Dopóki nie będę karany to raczej chyba nie mam z głowy. Po za tym nie jestem człowiekiem agresywnym. Nigdy nie miałem do czynienia z prawem, żadnego mandatu, mam dobrą opinię, nie tylko na studiach, ale na osiedlu i wszędzie. Bójek unikałem i będę unikał. Krzywdy nikomu nie zrobiłem, a oni stawiają zarzut o zagrożenie życia. Zadaje sobie pytanie? Jakie to było zagrożenie życia, trochę przepychanek itp. Jest wiele poważniejszych spraw, których powinny się podjąc odpowiednie instytucje, a nie oskarżać młodych o jakieś małe wybryki po alkocholu (byłem trzeźwy). Czy mam jakąś obronę, czy to koniecznie musi zakończyć się sprawą? Z tego co słyszałem, jak ktoś nie był 7 dni w szpitalu, to prokurator nie da zgody na postawienie zarzutu. Za mała szkodliwość społeczna. Pozdrawiam