Tytuł prawny do lokalu

  • Autor wątku Autor wątku Azazello
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Azazello

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2006
Odpowiedzi
20
Witam!
krotkie pytanko:
jesli w mieszkaniu mieszka osoba A ktora jest tam zameldowana, ale nie jest wlascicielem tego lokalu, nie jest czlonkiem spoldzielni, w ogole nic nie wiaze jej z tym lokalem, poza meldunkiem i przebywaniem, a jest to lokal wlasnosciowy nalezacy do osoby B,
to czy mozna uznac, ze osoba A zajmuje lokal bez tytułu prawnego i powinna sie wyprowadzic na zyczenie osoby B?
I czy osoba A jest obowiązana do dnia opróżnienia lokalu co miesiąc uiszczać odszkodowanie na rzecz osoby B?
(zaznaczam, ze nie bylo sprawy o eksmisje i osoba A nie ma sadowego nakazu opuszczenia lokalu, jest tylko żądanie ze strony osoby B)
 
Nie tylko mozna uznac, ze zajmuje lokal bez tytułu prawnego, lecz w 100% tak jest. Wykazujac poszanowanie wlasnosci osoby B osoba A 'powinna' sie wyprowadzic na zyczenie osoby B. Odnosnie odszkodowania jezeli osoba B podejmnie kroki formalne, to jak najbardziej osoba A jest zobowiazana takowe odszkodowanie uiszczac.
(szczegóły: Ustawa o Ochronie Praw Lokatorow...)
Pozdrawiam
navi
 
A czy między osobą A i osobą B była zawarta jakaś umowa?
Na jakich zasadach osoba A przebywa w tym lokalu?
Czy te osoby są spokrewnione? Czy płaci lub dokłada do opłat za mieszkanie?

Opis bardzo ogólny,może jakieś konkrety.
 
oto szczegoly:
osowa B jest siostrzencem osoby A
osoba A wprowadzila sie do lokalu w latach 80tych wraz z rodzicami, ktorzy juz nie zyja
osoba B odziedziczyla lokal po dziadkach (rodzicach osoby A) i jest obecnie jego pelnoprawnym wlascicielem
osoba A nigdy nie podpisywala zadnej umowy dotyczacej owego lokalu, ani ze swoimi rodzicami ani z osoba A...
 
i tak - to ta sama sprawa...
 
Jeżeli osoba A jest zameldowana i przebywa w tym lokalu to nie wchodzi w grę wymeldowanie w trybie administracyjnym. Można założyc sprawę o eksmisję- trudny i długotrwały proces.
Nie wiemy jakie relacje są między osobą A i osobą B. Czy osoba A jest uciążliwym lokatorem,nadużywającym alkoholu,awanturującym się...etc.

Poza tym wydaje mi się, że osoba A ma prawo do domagania się części majątku ( w tym wypadku owego lokalu mieszkalnego) z racji tego, że był to lokal jego rodziców i najwyraźniej osoba ta została pominięta w spadku. Zachowek to prawo przysługujące dzieciom, wnukom, prawnukom itd. zmarłego, w stosownej kolejności ustawowej, którzy gdyby nie było testamentu byliby powołani do spadku.
 
wiec tak...
lokal od poczatku byl wspolwlasnoscia rodzicow osoby A (czyli dziadkow osoby B)...Po smierci ojca lokal w calosci przeszedl na matke (ojciec zapisal lokal matce, czyli swej zonie w testamencie, a dzieci, w tym osoba A zrzekly sie swoich czesci). W efekcie lokal byl w calosci wlasnoscia matki osoby A, czyli babci osoby B. Matka w swym testamencie przepisala lokal swojemu wnukowi, czyli osobie B, wydziedziczajac jednoczesnie swoje dzieci (w tym osobe A).Po smierci matki odbyla sie rozprawa sadowa i zapadl wyrok potwierdzajacy, ze zapisany w testamencie lokal przeszedl w calosci na osobe B.
Jakie zatem osoba A moze miec do tego lokalu prawa?
nie jest ani wlascicielem, ani wspolwlascicielem, nie ma podpisanej zadnej umowy dotyczacej lokalu, a nawet nie jest czlonkiem spoldzielni mieszkaniowej....Jedyne co laczy ja z tym lokalem to fakt ze tam przebywa i ze jest tam zameldowana...
A tak swoja droga, to urzednik w wydziale spraw lokatorskich (czy czyms takim) urzedu miasta poinformowal osoba B, ze w zasadzie, to nie musi ona w ogole wpuszczac osoby A do tego lokalu (choc nie jestem do konca pewny czy sie w tym twierdzeniu troche nie zagalopowal...;))
 
