F
flawless1997
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2015
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
Mam pytanie dotyczące gimnazjum do którego uczęszcza moja siostra. Sama szkoła, atmosfera w niej panująca i nauczyciele pozostawiają wiele do życzenia, lecz mam jedno konkretne pytanie. Sytuacja wygląda tak, że kiedy wchodzi się do szkoły przechodzi się przez dwie pary drzwi, który tworzą tak jakby przedsionek, o wymiarach mniej więcej 5x3m. Zimą jest tam zimno, w lecie gorąco, a szkoła zamyka ten przedsionek 15 minut po dzwonku (oczywiście nawet to jest nieprzestrzegane, bo drzwi zamykane są wcześniej), a dzieci przychodzące do szkoły zmuszone są stać w tym przedsionku, ponieważ nie ma tam miejsc siedzących, a podłoga jest brudna i zabrudzona i nie ma możliwości siadania na niej. Dyrekcja i kadra pedagogiczna tłumaczą się tym, że dzieci przeszkadzają w lekcjach i hałasują. Chciałabym zaznaczyć, że na parterze, gdzie są szatnie i wejście do szkoły, nie ma zajęć lekcyjnych. Jest tylko stołówka i sala gimnastyczna. Nawet jeżeli ktoś przyjdzie ok. 8:30, a ma na 8:45 i tak musi tam stać, więc tak jakby ponosisz karę za to, że przyszedłeś wcześniej. W moim odczuciu dla tych dzieci musi być to strasznie poniżające, tym bardziej, że przed tymi drzwiami siedzi "cudowna i miła" pani woźna, której zamontowano tam piękne, wysokie biurko. Moje pytanie zatem brzmi: czy jest to legalne? Czy da się coś z tym zrobić? Osobiście nie znalazłam tak ekstremalnego przypadku. Proszę o odpowiedź. Z góry dziękuję.
Pozdrawiam.
Mam pytanie dotyczące gimnazjum do którego uczęszcza moja siostra. Sama szkoła, atmosfera w niej panująca i nauczyciele pozostawiają wiele do życzenia, lecz mam jedno konkretne pytanie. Sytuacja wygląda tak, że kiedy wchodzi się do szkoły przechodzi się przez dwie pary drzwi, który tworzą tak jakby przedsionek, o wymiarach mniej więcej 5x3m. Zimą jest tam zimno, w lecie gorąco, a szkoła zamyka ten przedsionek 15 minut po dzwonku (oczywiście nawet to jest nieprzestrzegane, bo drzwi zamykane są wcześniej), a dzieci przychodzące do szkoły zmuszone są stać w tym przedsionku, ponieważ nie ma tam miejsc siedzących, a podłoga jest brudna i zabrudzona i nie ma możliwości siadania na niej. Dyrekcja i kadra pedagogiczna tłumaczą się tym, że dzieci przeszkadzają w lekcjach i hałasują. Chciałabym zaznaczyć, że na parterze, gdzie są szatnie i wejście do szkoły, nie ma zajęć lekcyjnych. Jest tylko stołówka i sala gimnastyczna. Nawet jeżeli ktoś przyjdzie ok. 8:30, a ma na 8:45 i tak musi tam stać, więc tak jakby ponosisz karę za to, że przyszedłeś wcześniej. W moim odczuciu dla tych dzieci musi być to strasznie poniżające, tym bardziej, że przed tymi drzwiami siedzi "cudowna i miła" pani woźna, której zamontowano tam piękne, wysokie biurko. Moje pytanie zatem brzmi: czy jest to legalne? Czy da się coś z tym zrobić? Osobiście nie znalazłam tak ekstremalnego przypadku. Proszę o odpowiedź. Z góry dziękuję.
Pozdrawiam.