Rzeczywiście, jeśli czytać wklejony wyżej opis czynu to wynika, że to autor wątku uderzył drzwiami w prawidłowo jadący pojazd, a to inna sytuacja niż opisana tu w wątku.
Co do art. 45 prawa o ruchu drogowym zacytowanego przez invisible1 to myślę, że warto pamiętać, że jest to przepis dotyczący ruchu pojazdów. Tkwi on w rozdziale ustawy zatytułowanym "Porządek i bezpieczeństwo
ruchu na drogach".
Dlatego nie przypadkiem w punkcie zacytowanym przez invisible1 jest ostatni fragment przepisu brzmiący "bez upewnienia się, że nie spowoduje to zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia".
Na pewno nie jest tak, że w ogóle nie wolno otwierać drzwi i że w ogóle nie wolno mieć ich otwartych. Sam fakt otwarcia drzwi, wyjścia z samochodu, czy pozostawienia drzwi przez chwilę jako otwartych (np. aby wyjąć coś z samochodu, czy włożyć do niego) nie jest zabroniony.
Zabronione jest robienie powyższych rzeczy bez upewnienia się, że nie spowoduje to zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia. I tu jest istota sporu moim zdaniem. Autor wątku mógł otworzyć drzwi i trzymać je otwarte zapinając fotelik jeśli zachował należytą ostrożność. Trzeba rozstrzygnąć, czy uczynił to upewniając się, że nie spowoduje to zagrożenia bezpieczeństwa ruchu bądź tego ruchu nie utrudni.
Istotna pewnie będzie korelacja czasowa momentu otwarcia drzwi i nadjechania pojazdu, który uczestniczył w kolizji, fakt ewentualnego obserwowania drogi przez autora wątku w momencie otwierania drzwi, rozmiar drogi, ilość miejsca pozostawiona po otwarciu drzwi innym uczestnikom ruchu itd.
Sąd uznał w wyroku, ze autor wątku nie tylko nie upewnił się przy otwieraniu drzwi, czy nie spowoduje to zagrożenia bądź utrudnienia ruchu, ale trzymał je otwarte w taki sposób, ze sam spowodował zagrożenie. Autor wątku powinien umieć ocenić, czy ma to sens i czy warto składać sprzeciw.
BTW: W opisie czynu przypisanym obwinionemu przez Sąd zabawnie wygląda (przynajmniej na pierwszy rzut oka), że Sąd uznał, iż zapinając dziecko w pasy i stojąc w tylnych drzwiach pojazdu jest się "kierującym pojazdem".
Na marginesie ciekawy fragment orzeczenia Sądu Okręgowego w Kielcach (wyrok z 12 lipca 2013 r., IX Ka 81/13):
W apelacji obwiniona poruszyła kwestię nieprawidłowego zaparkowania przez pokrzywdzoną samochodu wywodząc, że szkodę wyrządziła sobie sama poszkodowana. Argument ten jest niezasadny. Z zeznań świadków wprost wynika, że samochód pokrzywdzonej nie był w ruchu w momencie zdarzenia, stał i przy prawidłowej obserwacji obwiniona powinna go dostrzec. Nie ma zatem znaczenia w sprawie czy pokrzywdzona naruszyła zasady ruchu drogowego.
Niestety Sąd nie rozwinął szerzej tej myśli w uzasadnieniu.