M
mtrybik
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2012
- Odpowiedzi
- 7
Witam,
niedawno miałem sprawę sądową przeciwko pewnej firmie finansowej, która w sposób bezprawny weszła w posiadanie mojego numeru telefonu, imienia i nazwiska i jakiś czas temu ich pracownik zadzwonił do mnie z ich jakąś tam ofertą. Calą rozmowę nagrałem, temat trochę podrążyłem i wyszło na to, że ich były już pracownik korzystał w firmie z "lewej" bazy danych.
Sprawę skierowałem do sądu z żądaniem zadośćuczynienia, sprawa się odbyła 9 listopada w Sądzie Okręgowym Warszawie. Jeszcze tuż przed rozprawą pojawili się właściciele tej firmy (pozwani) no i zagadali, że może jakaś ugoda czy coś. Ja odpowiedziałem, że bardzo chętnie, bo to zawsze jest najlepsze rozwiązanie.
Ustaliliśmy kwotę w wysokości 1500 zł (w pozwie było 3000 zł) i z takim postanowieniem weszliśmy na salę rozpraw.
Tam oświadczyliśmy, że chcemy zawrzeć ugodę, taka została spisana i podpisana przeze mnie i tych dwóch panów z pozwanej firmy. Ugoda opiewała na ustaloną kwotę czyli 1500 zł płatne w przeciągu 14 dni.
W mejlu podałem im następnego dnia konto bankowe, raz, potem drugi, ale cisza. Do tej pory nie otrzymałem żadnych pieniędzy.
Napisałem do sądu wniosek o wydanie uzasadnienia wyroku i takie uzasadnienie otrzymałem, ale w tym uzasadnieniu jest tylko wzmianka, że została zawarta ugoda sądowa, nie mam tego dokumentu, bodaj jego ksero, które tam podpisywaliśmy.
Ja chcę te pieniądze odzyskać, które zobowiązali się zapłacić i chciałbym z tym iść albo do komornika albo do firmy windykacyjnej, jestem nawet skłonny zgłosić ich do Krajowego Rejestru Długów.
Co mam więc dalej robić ? Proszę o poradę w sposób łopatologiczny.
Dziękuję
MW
niedawno miałem sprawę sądową przeciwko pewnej firmie finansowej, która w sposób bezprawny weszła w posiadanie mojego numeru telefonu, imienia i nazwiska i jakiś czas temu ich pracownik zadzwonił do mnie z ich jakąś tam ofertą. Calą rozmowę nagrałem, temat trochę podrążyłem i wyszło na to, że ich były już pracownik korzystał w firmie z "lewej" bazy danych.
Sprawę skierowałem do sądu z żądaniem zadośćuczynienia, sprawa się odbyła 9 listopada w Sądzie Okręgowym Warszawie. Jeszcze tuż przed rozprawą pojawili się właściciele tej firmy (pozwani) no i zagadali, że może jakaś ugoda czy coś. Ja odpowiedziałem, że bardzo chętnie, bo to zawsze jest najlepsze rozwiązanie.
Ustaliliśmy kwotę w wysokości 1500 zł (w pozwie było 3000 zł) i z takim postanowieniem weszliśmy na salę rozpraw.
Tam oświadczyliśmy, że chcemy zawrzeć ugodę, taka została spisana i podpisana przeze mnie i tych dwóch panów z pozwanej firmy. Ugoda opiewała na ustaloną kwotę czyli 1500 zł płatne w przeciągu 14 dni.
W mejlu podałem im następnego dnia konto bankowe, raz, potem drugi, ale cisza. Do tej pory nie otrzymałem żadnych pieniędzy.
Napisałem do sądu wniosek o wydanie uzasadnienia wyroku i takie uzasadnienie otrzymałem, ale w tym uzasadnieniu jest tylko wzmianka, że została zawarta ugoda sądowa, nie mam tego dokumentu, bodaj jego ksero, które tam podpisywaliśmy.
Ja chcę te pieniądze odzyskać, które zobowiązali się zapłacić i chciałbym z tym iść albo do komornika albo do firmy windykacyjnej, jestem nawet skłonny zgłosić ich do Krajowego Rejestru Długów.
Co mam więc dalej robić ? Proszę o poradę w sposób łopatologiczny.
Dziękuję
MW