P
pinusnigra
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2017
- Odpowiedzi
- 1
Witajcie 
Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że wszystkie informacje poniżej to jedyne, jakimi dysponuję. Próbuję poskładać w całość te puzzle i jakoś wyjść z sytuacji. Bardzo liczę na Waszą pomoc.
Dwa lata temu mój dziadek został naciągnięty na skorzystanie z "atrakcyjnej" oferty usług telekomunikacyjnych świadczonych przez firmę NOM (Niezależny Operator Międzystrefowy Sp. z o.o.). Niestety z różnych przyczyn przegapiony został termin zakończenia umowy, w międzyczasie zaś NOM przepoczwarzył się w Telestradę (przez krótki okres faktury przychodziły sygnowane logami obu firm), która przez telefon zachwaliła dziadkowi kolejny kit, na przyjęcie którego dziadek w rozmowie się zgodził, przedłużając tym samym cyrograf. Niestety nie jestem w stanie odgadnąć czego konkretnie ta rozmowa dotyczyła i jakie warunki były tam proponowane.
Krótko po rozmowie telefonicznej przyszło pismo (za zwrotnytm potwierdzeniem odbioru) informujące o uruchomieniu usługi, a nieposiadające znamiona umowy. W piśmie tym napisano: "Jest nam niezwykle miło powitać Państwa w gronie klientów telefonii komórkowej grupy Telekomunikacyjnej Telestrada S.A. Zgodnie z podpisaną Umową o świadczenie usług komórkowych został Państwu przydzielony numer kmórkowy widoczny na zdołączonej karcie SIM. Usługa zostanie uruchomiona w naszej sieci z dniem odebrania przez Państwa karty SIM. Uprzejmie informujemy, że zgodnie z zawartą usługi (pismownia oryginalna) Przyjazna komórka: umowa została zawarta na 24 miesiące, abonament pozostaje zgodny z wybraną ofertą, opłata aktywacynjna wynosi 29 PLN (brutto), pobierana jednorazowo".
Na ww. piśmie brak nawet podpisu, nie ma żadnych zapisów, warunków umowy, informacji odnośnie odstąpienia, nic prócz tego co wyżej i daty (kartka wygląda jak masowa kserówka). Nie przyszło do nas żadne pismo, które dziadek by podpisywał. Jedyna zgoda mogła być wyrażona ustnie, podczas rozmowy telefonicznej. Co gorsza umowy podpisanej 2 lata wcześniej nie mam (zaginęła w akcji albo fizycznie wcale jej nie było), jedyne co mam to nr klienta ze wcześniej płaconych faktur.
Jak się teraz z tego wyplątać? Czy zgoda ustna jest wiążąca (np. bez weryfikacji osoby, na którą jest umowa)?
Proszę o jakieś wskazówki. Może ktoś z Was miał podobne doświadczenia.
pozdrawiam serdecznie
Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że wszystkie informacje poniżej to jedyne, jakimi dysponuję. Próbuję poskładać w całość te puzzle i jakoś wyjść z sytuacji. Bardzo liczę na Waszą pomoc.
Dwa lata temu mój dziadek został naciągnięty na skorzystanie z "atrakcyjnej" oferty usług telekomunikacyjnych świadczonych przez firmę NOM (Niezależny Operator Międzystrefowy Sp. z o.o.). Niestety z różnych przyczyn przegapiony został termin zakończenia umowy, w międzyczasie zaś NOM przepoczwarzył się w Telestradę (przez krótki okres faktury przychodziły sygnowane logami obu firm), która przez telefon zachwaliła dziadkowi kolejny kit, na przyjęcie którego dziadek w rozmowie się zgodził, przedłużając tym samym cyrograf. Niestety nie jestem w stanie odgadnąć czego konkretnie ta rozmowa dotyczyła i jakie warunki były tam proponowane.
Krótko po rozmowie telefonicznej przyszło pismo (za zwrotnytm potwierdzeniem odbioru) informujące o uruchomieniu usługi, a nieposiadające znamiona umowy. W piśmie tym napisano: "Jest nam niezwykle miło powitać Państwa w gronie klientów telefonii komórkowej grupy Telekomunikacyjnej Telestrada S.A. Zgodnie z podpisaną Umową o świadczenie usług komórkowych został Państwu przydzielony numer kmórkowy widoczny na zdołączonej karcie SIM. Usługa zostanie uruchomiona w naszej sieci z dniem odebrania przez Państwa karty SIM. Uprzejmie informujemy, że zgodnie z zawartą usługi (pismownia oryginalna) Przyjazna komórka: umowa została zawarta na 24 miesiące, abonament pozostaje zgodny z wybraną ofertą, opłata aktywacynjna wynosi 29 PLN (brutto), pobierana jednorazowo".
Na ww. piśmie brak nawet podpisu, nie ma żadnych zapisów, warunków umowy, informacji odnośnie odstąpienia, nic prócz tego co wyżej i daty (kartka wygląda jak masowa kserówka). Nie przyszło do nas żadne pismo, które dziadek by podpisywał. Jedyna zgoda mogła być wyrażona ustnie, podczas rozmowy telefonicznej. Co gorsza umowy podpisanej 2 lata wcześniej nie mam (zaginęła w akcji albo fizycznie wcale jej nie było), jedyne co mam to nr klienta ze wcześniej płaconych faktur.
Jak się teraz z tego wyplątać? Czy zgoda ustna jest wiążąca (np. bez weryfikacji osoby, na którą jest umowa)?
Proszę o jakieś wskazówki. Może ktoś z Was miał podobne doświadczenia.
pozdrawiam serdecznie