Szkoda całkowita z AC w PZU

  • Autor wątku Autor wątku Mzec
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Mzec

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2022
Odpowiedzi
4
Witam. Nabyłem auto Toyota Corolla 1.8 hybrid w wyprzedaży rocznika. Auto kupione W lutym 2021. Rocznik 2020. Auto wzięte w lizing w Alior bank.W czerwcu 2022 niestety miałem mała stłuczkę. Uderzyłem w tył auta opla astrę. W astrze pękł tylko zderzak. Po oględzinach rzeczoznawcy który wycenił koszt naprawy na 38000 netto zlotych. Moim zdaniem nie wszystkie części wymienione w kosztorysie do wymiany muszą być wymienione.Kosztorys moim zdaniem bardzo naciągnięty pod szkodę całkowitą. Dodam że rządna poduszka nie wystrzeliła. Ogólnie auto jeździ po kolizji. Żaden płyn nie wyciekł. Sam nawet bym to auto naprawił. Pozostałość auta została wyceniona na 39000 netto.Auto przed szkoda zostało wycenione na 48000 netto. Mam pytanie jak mam się odwołać od decyzji o szkodzie całkowitej stwierdzonej przez PZU. Dodam że po tej decyzji stracę 50000 tysięcy złotych. Chodzi mi o raty lizingu te które zapłaciłem i te które zostały do zapłacenia do końca trwania umowy lizingu. Plus pozostałość uszkodzonego auta które trzeba naprawić. Dodam że jestem bez auta i nie mogę wykonywać mojej pracy. Jeździłem na taxi tym autem. Dodam że PZU nie zgodzili się na ubezpieczenie GAP podczas ubezpieczania auta. Twierdząc że auto na taxi nie ubezpieczają na Gap. Pytanie moje co mogę zrobić jak mam się odwołać od decyzji PZU. Wszystko dzieje się za moimi plecami. Nic nie mogę się dowiedzieć. Lizingodawca już wystawia pozostałość auta na licytację. Marzenie kupić tak uszkodzony samochód do naprawy. Zero problemów z naprawą. Małe uszkodzenia. Mi zostaje zakończy działalność i z głodu umrzeć.
 
Ostatnia edycja:
Mzec napisał:
Zero problemów z naprawą. Małe uszkodzenia.
38 tys. za naprawę to niewiele? Nawet jeżeli przyjąć, że ubezpieczyciel zawyżył mocno kosza naprawy, to należy przeznaczyć na naprawę co najmniej kilkanaście tysięcy złotych. Moim zdaniem to całkiem sporo.
 
Tak tyle że nie będą naprawiać auta w serwisie, bo jest stwierdzona szkoda całkowita. Ja z ubezpieczalni dostałem 12000 zł. A cały przód w innym kolorze nie mówiąc już o innych częściach używanych kosztuje 13500 zł. Nawet po kosztach nie da się naprawić auta za to co mi przyznali. A za ubezpieczenie płaciłem 5200 zł.
 
Rozumiem, że ubezpieczyciel sporządził kalkulację naprawy i z niej wynika to, co powyżej napisałeś. A czy sam zleciłeś sporządzenie takiej kalkulacji niezależnemu rzeczoznawcy? To, że Tobie się wydaje "na oko", że naprawa wyniesie dużo mniej nie oznacza, że tak będzie w rzeczywistości. Poza tym, jeżeli chcesz się odwoływać od decyzji ubezpieczyciela, to musisz się na coś powołać. Chłopski rozum i zdrowy rozsądek w tej sytuacji to trochę za mało.
Jeżeli z opinii rzeczoznawcy będzie wynikać, że koszt naprawy jest niższy i nie wystąpiła szkoda całkowita, możesz skierować do ubezpieczyciela wezwanie do zapłaty odszkodowania, a później ewentualnie pozew o zapłatę odszkodowania. Pozostaje tylko pytanie, jak kwestie powstałych szkód i procesu ich likwidacji reguluje zawarta umowa leasingu.
 
Jestem umówiony z rzeczoznawcą.Nie było to proste go znaleźć. Jeden drugiemu nie chce podważać wyliczeń. Jedna klika. Malowanie i liczenie za zawiasy od maski raz z jednej strony i potem to samo z drugiej strony to lekka przesada. Rozumie maskę tak można policzyć, ale zawiasy?
 
Poczekaj na kalkulację rzeczoznawcy.
 
Poczekam bo na wakacjach jest.
 
Powrót
Góra