Szkoda całkowita - Warta problem - POMOCY!!

  • Autor wątku Autor wątku 19Magda90
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
1

19Magda90

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2011
Odpowiedzi
6
Witam.
Potrzebuje pomocy w dniu 26.05.2011 miała miejsce kolizja drogowa, jadący samochód wjechał w zaparkowane na poboczy (na miejscach parkingowych) samochody, w którym ucierpiał dość znacznie też i mój samochód. TU WARTA uznało szkodę całkowitą [wartość samochodu przed zdarzeniem 19 800zł, wartość pojazdu w stanie uszkodzonym 13 300, wysokość szkody w pojeździe 6 500zł]. Po tym stanowisku WARTA zakończyła wszelkie działania i wypłaciła mi kwotę bezsporną (6500zł) bez poinformowania mnie o tym (ponoć wysłali pismo ale jakoś nigdy do mnie nie dotarło).

Proszę o pomoc gdyż nie zgadzam się na tak niskie odszkodowanie i napiszcie co można zrobić by towarzystwo wypłaciło mi całość wartości samochodu a nie 6 500zł i wrak takie rozwiązanie mnie nie urządza. Czy są jakieś podstawy prawne na których można oprzeć przy pisaniu odwołania, żeby potraktowali mnie poważnie.

Proszę o szybką poradę
 
Trzeba zapoznać sie z dokumentacja szkody, jako poszkodowana masz do tego ustawowo zagwarantowane prawo. W szczególności potrzebne będą Ci takie dokumenty jak wycena wartości samochodu na dzień powstania szkody, kosztorys naprawy i wycena pozostałości. Gdy będziesz miała takie dokumenty będzie można sprawdzić czy WARTA nie próbuje Cię oszukać.
 
Mam takie dokumenty co prawda w wycenie wartości samochodu nie uwzględnili, że jest zamontowany alarm (robiłam to na własną rękę). Kosztorys wykonany przez rzeczoznawcę też posiadam wynika z niego, że naprawa jest nieopłacalna poprosiłam również firmowy salon Toyoty o wykonanie ile wg nich kosztowała by naprawa tego auta i o ich kosztorys. Wyszło trochę mniej ale również naprawa przekroczyło wartość samochodu i dodatkowo napisali, że jest kilka rzeczy więcej do naprawy nieuwzględnionych w kosztorysie rzeczoznawcy z WARTY.


I co dalej??
 
19Magda90 napisał:

Dobrze jeszcze byłoby przyglądnąć się wycenie pozostałości samochodu, bo pozostałości warte ~70% ceny samochodu przy koszcie naprawy większym od jego wartości wymagają sprawdzenia. Gdy będziesz miała wszystkie trzy dokumenty, możesz poprosić jakiegoś rzeczoznawcę o weryfikacje obliczeń. Gdyby się okazało że wszystko jest w porządku to pozostaje Ci tylko zebranie ofert kupna samochodu przez wystawienie go na aukcji i domaganie się na tej podstawie dopłaty. Od razu ostrzegam, że jak znam WARTĘ to łatwo nie będzie i na horyzoncie widać już pozew do sądu.
BTW napisz o ile koszt naprawy przewyższał wartość samochodu.
 
wartość brutto samochodu przed zdarzeniem 19 800zł

wg WARTY koszt naprawy to 20 191.83zł to jest z VATem
wg TOYOTY 19 864,95zł z VATem + koszt naprawy dodatkowych uszkodzonych elementów nie uwzględnionych w kalkulacji a które trzeba wymienić i naprawić.

czegoś takiego jak wycena pozostałości samochodu nie posiadam a podobno WARTA przesłała mi już wszystkie możliwe dokumenty (których i tak łatwo nie było od nich wyciągnąć bo sprawę prowadziło tysiąc pięćset osób rozrzuconych po całej Polsce (Katowice, Lublin, Warszawa i inne)


A i jeszcze raz ponawiam pytanie czy jest jakaś podstawa prawna która mówi, że kiedy jest uznana szkoda całkowita to TU ma obowiązek wypłacić całkowitą wartość samochodu. Jestem poszkodowaną w tym zdarzeniu i w żadnym razie nie zgadzam się na marne 6 500zł i wrak (bo chyba raczej nikt nie wierzy w to, że ktoś kupi go za 13 300zł patrząc po ilości takich przypadków na jakie się natknęłam na tym i innych forach). Nie taki był stan przed zdarzeniem a ja chcę tylko wyrównania straty.
 
