Szkolenie zakupione przez internet

  • Autor wątku Autor wątku ShilohLisa
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

ShilohLisa

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2021
Odpowiedzi
14
Dzień dobry,


Nie wiem czy dobry dział wybrałam na moje pytanie, jeśli nie to prośba o przeniesienie.

Jakiś czas temu kupiłam przez internet udział w szkoleniu. Niestety ze względu na chorobę nie mogłam się na nim stawić o czym poinformowałam organizatora mailowo 2 dni przed.
Czy jest jakakolwiek szansa/podstawa prawna, która dałaby mi podstawę do jakiejkolwiek negocjacji z organizatorką? Nie chodzi tu o zwrot kosztów a o możliwość odbycia szkolenia w innym terminie na przykład. Szkolenie organizuje mała firma, są jeszcze 2 terminy.
Czy coś się uda, czy niestety przepadło? :(
 
Czy jest jakakolwiek szansa/podstawa prawna, która dałaby mi podstawę do jakiejkolwiek negocjacji z organizatorką?
Wiążąca jest treść umowy, którą zawarłaś. Sprawdź w umowie. Przepisów na ten temat brak.
 
Nie było żadnej "umowy" jako takiej.
Jedyne co to jest regulamin sklepu, w którym szkolenie było jako jeden z ,,produktów" - obok fizycznych produktów i e-booków.
W regulaminie sklepu nie ma nic stricte o szkoleniach, tylko klasyczne 14 dni na zwrot i automatyczna rezygnacja z prawa zwrotu przy produktach elektronicznych, oraz taki zapis przy kwestii odstąpienia od umowy sprzedaży:

Prawo odstąpienia od Umowy sprzedaży nie przysługuje Usługobiorcy w odniesieniu do umów:
o świadczenie usług, jeżeli Usługodawca wykonał w pełni usługę za wyraźną zgodą Usługobiorcy, który został poinformowany przed rozpoczęciem świadczenia, że po spełnieniu świadczenia przez Usługodawcę utraci prawo odstąpienia od umowy


I zastanawiam się, czy można to interpretować, że:
a) Usługa (szkolenie) była wykonana ale ja w nim nie uczestniczyłam
b) Usługa (szkolenie) może być uznana za niewykonaną, ponieważ nie byłam na szkoleniu i nie zostałam ,,nauczona" niczego.

Jeśli to coś zmienia to produktem zakupionym było szkolenie XX listopada
 
Nieobecność na szkoleniu zamawiającego nie jest warunkiem niewykonania umowy. To umowa zlecenia, nie o dzieło "nauczenia" Cię czegoś.
 
Czyli jestem na straconej pozycji (czego się obawiałam) i nic mnie nie ratuje?
Wychodzi na to, że powinnam była na szkolenie jechać i kaszleć cały czas i smarkać, przynajmniej bym nie była stratna pieniędzy :(
Tylko mam jedno pytanie, już z ciekawości - skąd jest interpretacja, że umowa zlecenie a nie o dzieło? W sensie skąd to jest wiadome, bo kupując szkolenie przez sklep internetowy nie miałam pojęcia, że ,,automatycznie" staje się ono umową.
 
skąd jest interpretacja, że umowa zlecenie a nie o dzieło?
Z Kodeksu cywilnego. Masz tam jasno zdefiniowane co jest czym. Umowa o dzieło jest umową skutku (określonego rezultatu), a umowa zlecenia jest tzw. umową dobrego działania (czyli staranności, ale bez jasno określonego rezultatu). Dlatego szkolenie jest umową zlecenia, bo nie można umówić się, że ktoś ma Cię czegoś "nauczyć" jako "dzieła".

W sensie skąd to jest wiadome, bo kupując szkolenie przez sklep internetowy nie miałam pojęcia, że ,,automatycznie" staje się ono umową.
Mówiąc do pani w sklepie "poproszę chleb żytni 0,5 kg" też zawierasz umowę. Gdy komuś coś podarujesz - to z prawnego punktu widzenia zawierasz z nim umowę darowizny. Gdy zamawiasz szkolenie zawierasz z kimś umowę - on Cię szkoli, Ty mu płacisz.

Wychodzi na to, że powinnam była na szkolenie jechać i kaszleć cały czas i smarkać, przynajmniej bym nie była stratna pieniędzy
Dlatego należy się pytać przed zawarciem umowy o takie sytuacje i uzgodnić je w umowie albo liczyć się z ryzykiem.
 
Dziękuję za wyjaśnienie. Teraz już rozumiem kwestie umowy (dla mnie umowa = papier, stąd miałam problem ze zrozumieniem).

Chociaż nadal trudno zrozumieć mi czemu umowa zlecenie a nie dzieło. W przypadku szkolenia plan określa punkt po punkcie co ma być omówione i wykonawca zobowiązuje się do przestwienia wszystkich zagadnień z planu - co brzmi dla mnie jak umowa o dzieło jednak.

W każdym razie - nie było żadnego regulaminu szkolenia. Ja również nie byłam świadoma, że kupując szkolenie zawieram umowę.
Powiadomiłam ogranizatora mailowo 2 dni przed, że jestem chora i mnie nie będzie.
Ze strony organizatora zero kontaktu. Zero odpowiedzi na pytanie czy mogę dołączyć do kolejnego szkolenia (odbywa się za 2 tygodnie). Musiałam pisać dwukrotnie, żeby dowiedzieć się, że nie mogę do niego dołączyć, bo mają komplet uczestników. Nikt się za bardzo nie przejął moją nieobecnością, kasa skasowana i tyle.
Czyli jako osoba, która zapłaciła, była chora i nie chciała nikogo zarazić to za to teraz ,,za karę" nie mogę de facto liczyć na nic?
 
Chociaż nadal trudno zrozumieć mi czemu umowa zlecenie a nie dzieło.
Dzieło to oznaczony w umowie rezultat ludzkiej pracy lub twórczości. Zatem umową o dzieło mogło by być przygotowanie na przykład prezentacji, filmu, broszury i przekazanie Ci jej. Natomiast tu masz sytuację, w której płacisz komuś za to, że gdzieś zarezerwował salę, przyjechał na nią, przywiózł swoje materiały, narzędzia i przekazał swoją wiedzę na jakiś temat z ich pomocą. A to czy Ty się czegoś tam nauczysz czy nie to już nie ma znaczenia. Ważne, że ten ktoś się starał, aby Ci tą wiedzę przekazać.


W każdym razie - nie było żadnego regulaminu szkolenia. Ja również nie byłam świadoma, że kupując szkolenie zawieram umowę.
Upewnij się, bo pewnie gdzieś jest albo zapytaj organizatora. A co do umowy - to jak wspomniałem nie ma to żadnego znaczenia, że nie masz "świadomości zawarcia umowy". Z punktu widzenia prawa ją zawarłaś i w oparciu o ten fakt tutaj dyskutujemy.

Czyli jako osoba, która zapłaciła, była chora i nie chciała nikogo zarazić to za to teraz ,,za karę" nie mogę de facto liczyć na nic?
Prawo nie przewiduje "zwolnienia chorobowego" od umów cywilno-prawnych. Tak samo byłoby, gdybyś dla kogoś pracowała na takiej - zleceniodawca może nie płacić przy chorobie "za karę" tylko za nieobecność, jeśli tak stanowi umowa. Należy taką kwestię uregulować.
 
Powrót
Góra