Szkola... jak to wlasciwie jest?

  • Autor wątku Autor wątku Matiw
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Matiw

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2007
Odpowiedzi
1
Witam i z góry proszę o potraktowanie tego pytania poważnie ;)

Ostatnio zastanawialiśmy się z kolegami jak z punktu widzenia prawa wygląda sprawa prywatności w czasie lekcji i w szkole. Mianowicie chodzi o sytuację kiedy nauczyciel np. zagląda do piórnika ucznia lub do jego teczki.
1. Czy nauczyciel ma prawo otworzyć piórnik ucznia i sprawdzić co jest w środku kiedy np. podejrzewa ucznia o ściąganie lub coś innego. Piórnik oczywiście jak to bywa w szkole leży na ławce ;P.
2. Czy nauczyciel ma prawo przeszukać plecak ucznia bez jego zgody.
W razie czego na jakie prawa można się powoływać w sytuacji opisanej w 1 i 2 punkcie?

Z góry dziękuje za pomoc!
 
Zaczekam z odpowiedzią, aż wypowiedzą się swiatłe autorytety prawnicze. Jako praktykujący pedagog napisze na razie, że z oboma problemami mozna sobie poradzić (i radzę sobie) działając w granicach prawa, ale i w ramach stosownej kontroli np. podczas klasówki. Uczciwy uczen nie ma nic do ukrycia :)
 
To ja może dodam swoje przemyślenia:
Ustawa o systemie oświaty:
Art. 4. Nauczyciel w swoich działaniach dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych ma obowiązek kierowania się dobrem uczniów, troską o ich zdrowie, postawę moralną i obywatelską z poszanowaniem godności osobistej ucznia.

W przypadku podejżenia ściągania w moim przekonaniu nauczyciel ma prawo zobaczycz czy taka ściągania nie znajduje się w piórniku (chociaż uczeń nie powinien go nawet wyjmować w trakcie klasówki) - troska o postawę moralna ucznia? Takie sprawy nieraz uregulowane są w regulaminie. Pozatym nauczciel ma później inne środki wpływu na "kariere" ucznia w szkole, więc jeśli nie ma nic do ukrycia to nie widzę powódu aby nie pokazywać piórnika.

Z plecakiem to troche inna sprawa, bo dlaczego mielibyśmy pokazywac to tam jest? Podejżenie o posiadanie narkotykow, alkoholu, broni? Prawa do poszanowanie prywatności ucznia, nie moga naruszać bezpieczeństwa jego samego oraz innych uczniów, to szkoła odpowiada za Ciebie jeśli jestes na zajęciach.

Taki link znalazłem;
http://scholaris.pl/Portal?secId=A0N7R1 ... 6DY188OE0E
 
Colder - blondynka? :what: Dobrze by było, żeby chociaż z długimi.. nogami :ok: Czyli co? Nie mam prawa skontrolować (np. prosić ucznia, aby pokazał, co ma w plecaku) wychowanka, ale będę odpowiadać w wypadku, jeśli ma on tam granaty i je zdetonuje? Dobrze rozumuję? To jakiś absurd! Szkoła nie odpowiada za terrorystów! I nie sądzę, żeby gdziekolwiek na świecie pedagodzy za takie coś odpowiadali (np. w USA, gdzie wszyscy skarżą pod byle pretekstem wszystkich i o wszystko - ale po strzelaninach w szkołach nie słyszałam, żeby oskarżano nauczyciela, że NIE DOPILNWAŁ ucznia). Inny przykład: uczeń przemyci narkotyki, poczęstuje kolegę, ten ulegnie zatruciu. Czy wtedy TEŻ nauczyciel jest winny? Winny czego? :what: Mylicie chyba wolność i anarchię, gdzie wszyscy wszystko mogą, nie ma ŻADNYCH reguł ani zakazów. Tylko do czego to doprowadzi? Nie wszędzie demokracja = równouprawnienie (np. orkiestra, szkoła, ruch drogowy).
A prywatnie i złośliwie dodam tylko, że kol. Colder na dyktandach z polskiego najwyraźniej ściągał, ile wlezie :beer:
 
Widzę, że nie zrozumiała Pani mojego posta, a szkoda. Jako praktytujący pedagogo powinna Pani wiedzieć, co znaczy sformułowanie "odpowiadać za kogoś podczas zajęć szkolnych" i w jakm sensie szkoła odpowiada za ucznia, nie jest to tożsame z "odpowiadać za każde jego poczynania". Radzę zapoznać się dokładniej z linkiem, niż rzucać sie na kolor włosów.
 
@ E.:
[cytat:2bkc6f27]Colder - blondynka?[/cytat:2bkc6f27]
Jeszcze jeden raz kogoś u mnie w dziale obrazisz i masz bana! Jedno ostrzeżenie już masz - nie będę łaskawy :-)



Dla ścisłości - nie uważam, by słowo 'blondynka' było nacechowane negatywnie. Chodzi jedynie o sposób wypowiedzi, który miał na celu urazić kogoś... To tak gwoli wyjaśnienia ;-)
 
Tak się składa, że z urodzenia (i od fryzjera) jestem blondynką. Opowiadam dowcipy o blondynkach, nie obrazam się, gdy ktoś z nich żartuje. A teraz - proszę, czekam na bana. (W zasadzie intencje Fazzieh były szlachetne i je doceniam; jednakże określenie "blondynka" nie wydaje mi się ani obraźliwe, ani wulgarne - więc za co ban?)
 
Też dlatego nie czuje się obrażony, wymagam jedynie czytania ze zrozumienim.

Pozdrawiam.
 
Również wymagam od "praktykującego pedagoga" czytania ze zrozumieniem!
[cytat:1xeh6v0z]Dla ścisłości - nie uważam, by słowo 'blondynka' było nacechowane negatywnie. Chodzi jedynie o sposób wypowiedzi, który miał na celu urazić kogoś...[/cytat:1xeh6v0z]
:x
 
Powrót
Góra