szykanowanie przez nauczyciela w podstawówce

  • Autor wątku Autor wątku DymitR93
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

DymitR93

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2015
Odpowiedzi
11
Witam

Nazywam się Mateusz i piszę w sprawie szykanowania brata w szkole podstawowej przez nauczycieli.


Problemy z "młodym" zaczęły się w klasie od 1 do 3. Było wiele kontrowersji w stosunku do nauczycielki sprawującej funkcję wychowawczyni klasy. Mama wielokrotnie biegała do szkoły i obierała wiele różnych dróg w kwestii zapobiegania bądź karania tych wszystkich złych rzeczy, których rzekomo brat się dopuścił.

Ostatecznie jednak obraliśmy strategię nie drażnienia krokodyla i brat miał do końca 3 roku przyjmować winę na siebie i się tym nie przejmować. Wiem, że to nie najlepszy pomysł, ale wszyscy mieli już tego dosyć, chcieliśmy mieć po prostu spokój.

Ale niesamowicie wkurza mnie, że eskalacja tego problemu przeniosła się na totalnie nowych nauczycieli klasy od 4 do 6. Póki co brat chodzi do 5 klasy, ale z nauczycielami użeramy się już 1,5 roku.

Nauczyciele szykanują "młodego" i często on w akcie gniewu, desperacji itd. też nie zostaje bez winy. Nie chcę go całkowicie bronić, bo wiem że kilka z tych sytuacji mogło wyjść wyłącznie z jego winy. Jednak na dziś dzień już nawet dzieci w klasie zaczęły wyczuwać bezkarność w stosunku do niego i zaczynają się notorycznie.

Póki co to tyle. Chętnie opiszę szczegółowo kilka ważniejszych sytuacji, jeśli tylko ktoś zechce pomóc mi w kwestii pociągnięcia tych osób do odpowiedzialności.

Powiem jeszcze, że brat bywał u różnych psychologów i wszystko wychodziło pozytywnie.

Czekam na odpowiedź, pozdrawiam DymitR
 
Właśnie rozważaliśmy taką opcję, jednak nie bardzo wiem jak to się teraz ma po tej aferze taśmowej. Czy nauczyciel nie będzie miał wtedy możliwości pozwania nas do sądu za nielegalne nagrywanie?

Dwa najprawdopodobniej "młody" będzie przepisany, ponieważ mama ma dosyć tych wszystkich niejasnych sytuacji.

Wkurza mnie to, że ci nauczyciele narażają nas na stres i nerwy, kłótnie i czysto finansowe straty (wieczne wizyty w szkole, zwolnienia z pracy, teraz najprawdopodobniej przepisanie do innej szkoły poza miastem). Chciałbym ci nauczyciele nie czuli się bezkarni, w momencie kiedy zaczną szykanować inne dziecko. Dlatego chcę coś z tym zrobić.
 
Naprawdę wierzysz, że WSZYSCY nauczyciele uwzięli się na brata? Niby dlaczego? Jaki mieliby w tym cel? Na czym te szykany polegają?
 
Nie twierdzę, że wszyscy. Jest ich czworo. Ja nawet nie twierdzę, że się uwzięli. Moim zdaniem po prostu ich poczucie bezkarności i niekompetencja mocno odciskają się na bracie. Nauczyciele przynoszą problemy z domu do pracy i wyżywają się na uczniach. Kiedy mam była w szkole dyrektorka tłumaczyła mamie, że nauczycielka ma chorą matkę i dlatego mogła zareagować w zły sposób.

Moim zdaniem takie wytłumaczenie jest bezczelne, przecież nauczyciele powinien posiadać jakieś pedagogiczne umiejętności, także powinien umieć sobie radzić z sytuacją z domu w domu, a nie przynosić tego do pracy.

A co do togo jak to wygląda, to są to głupie teksty w postaci

"widzisz, twoja matka zubożała przez twoją głupotę." - kiedy przyniósł nie te cymbałki, które miał na lekcję muzyki. Dopowiem jeszcze, że mama kazała mu wziąć zapakowane cymbałki aby w razie czego wymienić w sklepie na właściwe.

"zachowujesz się jak debil."

Nauczyciele ośmieszali go parę razy w klasie przed wszystkimi dziećmi. Wysyłają go do psychologa, który ostatecznie i tak stwierdza, że nie ma potrzeby.

"Młody" nie jest święty, wiem o tym i zanim zaczniemy pisać o tym czy to może problem z nim, a ja chcę go ślepo bronić to chcę powiedzieć, że my przerabiamy te problemy już od 4 lat. Wierzcie mi, przez dobrą połowę tego czasu byliśmy po stronie nauczycieli, bo sami wiemy jakie potrafią być dzieciaki. Jednak kiedy brat naprawdę pokazuje skruchę i pokorę i płacze, że nie chce iść do szkoły bo i tak mu nikt nie wierzy to jest coś nie tak.

Nie chcę nikogo prowokować tym tematem, ani nie chcę wchodzić w temat wychowania brata, także proszę o konkretne odpowiedzi, w jaki sposób mogę działać.
 
Ja bym zrobiła tak jak Regand przedstawia, na początek mini kamerka i obserwacja, jeżeli potwierdzą się zachowania nauczycieli to z miejsca do kuratorium oświaty skoro rozmowy z dyrektorem placówki nie dają żadnych rezultatów. Należy pamiętać jednak aby rzeczywiście mieć jakiś dowód na ww szykanowanie. Jeżeli okazałoby się że np. dochodzi również do fizycznego znęcania się nad uczniem można sprawę skierować do prokuratury.
 
Powrót
Góra