A
andrewtate
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2022
- Odpowiedzi
- 5
Witam serdecznie, niestety nie mam mozliwosci napisania tego posta z polskimi znakami.
Przejde do sedna sprawy:
Kilka lat temu prowadzac na wsi, na drodze gruntowej, samochod wynajety przez popularna aplikacje, stracilem panowanie i rozbilem go. Nie majac mozliwosci poinformowania infolinii o zdarzeniu, oraz dostajac stanu szoku oddalilem sie od miejsca zdarzenia. W mojej nieobecnosci przyjechala policja i auto zostalo odebrane. Bylo to 40 km od mojego miejsca zamieszkania wiec po dotarciu do domu nastepnego dnia udalem sie do siedziby firmy by zlozyc wyjasnienia, ale okazalo sie, ze adres figuruje jedynie na pismie poniewaz budynek zostal wyburzony. Wypozyczylem telefon i zadzwonilem na infolinie tlumaczac sprawe, powiedziano mi by czekac na informacje.
pare miesiecy pozniej dostalem fakture na 34750 pln, z tlumaczeniem ze jest to roznica pomiedzy sprzedaza wraka a cena rynkowa w dniu wypadku. wyceniono wrak na 15654 chociaz wiemy ze ubezpieczalni bardziej sie po prostu oplaca szkoda calkowita.
pytanie moje brzmi nastepujaco: czy ta roznica pomiedzy cena samochodu a cena wraka powinna byla zostac wyplacona przez ubezpieczyciela? bo jesli powinna, to czy zasadne jest to roszczenie? moje zachowanie zakwalifikowano jako ucieczke z miejsca zdarzenia. jesli ta kwota nie zostala wiec wyplacona, to wtedy musze pokryc z wlasnej kieszeni?
klaniam sie i pozdrawiam
Przejde do sedna sprawy:
Kilka lat temu prowadzac na wsi, na drodze gruntowej, samochod wynajety przez popularna aplikacje, stracilem panowanie i rozbilem go. Nie majac mozliwosci poinformowania infolinii o zdarzeniu, oraz dostajac stanu szoku oddalilem sie od miejsca zdarzenia. W mojej nieobecnosci przyjechala policja i auto zostalo odebrane. Bylo to 40 km od mojego miejsca zamieszkania wiec po dotarciu do domu nastepnego dnia udalem sie do siedziby firmy by zlozyc wyjasnienia, ale okazalo sie, ze adres figuruje jedynie na pismie poniewaz budynek zostal wyburzony. Wypozyczylem telefon i zadzwonilem na infolinie tlumaczac sprawe, powiedziano mi by czekac na informacje.
pare miesiecy pozniej dostalem fakture na 34750 pln, z tlumaczeniem ze jest to roznica pomiedzy sprzedaza wraka a cena rynkowa w dniu wypadku. wyceniono wrak na 15654 chociaz wiemy ze ubezpieczalni bardziej sie po prostu oplaca szkoda calkowita.
pytanie moje brzmi nastepujaco: czy ta roznica pomiedzy cena samochodu a cena wraka powinna byla zostac wyplacona przez ubezpieczyciela? bo jesli powinna, to czy zasadne jest to roszczenie? moje zachowanie zakwalifikowano jako ucieczke z miejsca zdarzenia. jesli ta kwota nie zostala wiec wyplacona, to wtedy musze pokryc z wlasnej kieszeni?
klaniam sie i pozdrawiam