Szantaż, groźby karne

  • Autor wątku Autor wątku Asia25
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Asia25

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2009
Odpowiedzi
1
Witam!
Od dłuzszego czasu dręczy mnie facet, z którym się spotykałam. Największy problem jest w tym, że jestem mężatką. Od ponad 2 lat wiem, że moje małżeństwo nie ma sensu i dąże do rozwodu. I tak samo, jakoś 2 lata temu, kiedy to postanowiłam wrócić z córką do mamy i zostawić męża pojawił się w moim życiu człowiek, który teraz nie daje mi żyć! Kiedy go poznałam byłam zagubiona i chyba potrzebowałam faceta co będzie mnie naprawde kochał, tak więc spotykałam się z nim. W pewnym momencie zaczęłam zauważać, że jest on momentami "dziwny"- nerwowy, impulsywny i bardzo słaby psychicznie. Chciałam go zostawić,ale on strasznie cierpiał i nie chcąc go ranić robiłam to delikatnie i powoli. Jednocześnie musiałam mieszkać nadal z mężem (to już dluższe tłumaczenie dlaczego musiało tak być, jednakże nie żyliśmy jak normalne małżeństwo). Sytuacja robiła się coraz gorsza, nie do zniesienia. Tamten facet szlał za mną i nie mógł normalnie funkcjonować- wyrzucili go z pacy, chodził do psychiatry i miał problemy z rodziną. Starałam się być jego koleżanką by się nie załamał do końca. Kiedy po roku mojej mekki widziałam, że stanął na nogi chciałam zerwać kontakty by nie robił sobie nadzieji. Okazało się, że on stanął na nogi by mnie mocnej dręczyć:/ Dwa miesiące temu zaczął mnie szantażować, że zbierze wszystkie dowody naszego związku i pokaże mojemu mężowi (nie było mi to na rękę gdyż nie chce rozwodu z orzekaniem o winie). Wypisywał różne okropne rzeczy do mnie które mam zachowane do tej pory. Wtedy jeszcze nie bałam się tak bardzo gdyż zdaje sobie sprawę, że mogę ponieść konsekwencje swojego błedu. Udało mi się go udobruchać mówic, że i tak wezmę rozwód w tym roku (oczywiście nie mówiłam nic w stylu, że do niego wróce). Lecz teraz ubzdurał sobie coś gorszego... stwierdził, że zabije mojego męża! Powiedział (a raczej napisał), że to jest jego cel, że on zniknie z mojego życia, a ja będę szcześliwa. Ogólnie pisał jak obłąkany nazywając mnie swoja żoną. Mam każdą rozmowe z komunikatora zachowaną. Teraz już myślę co z tym zrobić bo zaczynam się bać poważnie. Wiem, że ten człowiek nie raz już próbował odebrać sobie życie, ciągle mówi, że jak ktoś mu w tym pomoże to i on i ja bedziemy mieć spokój. Wiem też, że był karany, ale nie wiem za co dokładnie. Tylko dzieki temu, że mieszkam od niego 100km to nie śledzi mnie czy coś podobnego nie robi.Postanowiłam sprawę zgłosić na policje, ale boję się że może go to bardziej wkurzyć i może zrobić coś złego. Nie wiem co może w takim przypadku mu zrobć policja. Wiem, że popełniłam błąd, ale nikt nie ma prawa nikogo dręczyc psychicznie, szantażować czy grozić śmiercią najbliższych!
Możecie mi coś poradzić?
 
Idź na policję, jeśli masz dowody na szantaż...
 
Powrót
Góra