Jeśli zapadł wyrok potwierdzający, że zapisany w testamencie lokal przeszedł w całości na osobę B, to sprawa jest jasna.
Można pod nieobecnośc osoby A zmienic zamki w drzwiach i go nie wpuścic.Jeśli nie będzie miał dostepu do lokalu, to nie będzie w nim przebywał, a potem już można wymeldowac w trybie administracyjnym powołując się, że nie przebywa od takiego a takiego czasu.
 
Lewanna - naruszenie zasad posiadania.... (!)
 
No to w koncu jak to jest - mozna wymienic zamki i nie wpuscic, czy nie? Urzednik w urzedzie miasta stwierdzil "nie musi pan go w ogole wpuszczac do lokalu"...
O co chodzi z tym naruszeniem zasad posiadania?
Sytuacja jest taka, ze cale wyposazenie lokalu nalezy do osoby B (babcia zapisala osobie B w testamencie mieszkanie "z wyposazeniem", a osoba B posiada dokument sadowy stwierdzajacy, ze wszystkie meble, sprzet itp w lokalu nalezaly do babci, a nie do osoby A).
Do osoby A naleza tylko takie rzeczy jak ubrania, kosmetyki i dokumenty - w sumie zawartosc dwoch malych szaf...
Czy zatem zgodna z prawem bylaby wymiana zamkow i wystawienie wszystkich rzeczy nalezacych do osoby A przed drzwi...?
 
[cytat:vwwv0myh]Art. 344. § 1. Przeciwko temu, kto samowolnie naruszył posiadanie, jak również przeciwko temu, na czyją korzyść naruszenie nastąpiło, przysługuje posiadaczowi roszczenie o przywrócenie stanu poprzedniego i o zaniechanie naruszeń. Roszczenie to nie jest zależne od dobrej wiary posiadacza ani od zgodności posiadania ze stanem prawnym, chyba że prawomocne orzeczenie sądu lub innego powołanego do rozpoznawania spraw tego rodzaju organu państwowego stwierdziło, że stan posiadania powstały na skutek naruszenia jest zgodny z prawem.
§ 2. Roszczenie wygasa, jeżeli nie będzie dochodzone w ciągu roku od chwili naruszenia.[/cytat:vwwv0myh]
Osobie A będzie przysługiwało roszczenie o przywrócenie stanu poprzedniego oraz roszczenie o zaniechanie naruszeń.
Proponuję wnieść pozew do sądu.
 
Mieszkałam w mieszkaniu zakładowym po dziadku,(babci), w 1994 ojciec zrzekł się "bycia najemcą" na mnie. W 1993 wyszłam za łobuza. Koło 2000 r budynek przjęła gmina centrum. 2002-2004 rozwód. Na samym początku 2003 wyprowadził się całkowiciei znikł. Pod koniec roku zmieniłam zamek w kracie i złożyłam w U. Dz. o wymeldowanie, już prawie było, ale ON złożył o naruszenie posiadania-przegrałam. Teraz zapłacił za komornika (choc jest dlużnikiem alimentacyjnym, pijakiem, umorzone znęcanie, nie interesuje się dzieckiem itp) i maja go wprowadzić. W 2005, po rozwodzie wysłałam do niego pismo, że wypowiadam mu użyczenie lokalu. Wyczytałam w kodeksie, że współwłasność użytkowania... wygasa min z rozwodem.

Czy on ma jakiś tytuł prawny do tego lokalu, bo też tego nie rozumiem.

Wszedł na gotowe, wszystko było po rodzicach. Teraz złożyłam pozew o eksmisję, z wstrzymaniem komornika i o odebranie praw rodzicielskich.
 
Proszę założyć nowy temat. W ten sposób zwiększy Pani swoje szanse na uzyskanie odpowiedzi.
 
