uczestnicy w sprawie o zasiedzenie

  • Autor wątku Autor wątku shadow12
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

shadow12

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2014
Odpowiedzi
6
Witam,
Mój dziadek otrzymał nieruchomość na podstawie aktu nadania z 1960 r. Z dokumentu tego wynika, że przedmiotem nadania były „budynki: dom mieszkalny, obora, stodoła współwłasność niepodz. działki nr Xw 8/25 cz.” Obecnie użytkuję całość tego co otrzymał dziadek. Jest jednak jeszcze dwóch spadkobierców dziadka, którzy od lat nie interesują się działką i nigdy tam nie mieszkali. Chcę złożyć wniosek o zasiedzenie, aby pozbawić tych dwóch spadkobierców ich udziałów. Z tego wynika, że powinni oni być uczestnikami postępowania, bo przeciwko nim biegnie zasiedzenie. Jak już jednak wspomniałem dziadek nie był właścicielem całości działki nr 16 a tylko udziału w wysokości 8/25. Pozostałe 17/25 należy do 9 innych osób. I tutaj moje pytanie: czy uczestnikami postępowania o zasiedzenie będzie tych 9 osób? Z jednej strony stwierdzenie na moją rzecz zasiedzenia nie dotyczy ich praw bo ja chcę zasiedzieć tylko pozostałą część schedy po dziadku a nie całą działkę nr X. Z drugiej strony wszyscy jesteśmy współwłaścicielami jednej działki objętej jedną księgą wieczystą. Pytam, bo będzie problem z ustaleniem adresów niektórych z tych 9 osób i niektórzy z nich prawdopodobnie nie żyją.
Bardzo serdecznie proszę o odpowiedź, to dla mnie bardzo ważne!
 
Zasiedzenie udziałów współwłaścicieli przez innego współwłaściciela tej samej nieruchomości jest bardzo trudne. Musiałbyś udowodnić wobec sądu że co najmniej 30 lat temu oświadczyłeś współwłaścicielom swoją wolę do posiadania na własność nieruchomości ponad swój udział a konkretnie w udziale im przypadającym.
Jeśli potrafisz to udowodnić to sąd stwierdzi na twoją rzecz nabycie przez zasiedzenie tych udziałów.

W praktyce: wysłanie listu poleconego 30 lat temu nie będzie dowodem wysłania oświadczenia o odpowiedniej treści. Należało posłużyć się notariuszem który ma uprawnienia do dokumentowania treści wysyłanych oświadczeń.
Mogą być też dowody ze świadków, pod warunkiem że sąd da wiarę ich zeznaniom.

Dla porównania dodame że gdybyś wcale nie był współwłaścicielem nieruchomości to dla jej zasiedzenia wystarczyłoby abyś udowodnił że władałeś nieruchomością jak właściciel i że nie łączył cię stosunek zależności umownej wobec właścicieli (typu dzierżawa, użyczenie, najem).
 
Ostatnia edycja:
Dzięki za informację ale ponawiam pytanie z postu
Czy muszę wzywać do udziału w sprawie wszystkich współwłaścicieli nieruchomości w liczbie 9 osób, czy tylko tych, którzy są współwłaścicielami schedy po dziadku tj. 8/25 części ?
 
shadow12 napisał:
Czy muszę wzywać do udziału w sprawie wszystkich współwłaścicieli nieruchomości w liczbie 9 osób, czy tylko tych, którzy są współwłaścicielami schedy po dziadku tj. 8/25 części ?
Wystarczy wezwać jako uczestników postępowania o zasiedzenie tylko tych współwłaścicieli którzy mogą utracić swoje prawa do nieruchomości. Chyba że sąd zadecyduje inaczej i wezwie Ciebie do uzupełnienia wniosku. Jednak uważam że sąd oddali wniosek z innych powodów. Otóż samo "nie interesowanie się działką" nie jest przesłanką do zasiedzenia w przypadku gdy jeden współwłaściciel chce nabyć przez zasiedzenie udealny udział innego współwłaściciela. Musisz zmienić uzasadnienie albo 2 tys. wyłożysz za to tylko że dowiesz się od sądu tego samego co już napisałem.
 
No to mnie trochę zmartwiłeś, bo w momencie objęcia w posiadanie tj. w 1989 r. nie wysyłałem żadnych listów poleconych do pozostałych współwłaścicieli, bo nie wiedziałem, że oni są (nie były jeszcze przeprowadzone postępowania spadkowe). Po prostu od momentu objęcia w posiadanie użytkowałem ten udział i ponosiłem za pozostałych współwłaścicieli wszelkie koszty i podatki z tym związane, dokonywałem remontów i napraw tak jakbym był jedynym właścicelem tego udziału. Są na to świadkowie
1. Czy to nie wystarcza do udowodnienia samoistności posiadania?
Musiałbyś udowodnić wobec sądu że co najmniej 30 lat temu oświadczyłeś współwłaścicielom swoją wolę do posiadania na własność nieruchomości ponad swój udział a konkretnie w udziale im przypadającym.

