Sygma Bank

  • Autor wątku Autor wątku ProblemowaJa
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

ProblemowaJa

Użytkownik
Dołączył
07.2010
Odpowiedzi
35
Witam, wiem że było sporo tematów na ten temat ale chcę się upewnić czy dobrze myślę. Na początku grudnia 2008r wzięłam kredyt w Sygma Bank. Kredytu nie spłaciłam w całości. Na koniec grudnia 2010 dług zakupiła firma Prokura w której imieniu działa KRUK. Czytając wszystko co piszecie wydaje mi się że dług jest już przedawniony. Co jakiś czas przychodzi na stary adres pismo że oni chcą się dogadać żeby nie iść do sądu i komornika. Wczoraj do nich dzwoniłam żeby się ew dogadać i mam czekać na kontakt ich przedstawiciela aby podpisać umowę do spłaty kredytu. Tylko czy nie lepiej poczekać aż pójdą do sądu i wtedy wnieść o przedawnienie? Nie stać mnie teraz na spłatę. Przepraszam za powielenie tematu i z góry dziękuję za odpowiedzi.
 
Czego oczekujesz?? że Cie rozgrzeszymy za niepłacenie długów??? Chcesz mieć czyste sumienie

Poczytaj wątki na forum i podejmij decyzję dorosła jesteś
 
Ja nie oczekuję żadnego rozgrzeszenia. Sytuacje mam jaką mam i ten kredyt spłacę ale dopiero za rok. Bo wiem że mimo iż będzie przedawnienie to dług dalej będzie. Chodzi mi tylko o potwierdzenie bądź zaprzeczenie mojego toku myślenia o przedawnieniu czy mogę to wnieść jak sprawa trafi do sądu. A za rok spłacić im ten cały dług tak jakby dobrowolnie.
 
ProblemowaJa napisał:
Ja nie oczekuję żadnego rozgrzeszenia. Sytuacje mam jaką mam i ten kredyt spłacę ale dopiero za rok. Bo wiem że mimo iż będzie przedawnienie to dług dalej będzie. Chodzi mi tylko o potwierdzenie bądź zaprzeczenie mojego toku myślenia o przedawnieniu czy mogę to wnieść jak sprawa trafi do sądu. A za rok spłacić im ten cały dług tak jakby dobrowolnie.

A tzw FAQ się kłania - dług przedawniony itd. Bedek się napracował........

http://forumprawne.org/windykacja/360809-dlug-przedawniony-do-kogo-jakie-pismo.html


PS. wygląda na przedawniony...
 
Bardzo dziękuję za odpowiedź.
 
jak ci sie wydaje że przedawniony, to po co do nich dzwonisz? spokój ducha chciałaś odzyskać, czy tak podatna jesteś na reklamę jak kunta kinte na świecidełka?
skoro w 2010 dług został sprzedany, to bieg terminu przedawnienia zaczął sie troszkę wcześniej. ale niech będzie że 2010. + 3 lata - a teraz mamy już 2014. więc sama rozumiesz... :) chcesz płacić - kontaktuj się z nimi, dzwoń, a potem od komornika się nie opędzisz skoro i tak nie masz na spłate. chcesz skorzystać ze swojego prawa i w sądzie podniesć zarzut przedawnienia - zero korespondencji, zero rozmów. i staraj się pilnować poleconych na starym adresie, bo nawet podanie krukowi nowego i tak nie gwarantuje iż do sądu podadzą prawidłowy
 
marian.pazdzioch bardzo dziękuję za odpowiedź. Tak wiem głupia byłam że do nich zadzwoniłam ale chciałam się jakoś dogadać. Dopiero później przeczytałam o przedawnieniu. A jeśli przez telefon wyraziłam chęć spłaty zadłużenia pomimo że nic nie podpisałam jeszcze tzn żadnej umowy tylko umówiłam się co do wysokości rat to już przerwałam bieg przedawnienia?
 
myslę że nie będzie tak źle
 
ProblemowaJa napisał:
A jeśli przez telefon wyraziłam chęć spłaty zadłużenia pomimo że nic nie podpisałam jeszcze tzn żadnej umowy tylko umówiłam się co do wysokości rat to już przerwałam bieg przedawnienia?
W jaki sposób mogłaś przerwać bieg przedawnienia, jeśli już się on skończył, tzn. sprawa była przedawniona?
marian.pazdzioch napisał:
to po co do nich dzwonisz?
marian, przestań sugerować ludziom, że dzwonienie do wierzyciela, to coś złego, bo potem się niepotrzebnie boją. Podnoś edukację prawną społeczeństwa a nie pozostawiaj ludzi z wiarą w głupie mity o przerywaniu przerwy po przerwie.
 
Czyli reansumując nie odbierać od nich telefonów ani nie spotykać się na podpisanie umowy oraz czekać na ew ruch z ich strony ze złożeniem sprawy do sądu? Albo samemu się do nich odezwać jak już będę w stanie spłacić zadłużenie?
 
odebrac mozesz ale nie ma sensu rozmawiac. mowisz pomylka i dobranoc. spotkanie wykluczone. a jak ew. w sadzie podniesiesz zarzut przedawnienia to masz spokoj. takie twoje prawo by uchylic sie od zaplaty i dlaczego z niego nie skorzystac?

@robilee - piszac ze nie powinno byc zle oczywistym jest ze chodzilo mi o kwestie zwiazane z uznaniem dlugu przez telefon, a nie przerywanie zakonczonego hiegu przedawnienia. poza tym dzwonienie z wlasnej inicjatywy w wygranej sprawie to naprawde proszenie sie o klopoty...
 
marian.pazdzioch napisał:
o kwestie zwiazane z uznaniem dlugu przez telefon
Przecież wiesz, że uznanie długu (zarówno przez telefon, jak i w każdej innej formie) nie ma żadnego znaczenia, gdy roszczenie jest już przedawnione. Jest to po prostu uznanie zobowiązania niezaskarżalnego (niezupełnego, naturalnego) i nie rodzi żadnych skutków prawnych. Widzę, że pewne nawyki Ci jeszcze zostały z czasów, gdy miałeś mniej wiedzy niż teraz.
 
Powrót
Góra