Uczelniane korowody

  • Autor wątku Autor wątku micbakow
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

micbakow

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2016
Odpowiedzi
2
Witam Państwa,
Jestem studentem Uniwersytetu Medycznego i jak nie trudno się domyślić nie znam się na prawie, a jestem w nie ciekawej sytuacji. Otóż, około rok temu złożyłem wniosek o powtarzanie roku studiów. Moja prośba spotkała się z akceptacją i zostałem pisemnie poinformowany, że muszę wnieść dwie opłaty:
-900zł do końca września 2015r.,
-900zł do końca lutego 2016r.
Wniosłem w terminie pierwszą opłatę.
Niestety z przyczyn osobistych nie byłem w stanie kontynuować nauki i nie byłem na ani jednych zajęciach. Postanowiłem zrezygnować ze studiów. Niestety codzienne problemy, które wszyscy tak dobrze znamy oraz inne, sprawiły, że zapomniałem przed końcem lutego wycofać papierów z uczelni.
O sprawie przypomniała mi telefonicznie "uprzejma" Pani z dziekanatu. Zostałem poinformowany że zalegam z drugą opłatą i decyzją kwestury oraz rektora zmuszona jest skreślić mnie z listy studentów.
I tak chciałem zrezygnować, ale problem polega na tym że według owej Pani muszę zapłacić drugą opłatę wraz z odsetkami za zwłokę. POMIMO iż nie korzystałem z usług kształcenia owej uczelni.
Moje pytanie brzmi: Czy rzeczywiście muszę zapłacić taką kwotę skoro i tak ONI zamierzają mnie skreślić z listy studentów? Czyli nie skorzystam tak czy inaczej z ich usług? Może można jakoś się odwołać lub odzyskać pierwszą wpłatę?
Z góry pięknie Państwu dziękuję za pomoc,
Zatroskany
 
Uczelnia to nie knajpa gdzie płaci się wyłącznie za zamówione dania.
Uczelnia zapewniła usługę edukacyjną z której na własne życzenie nie skorzystałeś i pieniądze się jej należą. Tym bardziej, że sam prosiłeś i zobowiązałeś się ponieść koszta powtarzania roku.
 
Zgadzam się z faktem, że nie jest to knajpa. Po prostu chciałem wiedzieć czy nie należy się im część tej kwoty, za czas jaki wykorzystałem. Bo i tak zniknę stamtąd w połowie semestru, nie korzystając z cennych zasobów uczelni.
 
Zamawiając w "knajpie" również zawierasz umowę. Jeśli nie zjesz to nie powinienneś zapłacić ?
 
micbakow napisał:
Zgadzam się z faktem, że nie jest to knajpa. Po prostu chciałem wiedzieć czy nie należy się im część tej kwoty, za czas jaki wykorzystałem. Bo i tak zniknę stamtąd w połowie semestru, nie korzystając z cennych zasobów uczelni.
To nie jest takie proste. Uczelnia mogła właśnie specjalnie z Twojego powodu zmienić organizację studiów tak, abyś ty mógł z jej zasobów skorzystać.
Zamiast na przykład jednej grupy ćwiczeniowej utworzono dwie, bo o jedną osobę przekroczono limit dla jednej grupy. I taka organizacja zostanie do końca semestru. A to już są dodatkowe realne koszty (sala, wykładowca)
 
Powrót
Góra