K
Kate1976
Użytkownik
- Dołączył
- 10.2006
- Odpowiedzi
- 66
Witam,
mój problem dotyczy urlopu, a raczej odmowy otrzymania urlopu w dniu jutrzejszym.
Moja córka jest po ciężkiej chorobie, co 3-4 miesięce jeżdżę z nią na wizyty kontrolne do lekarzy specjalistów. Ostatnia taka wizyta była w styczniu br. Na tej też wizycie została ustalona wizyta następna, na 7-8 maja. W styczniu poinformowałam przełożonego, iż w dniach 7 i 8 maja będzie mi potrzebny urlop. Mój szef zajął się tym faktem dopiero w dniu 27 kwietnia, ale jak się okazuje za późno, ponieważ nie ma mnie kto w tej chwili zastąpić. Dzisiaj byłam na badaniu, z którego wyniki potrzebne są na jutrzejszą wizytę, ale odmówiono mi na jutro urlopu. Wszystkie osoby, które mogłyby na jutro przyjść, żebym mogła spokojnie załatwić swoją sprawę też mają urlop. Jedna ma problemy zdrowotne, inna urlop na jakieś ważne do załatwienia sprawy, trzecia ma szkołę w godzinach popołudniowych, itd. Moja wizyta ustalona 4 miesiące wcześniej jest mało ważna. Szef kazał mi ją przełożyć, ale jeśli nawet bym to zrobiła to termin kolejnej będzie ustalony za 4 miesiące, bo tyle się czeka do specjalistów. Powiedziałam mu, że czy uda mu się na jutro coś załatwić czy nie to ja i tak do pracy nie przyjdę. Czy dobrze zrobiłam?? Dodam, że w piątek, tj. 4 maja wypisałam urlop, dwa dni opieki nad dzieckiem (nie wiem czy jest zaakceptowany, w każdymn razie na dzisiaj zastępstwo było). Próbowałam załatwić ten urlop na jutro spokojnie, taką drogą służbową, jaką powinien być załatwiony, ale mi odmówiono. Czy w takiej sytuacji mogę powiedzieć, że jutro biorę "urlop na żądanie"? I czy mogą być z tego tytułu jakieś konsekwencje? - Nie dostała normalnie, to bierze na żądnie...
mój problem dotyczy urlopu, a raczej odmowy otrzymania urlopu w dniu jutrzejszym.
Moja córka jest po ciężkiej chorobie, co 3-4 miesięce jeżdżę z nią na wizyty kontrolne do lekarzy specjalistów. Ostatnia taka wizyta była w styczniu br. Na tej też wizycie została ustalona wizyta następna, na 7-8 maja. W styczniu poinformowałam przełożonego, iż w dniach 7 i 8 maja będzie mi potrzebny urlop. Mój szef zajął się tym faktem dopiero w dniu 27 kwietnia, ale jak się okazuje za późno, ponieważ nie ma mnie kto w tej chwili zastąpić. Dzisiaj byłam na badaniu, z którego wyniki potrzebne są na jutrzejszą wizytę, ale odmówiono mi na jutro urlopu. Wszystkie osoby, które mogłyby na jutro przyjść, żebym mogła spokojnie załatwić swoją sprawę też mają urlop. Jedna ma problemy zdrowotne, inna urlop na jakieś ważne do załatwienia sprawy, trzecia ma szkołę w godzinach popołudniowych, itd. Moja wizyta ustalona 4 miesiące wcześniej jest mało ważna. Szef kazał mi ją przełożyć, ale jeśli nawet bym to zrobiła to termin kolejnej będzie ustalony za 4 miesiące, bo tyle się czeka do specjalistów. Powiedziałam mu, że czy uda mu się na jutro coś załatwić czy nie to ja i tak do pracy nie przyjdę. Czy dobrze zrobiłam?? Dodam, że w piątek, tj. 4 maja wypisałam urlop, dwa dni opieki nad dzieckiem (nie wiem czy jest zaakceptowany, w każdymn razie na dzisiaj zastępstwo było). Próbowałam załatwić ten urlop na jutro spokojnie, taką drogą służbową, jaką powinien być załatwiony, ale mi odmówiono. Czy w takiej sytuacji mogę powiedzieć, że jutro biorę "urlop na żądanie"? I czy mogą być z tego tytułu jakieś konsekwencje? - Nie dostała normalnie, to bierze na żądnie...