A na czym dokladniej polega to "roszczenie o przywrócenie stanu poprzedniego oraz roszczenie o zaniechanie naruszeń"?
Na jakiej podstawie moze on miec jakiekolwiek roszczenia, skoro ani to mieszkanie ani nic w tym mieszkaniu nie nalezy do niego?
I jak w ogole udowodni, ze wyrzucilem go z tego mieszkania?
Rownie dobrze jakis bezdomny moglby pojsc do sadu i powiedziec, ze mieszkal u mnie w mieszkaniu a ja go wyrzucilem...Przeciez to jest czysty PARADOKS!!!
 
Na jakiej podstawie moze on miec jakiekolwiek roszczenia, skoro ani to mieszkanie ani nic w tym mieszkaniu nie nalezy do niego?
Wystarczy, że jest tam zameldowany.Ustawodawca chroni posiadacza. To wynika choćby z art. 344, który wcześniej został zacytowany.
I jak w ogole udowodni, ze wyrzucilem go z tego mieszkania?
To chyba oczywiste.
A na czym dokladniej polega to "roszczenie o przywrócenie stanu poprzedniego oraz roszczenie o zaniechanie naruszeń"?
Proszę poszukać w archiwum, temat wielokrotnie poruszany na forum. W wyszukiwarce fp.org proszę wpisać pozew o przywrócenie posiadania.
 
Cytat:
Wystarczy, że jest tam zameldowany


Ustawa o ewidencji ludności i dowodach osobistych Art. 9. 2b:
Cytat:
Zameldowanie w lokalu służy wyłącznie celom ewidencyjnym i ma na celu potwierdzenie faktu pobytu w tym lokalu.


Meldunek nie daje ZADNYCH praw osobie zameldowanej, to juz nie czasy PRLu...
 
Wymień te zamki i już. Zobaczysz jak się sprawy potoczą.
 
Nie zrozumiał Pan mojej wypowiedzi w sposób właściwy. Już wyjaśniam.
Zameldowanie ma na celu potwierdzenie faktu pobytu w lokalu(na tę część powinien Pan zwrócić uwagę). To już prowadzi do prostego wniosku, że mamy do czynienia z posiadaniem.
I teraz drugie zdanie mojej wypowiedzi, które zostało przez Pana pominięte:
"Ustawodawca chroni posiadacza." Logiczne.
[cytat:1qavcut9]Meldunek nie daje ZADNYCH praw osobie zameldowanej, to juz nie czasy PRLu...[/cytat:1qavcut9]
Dziękuję za uświadomienie. A mówiać między nami, wolałem stan błogiej nieświadomości.
 
Moja intencja nie bylo usmiadamianie Pana...;)
Przepraszam jesli poczul sie Pan urazony tym fragmentem o PRLu...Ja po prostu jestem juz bardzo rozdrazniony cala ta sytuacja i tym polskim kulawym prawem...
Jestem wlascicielem mieszkania za ktore musze placic czynsz i inne oplaty, a w mieszkaniu tym zamieszkuje moj krewny - kryminalista, niepracujacy, majacy na glowie trzech komornikow i nie placacy ani grosza...
Wszelkie prawa do lokalu posiadam ja, a teraz sie dowiaduje, ze on z racji tego ze jest tam zameldowany staje sie, uogolniajac, "posiadaczem mojej wlasnosci...
I GDZIE TU SPRAWIEDLIWOSC??
Rozumiem, ze przepisy powinny chronic ludzi uczciwych, uniemozliwiajac np wyrzucenie z lokalu rodziny z dziecmi, samotnej matki czy innych osob ktore nie z wlasnej winy znalazly sie w trudnej sytuacji zyciowej...Ale zeby panstwo stalo po stronie osob postepujacych wbrew wszelkim normom spolecznym, ktorzy zyja kosztem innych???
Jestem studentem i placenie 500zl miesiecznie za kogos jest dla mnie wielkim klopotem...gdyby nie pomoc rodzicow juz dawno sam mialbym na glowie komornika, pomimo ze jestem uczciwym czlowiekiem...
ale takich jak widac prawo nie chroni...
Po prostu brak mi slow...
 
Powrót
Góra