R
Remus6
Stały bywalec
- Dołączył
- 03.2013
- Odpowiedzi
- 634
Niedawno czytałem, że grupa studentów skutecznie pozwała uczelnię wyższą, że ta organizowała podyplomówkę w sposób nazwijmy to "amatorski".
Są teraz kierunki studiów po których nikt nie może znaleźć pracy w zawodzie. Powiedzmy że nikt oznacza 95% - łatwo to sprawdzić dzięki takim narzędziom jak facebook. Osoby nie mogące znaleźć pracy w zawodzie argumentują to bardzo nie przydatnym programem nauczania, rażąco odstającym od zapotrzebowań rynku, albo może nawet rzeczywiści. Uczelnie chcąc zaciągnąć jak najwięcej studentów w swoje mury, w swoich obietnicach punktują miejsca gdzie można po danych studiach pracować. Na rozmowach kwalifikacyjnych do pracy, okazuje się że wiedza przekazana przez uczelnie nie pokrywa się zupełnie z potrzebami pracodawców - tych pracodawców u których rzekomo miało być obiecane zatrudnienie. To jest temat szeroki, głównie dotyczy kierunków "ogólnych", ale także tych gdzie zdobywa się uprawnienia zawodowe itp.
Czy są jakieś przepisy czy przesłanki na to, żeby próbować dochodzić odszkodowania chociażby za stracony czas, albo też stracone pieniądze jeśli chodzi o studia płatne?
Czy może jednak to jest bezzasadne, w myśl reguły reklama dźwignią handlu? [jak wiadomo, uczelnie zarabiają na studentach a wykładowcy mają godziny]
Są teraz kierunki studiów po których nikt nie może znaleźć pracy w zawodzie. Powiedzmy że nikt oznacza 95% - łatwo to sprawdzić dzięki takim narzędziom jak facebook. Osoby nie mogące znaleźć pracy w zawodzie argumentują to bardzo nie przydatnym programem nauczania, rażąco odstającym od zapotrzebowań rynku, albo może nawet rzeczywiści. Uczelnie chcąc zaciągnąć jak najwięcej studentów w swoje mury, w swoich obietnicach punktują miejsca gdzie można po danych studiach pracować. Na rozmowach kwalifikacyjnych do pracy, okazuje się że wiedza przekazana przez uczelnie nie pokrywa się zupełnie z potrzebami pracodawców - tych pracodawców u których rzekomo miało być obiecane zatrudnienie. To jest temat szeroki, głównie dotyczy kierunków "ogólnych", ale także tych gdzie zdobywa się uprawnienia zawodowe itp.
Czy są jakieś przepisy czy przesłanki na to, żeby próbować dochodzić odszkodowania chociażby za stracony czas, albo też stracone pieniądze jeśli chodzi o studia płatne?
Czy może jednak to jest bezzasadne, w myśl reguły reklama dźwignią handlu? [jak wiadomo, uczelnie zarabiają na studentach a wykładowcy mają godziny]