19Magda90 napisał:
A i jeszcze raz ponawiam pytanie czy jest jakaś podstawa prawna która mówi, że kiedy jest uznana szkoda całkowita to TU ma obowiązek wypłacić całkowitą wartość samochodu. Jestem poszkodowaną w tym zdarzeniu i w żadnym razie nie zgadzam się na marne 6 500zł i wrak (bo chyba raczej nikt nie wierzy w to, że ktoś kupi go za 13 300zł patrząc po ilości takich przypadków na jakie się natknęłam na tym i innych forach). Nie taki był stan przed zdarzeniem a ja chcę tylko wyrównania straty.

Wszystkie znane mi orzeczenia na temat szkody całkowitej mówią o kwocie równej wartości samochodu w stanie nieuszkodzonym pomniejszonej o wartość pozostałości i tego raczej nie zmienisz.
Pola do walki z WARTĄ można szukać w trzech miejscach.
  • Zakwestionować wycenę wartości samochodu przed kolizją.
  • Zakwestionować wysokość kosztorysu naprawy
  • Zakwestionować wartość pozostałości(wraka)
Wszystkie te wyliczenia można próbować podważyć, ale musi się zająć tym fachowiec. Istnieje duża szansa powodzenia, ponieważ gdy koszty naprawy są zbliżone do wartości auta TU częsta "naciągają" obliczenia w odpowiednią stronę by rozliczyć szkodę jako całkowitą. W twoim przypadku optymalne byłoby zmienić kwalifikacje szkody z całkowitej na częściową.
 
wg TOYOTY 19 864,95zł z VATem + koszt naprawy dodatkowych uszkodzonych elementów nie uwzględnionych w kalkulacji a które trzeba wymienić i naprawić.

To dziwna ta kalkulacja, skoro nie uwzględnia wszystkich części niezbędnych do przywrocenia pojazdu do stanu poprzedniego.
 
Według mnie TU powinno być zobowiązane do zagospodarowania pozostałości ( wraku ) i wypłacić poszkodowanemu wartość pojazdu z przed szkody .Natomiast to poszkodowany powinien mieć prawo wyboru co do pozostałości ( wraku )

Tak jest jak w państwie bezprawia pisze się ustawy pod dyktando Towarzystw Ubezpieczeniowych .
 
seat1 napisał:
Według mnie TU powinno być zobowiązane do zagospodarowania pozostałości ( wraku )

Nie popadajmy w skrajności, TU nie są handlarzami rozbitych samochodów ;)
Istnieje dość proste rozwiązanie, stosowane częściowo np. przez PZU. TU samochód wystawia na internetową licytację i wypłaca różnicę pomiędzy wylicytowaną kwotą, a wartością samochodu. Poszkodowany sam decyduje czy chce odsprzedać wrak za cenę wylicytowana czy nie. Co prawda PZU te licytacje wykorzystuje bardzo jednostronnie, tzn. z ceny na aukcji korzysta tylko wówczas gdy jest ona wyższa niż ta wyliczona w programie komputerowym.
TU nie będą zainteresowane wprowadzeniem takiego klarownego systemu, bo to zwiększyłoby ich koszty.
 
Kiedy zapytałam o to konsultantów WART to powiedzieli, że oni nie zajmują się sprzedażą samochodów i że leży to w mojej gestii ponieważ to ja jestem jego właścicielką. Wszystko ok, tylko nie ma takiej możliwości, bo nie znajdzie się taka osoba, która kupi ten "wrak" za cenę wyliczoną przez WARTĘ (13 300zł).
 
