony NY Bar Ale faktycznie, nie doczytalam, ze jak sie nie spelnia przeslanki wyksztalcenia prawniczego w kraju z common law, to trzeba uzupelnic LL.M. zeby moc podejsc do bara.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra