G
grisza69
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2012
- Odpowiedzi
- 1
Witam,
Mam pytanie, ponieważ nie wiem jak się odnieść do postępowania jednego z banków.
W roku 2006 podpisałem kredyt na zakup samochodu na kwotę 50 tys, kredyt był zawarty na okres 8 lat czyli według normalnego harmonogramu ostania rata miała być płatna w roku 2014.
Przez 4 lata czyli do roku 2010 był spłacany regularnie.
W roku 2011 niestety splajtowałem, nie miałem możliwości regularnych spłat, poinformowałem o tym bank i doszliśmy wspólnie do takich ustaleń, że kredyt zostanie mi wypowiedziany, następnie zostaną policzone wszelkie koszty, jeżeli je zaakceptuje możemy podpisać ugodę na szybsze spłaty według przedstawionego terminarza. Tak, też się stało czyli kredyt został wypowiedziany sprawę przejęła zewnętrzna Kancelaria obsługująca bank i został mi zaproponowany scenariusz spłaty zadłużenia w 18 ratach. Wszystkie działania odbywały się w "atmosferze pokojowej" bez uników itp.
Uściślając kwota zadłużenia to 27000 zł , odsetki umowne 3100 zł , pozostałe koszty 100 zł, łącznie pozostało do spłaty 30200 zł, miesięczna rata 1680 zł. W tym momencie mam do zapłaty ostatnią ratę - zadzwoniłem do banku i dowiedziałem się że mam zapłacić ponad 6000 zł ponieważ to są koszty wysyłanych upomnień oraz koszty odsetek od spóźnionych wpłat które rzekomo dotyczą okresu z przed podpisania Ugody a w niej samej nie są ujawnione. Faktycznie od czasu podpisania Ugody spóźniłem się z jedną ratą (rata płatna do piątku, wpłaciłem w poniedziałek - nie zdążyłem bo był wypadek, poinformowałem o tym fakcie pracownika windykacji) żadnych upomnień ani pism nie otrzymywałem.
Zastanawiam się czy ukrywanie kosztów dodatkowych przez bank jest zgodne z tym co podpisałem na papierze, w punkcie ugody jest zapis cyt:
"Dłużnik zobowiązany jest do spłaty odsetek karnych naliczanych od kwoty kapitału aż do momentu całkowitej spłaty zadłużenia" niemniej jednak jednym z argumentów które zdecydowały o podpisaniu Ugody ( pomimo dwukrotnej stawki raty) było dla mnie zamrożenie kapitału na okres spłaty Ugody.
Przy podpisywaniu Ugody miałem zastrzeżenia co do tego punktu ale .... wstyd pisać uwierzyłem na słowo pracownikowi kancelarii że to standardowy zapis a my jesteśmy umówieni .... według zapisu powyższego. Wiem moja wina ale to już mleko rozlane.
Napisałem pismo (maila) do osoby która w banku prowadzi moją sprawę z prośbą o odstąpienie od odsetek ze względu na inne ustalenia - dostałem informację że nie jest to możliwe ze względu na :
1 nieregularne spłaty - co jest nieprawdą ,
2 że ta kwota to prowizja i koszty dodatkowe
3 że moje auto jest zastawem tego kredytu i bank nie mógł sprzedać w takiej formie wierzytelności.
Po rozmowie telefonicznej bank zgodził się na ewentualne rozłożenie zadłużenia na 3 raty.
Moja sytuacja nie jest na tyle tragiczna żebym tego nie mógł spłacić pomimo takiej "niespodzianki" niemniej jednak czuje się oszukany.
Mam do Was pytania czy w takiej sytuacji :
-bank postępuje zgodnie z prawem naliczając koszty - właściwie ukryte na zasadzie "..to jest 1 kilometr z hakiem a hak ma 10 kilometrów"
Jeżeli nie czy jest szansa na podważenie ich postępowania ze skutkiem pozytywnym?
Co zrobić w tej sytuacji ? - zapłacić jak jeleń i mieć "święty spokój" czy jednak starać się walczyć o te 6000 zł, jest to dużo pieniędzy które można o wiele lepiej spożytkować niemniej jednak "kopać się z koniem" nie mam zamiaru.
Proszę o podpowiedzi ale merytoryczne bez wypraw osobistych.