Zdaję sobie sprawę że to niesprawiedliwe, ale nic na to nie poradzisz. Dla Ciebie najkorzystniejszym finansowo rozwiązaniem byłoby przekwalifikowanie szkody z całkowitej na częściową.
 
jasiu123 - częściowa szkoda też nie leży w interesie TU .

-(Nie popadajmy w skrajności, TU nie są handlarzami rozbitych samochodów )

A ja się zapytam co konia obchodzi że wóz się przewrócił -

A pokrzywdzony też nie jest handlarzem tylko pokrzywdzonym i to nie z własnej winy .
 
seat1 napisał:
jasiu123 - częściowa szkoda też nie leży w interesie TU .
Ponieważ interes TU i pokrzywdzonego są przeciwstawne to jest to dokładnie to co napisałem wcześniej.
seat1 napisał:
A pokrzywdzony też nie jest handlarzem tylko pokrzywdzonym i to nie z własnej winy .
Ja nie zajmuję się oceną prawa pod kątem odczuć pokrzywdzonych, bo to do niczego nie prowadzi. Praktyka jest taka że TU przy szkodzie całkowitej wypłacają różnicę pomiędzy wartością samochodu, a wartością pozostałości i nie spotkałem się z wyrokiem który obligowałby TU do zagospodarowania pozostałości we własnym zakresie.
Moim skromnym zdaniem w tym konkretnym przypadku należałoby się skupić na przekwalifikowaniu szkody, bo jest na to szansa, ale bez znajomości szczegółów to tylko gdybanie.
 
19Magda90 - z tego co jasiu123 pisze jesteś na straconej pozycji będziesz musiała się pogodzić z stratą .
 
No chyba żartujesz!!
Będę robiła co się da, żeby odzyskać jak najwięcej pieniędzy które mi się należą. A was proszę o pomoc jak to zrobić.
 
Ostatnia edycja:
seat1 napisał:
19Magda90 - z tego co jasiu123 pisze jesteś na straconej pozycji będziesz musiała się pogodzić z stratą .
Dlaczego tak piszesz? Nie twierdzę, że trzeba godzić się ze stratą. Napisałem tylko, że nie widzę możliwości zmuszenia WARTY do wzięcia na siebie sprzedaży wraka. Udana próba przekwalifikowania szkody całkowitej na częściową spowoduje że będzie można sprzedać wrak za symboliczna cenę i wyjść na swoje.
 
Jest możliwość zregóły sądowa, poinformować warte o wystawieniu na licytacji wraku od 1zł
i o sprzedarzy go za powiedzmy 5tys.(umowa kupna-sprzedaży) i reszte muszą zwrócić. (pewnie niechetnie ale tak musi być) TU ma obowiązek wyrównać strate majątkową a nie zostawić z czymś co niby jest warte kupe pieniedzy (wrak). Lub wskazać oponenta zainteresowanym kupnem wraku za kwotę którą wycenili.
 
S.S.Euco napisał:
Jest możliwość zregóły sądowa, poinformować warte o wystawieniu na licytacji wraku od 1zł
i o sprzedarzy go za powiedzmy 5tys.(umowa kupna-sprzedaży) i reszte muszą zwrócić. (pewnie niechetnie ale tak musi być) TU ma obowiązek wyrównać strate majątkową a nie zostawić z czymś co niby jest warte kupe pieniedzy (wrak). Lub wskazać oponenta zainteresowanym kupnem wraku za kwotę którą wycenili.


czy jest jakis paragraf który o tym mówi ??

czy po prostu to wiesz/tak myślisz??
 
Nigdzie nie jest napisane jaką metoda należy ustalić wartość pozostałości, sąd zdaje się na opinię biegłego.
 
Biegły na pewno wyliczy na lepszą sytuację dla Pani. Co do paragrafu nie jestem pewien tylko wiem jak się konczą takie sytuacje na drogach sądowych. Jeżeli Pani sprzeda auto i udowodni że nikt nie chciał kupic wraku za kwotą wyznaczoną przez TU muszą wypłacic różnice. PZU np. samo wystawia wrak na aukcje nieraz nawet bez wiedzy poszkodowanego
 
Powrót
Góra