Szkoła, łamanie procedur?

  • Autor wątku Autor wątku Aldona44
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Aldona44

Dzień dobry,

proszę o poradę, co mogę zrobić w związku z poniższą sytuacją:


W naszej rodzinie jest osoba zaburzona psychicznie, która nie leczy się. Ma założoną niebieską kartę jako sprawca przemocy, średnio co tydzień wzywana do tej osoby jest policja ze względu na jej agresywne zachowanie. Jest to babcia mojego dziecka. Ostatnio , ponieważ ignorujemy ją i nie spełniamy jej żądań, straszyła nas, że pójdzie do szkoły i opowie , że jesteśmy patologiczną rodziną , głodzimy i izolujemy dzieci. Choć nie wierzyliśmy, że tak uczyni, zrobiła to.

Wcześniej jednak ja udałam się do szkoły , z jej zdjęciem i wytłumaczyłam, aby zapobiec takiej sytuacji, że taka osoba , chora, może przyjść i próbować szkalować naszą rodzinę. Obiecano mi, że będzie dopilnowane, aby nikt jej tu nie wpuszczał.

Niestety, nic nie było dopilnowane. Babcia przyszła, udała się do pedagog, wyżalić - jak to pani pedagog określiła, obsmarowała nasza rodzinę z błotem ( z rozmowy z dyrektor do tego stopnia, że dyrekcja zastanawia się nad powiadomieniem sądu że niby maltretujemy dzieci!!!!) . następnie pani pedagog wyciągnęła moje dziecko z lekcji i pod ścianą, na ławce, zaczęła wypytywać o to, czy naprawdę jest maltretowane, głodzone etc. Zadawała osobiste pytania, dotyczące naszej rodziny, bazując na rozmowie z chorą psychicznie osobą. Dziecko oczywiście zaprzeczyło tym bzdurom.

Szkoła nie powiadomiła mnie o tym zajściu - MIMO że tego samego dnia byłam tam i prosiłam o uniemożliwienie zaistnienia takiej sytuacji.

Pedagog stwierdziła, że ona martwiła się o dziecko i chciała dbać o jego dobro . - W momencie tego wszystkiego dziecko było na lekcjach, w szkole, nie zagrażało mu nic.

Dyrekcja uważa, że żadne procedury bezpieczeństwa nie zostały złamane, że do szkoły może wejść każdy , bo oni są od pomagania, a babcia jest osobą bliską. - Ta chora babcia już kilka lat temu, a właściwie co roku, była i jest w tej szkole zgłaszana, jako osoba nieupoważniona do kontaktów, do odbierania dziecka, czy do przekazywania jej jakichkolwiek informacji.

Dyrekcja uważa, że to ja robię dramę.

Proszę o poradę, co mogę zrobić w tej sytuacji. Uważam, że szkoła zignorowała mnie, rodzica, a zachowanie pedagog naraziło moje dziecko na stres.
 
Dramę jak dramę. Po prostu uważasz, że powinni wierzyć Tobie, a nie komu innemu.
Jest słowo babci przeciw Twojemu. Szkoła dostaje zgłoszenie o maltretowaniu dziecka. Muszą zareagować i zareagowali, sprawdzili u źródła.
Przecież są matki maltretujące dzieci, to nie jest jakiś kosmiczny wytwór wyobraźni. I teraz wyobraź sobie, że z taką matka mieszka babcia i wszystko widzi, w końcu zapowiada, że zgłosi w szkole. Jak Twoim zdaniem zareagowałaby taka maltretująca matka? Pobiegłaby do szkoły pierwsza i zapowiedziała, żeby z babcią nie rozmawiać, bo jest psychiczna. Potem zakazałaby też na wszelki wypadek rozmawiania z dziećmi, bo się wyda.
Dyrektorka nie musiała rozmawiać z dzieckiem. Mogła wypełnić dokumenty i tłumaczcie to sobie w sądzie albo u kuratora, nie jej problem. Ale machnąć ręką i nic nie zrobić, bo matka oskarżana o maltretowanie tak sobie życzy - nie mogła.
 
uważam, że nie może być tak, że zdanie rodzica jest lekceważone, że na teren szkoły wchodzą osoby z zewnątrz i idą na pogawędkę do pracownika , który o obecności takiej osoby powinien powiadomić chyba dyrekcję, rodzica. czy tylko dla mnie jest to dziwne?
uważam, że siedzenie i słuchanie o tym, jakie to dziecko jest podłe i niegrzeczne dla babci, a rodzice nie potrafią wychować i maltretują etc., nie jest w obowiązku pracownika szkoły - raczej policji i prokuratury. tam powinien skierować babcię pracownik, zaś do rodzica zadzwonić i ewentualnie wezwać na rozmowę, aby wysłuchać stronę. zwłaszcza, że kilkakrotnie było zgłaszane, że babcia ma problemy psychiczne. samo dziecko informowało o tym wychowawcę.
 
No i może to jest sposób. Zamiast zabraniać pracownikom publicznej placówki rozmawiania z członkiem rodziny zamieszkującej wspólnie z dzieckiem przekaż im na piśmie, żeby od razu po otrzymaniu sygnału o nieprawidłowościach w Twojej rodzinie kierowali sprawę do odpowiednich instytucji, opieki społecznej, policji itd. I wtedy te instytucje będą wzywać rodzica i rozmawiać.
Jeszcze tego brakuje, żeby szkoła mogła zareagować na sygnał o maltretującym rodzicu dopiero jak ten rodzic się zgodzi.
 
Powrót
Góra