Pozdrawiam
.
Mam pytanie, ponieważ nie wiem jak się odnieść do postępowania jednego z banków.
W roku 2006 podpisałem kredyt na zakup samochodu na kwotę 50 tys, kredyt był zawarty na okres 8 lat czyli według normalnego harmonogramu ostania rata miała być płatna w roku 2014.
Przez 4 lata czyli do roku 2010 był spłacany regularnie.
W roku 2011 niestety splajtowałem, nie miałem możliwości regularnych spłat, poinformowałem o tym bank i doszliśmy wspólnie do takich ustaleń, że kredyt zostanie mi wypowiedziany, następnie zostaną policzone wszelkie koszty, jeżeli je zaakceptuje możemy podpisać ugodę na szybsze spłaty według przedstawionego terminarza. Tak, też się stało czyli kredyt został wypowiedziany sprawę przejęła zewnętrzna Kancelaria obsługująca bank i został mi zaproponowany scenariusz spłaty zadłużenia w 18 ratach. Wszystkie działania odbywały się w "atmosferze pokojowej" bez uników itp.
Uściślając kwota zadłużenia to 27000 zł , odsetki umowne 3100 zł , pozostałe koszty 100 zł, łącznie pozostało do spłaty 30200 zł, miesięczna rata 1680 zł. W tym momencie mam do zapłaty ostatnią ratę - zadzwoniłem do banku i dowiedziałem się że mam zapłacić ponad 6000 zł ponieważ to są koszty wysyłanych upomnień oraz koszty odsetek od spóźnionych wpłat które rzekomo dotyczą okresu z przed podpisania Ugody a w niej samej nie są ujawnione. Faktycznie od czasu podpisania Ugody spóźniłem się z jedną ratą (rata płatna do piątku, wpłaciłem w poniedziałek - nie zdążyłem bo był wypadek, poinformowałem o tym fakcie pracownika windykacji) żadnych upomnień ani pism nie otrzymywałem.
Zastanawiam się czy ukrywanie kosztów dodatkowych przez bank jest zgodne z tym co podpisałem na papierze, w punkcie ugody jest zapis cyt:
"Dłużnik zobowiązany jest do spłaty odsetek karnych naliczanych od kwoty kapitału aż do momentu całkowitej spłaty zadłużenia" niemniej jednak jednym z argumentów które zdecydowały o podpisaniu Ugody ( pomimo dwukrotnej stawki raty) było dla mnie zamrożenie kapitału na okres spłaty Ugody.
Przy podpisywaniu Ugody miałem zastrzeżenia co do tego punktu ale .... wstyd pisać uwierzyłem na słowo pracownikowi kancelarii że to standardowy zapis a my jesteśmy umówieni .... według zapisu powyższego. Wiem moja wina ale to już mleko rozlane.
Napisałem pismo (maila) do osoby która w banku prowadzi moją sprawę z prośbą o odstąpienie od odsetek ze względu na inne ustalenia - dostałem informację że nie jest to możliwe ze względu na :
1 nieregularne spłaty - co jest nieprawdą ,
2 że ta kwota to prowizja i koszty dodatkowe
3 że moje auto jest zastawem tego kredytu i bank nie mógł sprzedać w takiej formie wierzytelności.
Po rozmowie telefonicznej bank zgodził się na ewentualne rozłożenie zadłużenia na 3 raty.
Moja sytuacja nie jest na tyle tragiczna żebym tego nie mógł spłacić pomimo takiej "niespodzianki" niemniej jednak czuje się oszukany.
Mam do Was pytania czy w takiej sytuacji :
-bank postępuje zgodnie z prawem naliczając koszty - właściwie ukryte na zasadzie "..to jest 1 kilometr z hakiem a hak ma 10 kilometrów"
Jeżeli nie czy jest szansa na podważenie ich postępowania ze skutkiem pozytywnym?
Co zrobić w tej sytuacji ? - zapłacić jak jeleń i mieć "święty spokój" czy jednak starać się walczyć o te 6000 zł, jest to dużo pieniędzy które można o wiele lepiej spożytkować niemniej jednak "kopać się z koniem" nie mam zamiaru.
Proszę o podpowiedzi ale merytoryczne bez wypraw osobistych.
Pozdrawiam
.