30 lat czyli nie da rady wykazać dobrej wiary?
 
shadow12 napisał:
w momencie objęcia w posiadanie tj. w 1989 r. nie wysyłałem żadnych listów poleconych do pozostałych współwłaścicieli, bo nie wiedziałem, że oni są (nie były jeszcze przeprowadzone postępowania spadkowe).
Doprecyzuj trochę:
(a) Byłeś święcie przeświadczony że jesteś jedynym spadkobiercą dziadka? (dlaczego),
(b) Wiedziałeś że są jeszcze inni spadkobiercy dziadka lecz po prostu nie znałeś ich z imienia i nazwiska,

shadow12 napisał:
Po prostu od momentu objęcia w posiadanie użytkowałem ten udział i ponosiłem za pozostałych współwłaścicieli wszelkie koszty i podatki z tym związane, dokonywałem remontów i napraw tak jakbym był jedynym właścicelem tego udziału. Są na to świadkowie
1. Czy to nie wystarcza do udowodnienia samoistności posiadania?
To pewnie udowodnisz ale samoistne posiadanie i władanie nie wystarczy w tym przypadku dla stwierdzenia zasiedzenia. Sąd stwierdzi że: Nie ujawniłeś wobec współwłascicieli swojej woli posiadania nieruchomości na własność ponad swój udział więc przez cały ten czas "grzecznie" władałeś w imieniu pozostałych współwłaścicieli (za co mogą być Ci wdzięczni).

shadow12 napisał:
30 lat czyli nie da rady wykazać dobrej wiary?
Odpowiedz na pytania (a) i (b).
 
Właściwie to nie byłem przekonany że jestem jedynym spadkobiercą. Kiedy zmarł dziadek, to spadek po nim nabyła babcia i troje dzieci (w tym moja mama). Babcia później przepisała całe gospodarstwo po dziadku na moją siostrę - mimo że babcia nie była właścicielką całości. Stąd też myślałem, że całość należy do mojej siostry W 1989 r. siostra wyprowadziła się z domu i ja zacząłem użytkować działkę i prowadzić gospodarstwo. Później dopiero okazało się, że ta umowa była bezskuteczna, w związku z czym siostra nie nabyła całości gospodarstwa. Po postępowaniach spadkowych ok. 2000 r. okazało się że ja i moja siostra jesteśmy właścicielami udziałów w tej nieruchomości, a oprócz tego są też inni spadkobiercy po dziadku. W 2002 r. siostra darowała mi swój udział i teraz chcę zasiedzieć to co przysługuje tym dwóm pozostałym.

Reasumując na dzień rozpoczęcia użytkowania nie wiedziałem o tych dwóch spadkobiercach dziadkach i myślałem że wszystko należy do mojej siostry, licząc że w przyszłości ona przepisze na mnie gospodarstwo.
 
shadow12 napisał:
Później dopiero okazało się, że ta umowa była bezskuteczna, w związku z czym siostra nie nabyła całości gospodarstwa.
Jeśli umowa była w formie dokumentu urzędowego to Twoja siostra w dobrej wierze objęła nieruchomość w posiadanie samoistne. Twoja Siostra rozpoczęła bieg zasiedzenia na swoją rzecz z chwilą domniemanego nabycia na własność całego gospodarstwa od babci. Utrata dobrej wiary w późniejszym czasie nie ma znaczenia.

shadow12 napisał:
W 2002 r. siostra darowała mi swój udział i teraz chcę zasiedzieć to co przysługuje tym dwóm pozostałym.
W najlepszym przypadku sąd uzna że Twoje posiadanie było zależne od woli siostry aż do chwili gdy dowiedziałeś się że sam jesteś współwłaścicielem przez spadkobranie. Jednak do zasiedzenia na rzecz siostry (20 lat) nie zdazyło dojść.

Ktoś może Ci błędnie podpowiedzieć, że przecież mógłbyś doliczyć sobie okres posiadania siostry sprzed 2002 r. i nabyć przez zasiedzenie określony teren na nieruchomości jeszcze przed datą 2009 r. Otóż nie, bo wszystko psuje tu fakt że stałeś się współwłaścicielem w trakcie biegu zasiedzenia i Twoje posiadanie zostało przez to usankcjonowane prawnie w nowy sposób wobec współwłaścicieli. Zasiadający musi być posiadaczem niezależnym w posiadaniu od właścicieli. A Ty w trakcie biegu zasiedzenia stałeś się posiadaczem zależnym od współwłaścicieli. Aby zmienić swoje posiadanie na całkowiecie niezależne od pozostałych współwłaścicieli (lub tylko niektórych) to powienieneś był im oświadczyć swoją wolę do posiadania na własność ich idealnych udziałów. Dopóki tego nie uczynisz to współwłaściciele pozostają w przekonaniu że Twoje posiadanie wynika z wykonywania prawa współwłasności więc nie wiedzą że ich prawo własności jest zagrożone i nie mają szans bronić swoich praw zanim upłynąłby okres zasiedzenia. Bez zamanifestowania swojej woli współwłaścicielom - współwłasciciel nie rozpocznie swojego biegu zasiedzenia. Sądy w sprawach o zasiedzenie chronią prawa współwłasności z urzędu!


Zamanifestowanie woli do posiadania na własność może być wyrażone nie tylko w formie pisemnej (pod warunkiem że zostanie ono zrozumiane przez adresata). Na przykład odmowa dopuszczenia współwłaściciela do posiadania (czyli najlepiej przy świadkach sentencja: "Ty Kargulu precz z mej własności" ), lub przez dokonanie czynności przekraczającej zwykły zarząd nieruchomością która będzie widoczna dla współwłaścicieli (na przykład samowola budowlana jednego ze współwłaścicieli prowadząca do zasiedzenia nieruchomości budynkowej).

Sytuacja może okazać się jeszcze bardziej skomplikowana gdy sąd zacznie wnikać w dawniejsze relacje między współwłaścicielami. W sprawach o zasiedzenie (podobnie jak w sprawach spadkowych) sąd nie jest związany treścią wniosku lecz z urzędu bada i stwierdza kto faktycznie mógł nabyć przez zasiedzenie prawo własności jako pierwszy, czyli nawet gdyby okazała się to zupełnie inna osoba (osoby) niż ta wskazana we wniosku.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra