"Ucieczka z miejsca zdarzenia" - należność regresowa

  • Autor wątku Autor wątku ikswokar
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
I

ikswokar

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2020
Odpowiedzi
2
Witam, śpiesząc się do pracy uderzyłem na parkingu w auto, zatrzymałem się na chwile wyszedłem zobaczyć czy ktoś jest i nikogo nie było.Nie miałem przy sobie kartki, więc numeru nie zostawiłem.
Nie będę się tłumaczył teraz czemu nie zaczekałem na właściciela- ale po prostu nie mogłem.
Następnego dnia ( bo pracowałem do 23 )z rana pojechałem na policje i podając markę samochodu i płacąc mandat przyznałem się do stłuczki w celu odszukania 'poszkodowanego' ( w sumie chyba ja jestem bardziej poszkodowany w tej sytuacji :D )
Niedługo później dostałem telefon od ubezpieczyciela, że pan się zgłosił i czy potwierdzam zdarzenie, potwierdziłem.
Teraz przyszło mi wezwanie do zapłaty należności regresowej, która z tego co się dowiedziałem jest egzekwowania min. w przypadku ucieczki z miejsca wypadku.
Uważam, na logikę że nie uciekłem z miejsca w wypadku. W sensie nie miałem tego w zamiarze, dlatego się zgłosiłem na policje.

Co teraz zrobić? Mam prawo napisać odwołanie? Mam jakieś szanse na wygranie tego ?
Suma, którą chcą ode mnie wyniosła ponad 5 tyś złotych. Nie mam stałego zatrudnienia, jestem studentem.
 
Na twoim miejscu bym odmówił zapłaty regresu a ubezpieczyciel jak chce od ciebie pieniądze to musi iść do sądu gdzie ty będziesz mógł się bronić.

Oczywiście zakładam, że nie znalazł się jakiś świadek, ktoś cię namierzył i dopiero wtedy udałeś się na policje.
 
A jak to zrobić? Jakieś wniosek z odwołaniem?

No tak dobrze zakładasz.
 
Ty nic nie musisz robić. To oni muszą skierować sprawę do sądu jak coś od ciebie chcą. Do tego czasu możesz ich ignorować.
 
Zawsze można w takiej sytuacji zadzwonić od razu na policję? Czy przez przypadek też telefonu nie miałeś??
 
Powrót
Góra