Ugoda z ZTM, a przedawnienie.

  • Autor wątku Autor wątku standovicjus
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

standovicjus

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2012
Odpowiedzi
5
Witam,

Nakreślę moją sytuację i zadam kilka pytań odnośnie jej.

Dnia 28.03.2013 podpisałem ugodę ws. rozłożenia należności w związku z przejazdami bez biletu w ZTM.

Mandaty uwzględnione w ugodzie, zostały wystawione w okresie od 08.2004 - 11.2012.

Przez kilka ostatnich m-cy, regularnie wpłacam kwoty wynikające z ugody.

1) Jaki jest okres przedawnienia takiej należności?. ( Pytam, bo nie mogę znaleźć jednoznacznej odpowiedzi ).

2) Czy podpisanie ugody ws. zaległych płatności, uniemożliwia mi w tym momencie złożenie roszczenia o przedawnienie?.

Z góry dziękuje za odpowiedzi.

Pozdrawiam.
 
standovicjus napisał:
złożenie roszczenia o przedawnienie?.
Nic takiego nie istnieje.
standovicjus napisał:
1) Jaki jest okres przedawnienia takiej należności?.
Należności z opłaty z przejazd (to nie są żadne "mandaty") przedawniają się z upływem 15 miesięcy.
Jeśli ugoda była podpisana już po upłynięciu terminu przedawnienia, to nie ma żadnego wpływu na fakt przedawnienia.
Zarzut przedawnienia podnosi się przed sądem w przypadku gdy wierzyciel wniesie pozew.
 
Nie wiem jak to fachowo określić, mam na myśli odniesienie się w sądzie / ewentualnie w ZTM do tych przedawnionych należności.

Z momentem 15 m-cy, od wystawienia mandatu?.

A co w przypadku, gdy ZTM nie skierował pozwu?.

Jeśli sprawa nie została skierowana na drogę sądową?.
 
W takim razie, jeśli dobrze rozumiem - zarzut przedawnienia ws. należności mogę złożyć tylko w odpowiedzi na nakaz sądowy zapłaty?.
 
standovicjus napisał:
W takim razie, jeśli dobrze rozumiem - zarzut przedawnienia ws. należności mogę złożyć tylko w odpowiedzi na nakaz sądowy zapłaty?.
Dobrze rozumiesz. Mniej więcej. Tzn. w zależności od rodzaju postępowania, albo w sprzeciwie (zarzutach) do nakazu zapłaty, albo w odpowiedzi na pozew.
 
Czyli teoretycznie, dobrym działaniem w takiej sytuacji byłoby zaniechanie spłaty wedle ustalonego harmonogramu, aby sprowokować ZTM do skierowania sprawy na drogę sądową?. Oczywiście, po ówczesnym dogłębnym zorientowaniu się na sytuację.

Wielkie dzięki za odp Robilee. Pozdrawiam.
 
standovicjus napisał:
Czyli teoretycznie, dobrym działaniem
Dobrym działaniem byłoby spłacenie należności zgodnie z ugodą. Pamiętaj, że wierzyciel może Cię wpisać do KRD (tu przedawnienie nie gra żadnej roli).
 
Robilee napisał:
Pamiętaj, że wierzyciel może Cię wpisać do KRD (tu przedawnienie nie gra żadnej roli).



Całe szczęście o ma się nie długo zmienić.
Trwają prace nad ustawą.
W propozycji jest, że rok po przedawnieniu wpisy z KRD itd trzeba będzie usuwać.
 
No nie tak szybko - w zakresie długu, którego przedawnienie jeszcze nie nastąpiło w momencie zawarcia ugody, zawarcie ugody ustalającej wysokość długu i rozkładającej go na poszczególne raty, Sąd może uznać jako uznanie roszczenia.

Uznanie roszczenia = przerwanie przedawnienia = przedawnienie jeszcze nie nastąpiło.

Kodeks cywilny
Art. 123. § 1. Bieg przedawnienia przerywa się:
2) przez uznanie roszczenia przez osobę, przeciwko której roszczenie przysługuje;

Art. 124. § 1. Po każdym przerwaniu przedawnienia biegnie ono na nowo.
§ 2. W razie przerwania przedawnienia przez czynność w postępowaniu przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym albo przez wszczęcie mediacji, przedawnienie nie biegnie na nowo, dopóki postępowanie to nie zostanie zakończone.

Po drugie, zawarcie takiej ugody może zostać uznane jako zrzeczenie się zarzutu przedawnienia (jest to możliwe).

Fragment wyroku Sądu Najwyższego z dnia 30 września 2010 r. I CSK 675/09

Zrzeczenie się zarzutu przedawnienia, objęte art. 117 § 2 k.c., jest jednostronną czynnością prawną, dokonywaną przez dłużnika przez złożenie oświadczenia woli, wywołującą skutek prawny z chwilą dotarcia do wiadomości drugiej strony. Może być ono złożone również w dorozumiany sposób, jeśli okoliczności towarzyszące temu oświadczeniu w niewątpliwy sposób wskazują na taki zamiar dłużnika. Nie zostały ustawowo określone żadne wymogi co do formy tego oświadczenia (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 5 czerwca 2002 r., IV CKN 1013/00, niepubl., z dnia 21 lipca 2004 r., V CK 620/03, niepubl. i z dnia 12 października 2006 r., I CSK 119/06, niepubl.) Odwołanie go możliwe jest, zgodnie z art. 61 k.c., jeśli dojdzie do adresata wraz z tym oświadczeniem lub wcześniej. Nie ma przeszkód, żeby oświadczenie o zrzeczeniu się zarzutu przedawnienia stanowiło element ugody, co nie pozbawia go ani samodzielności ani nie niweczy skutków wywołanych jego złożeniem na wypadek odstąpienia od tej umowy. Uznanie, że zamiarem dłużnika było zrzeczenie się tego zarzutu uwzględniać powinno wszystkie okoliczności towarzyszące złożeniu oświadczenia woli. Zaliczyć do nich należy wszelkie przejawy zachowania dłużnika, które na taką wolę wskazują, jak prowadzenie pertraktacji z wierzycielem, zawarcie umowy nowacji, ugody lub rozłożenie zadłużenia na raty.

Także najlepsza rada to tak naprawdę spłacić zadłużenie.
 
lily212 napisał:
Po drugie, zawarcie takiej ugody może zostać uznane jako zrzeczenie się zarzutu przedawnienia (jest to możliwe).
Mało prawdopodobne. Musiałby być wyjątkowo "dziwnie usposobiony" sąd (już nie te czasy). Oświadczenie o zrzeczeniu się zarzutu przedawnienia musi być sformułowane tak, by było jasne, że chodzi właśnie o zrzeczenie się tego zarzutu, a nie tylko o dobrowolne płacenie przedawnionej należności.
 
Oczywiście - ponieważ jednak nie znamy treści ugody, trudno wyrokować, co orzeknie sąd. Autor tematu powinien zdawać sobie sprawę, że jeżeli zaniecha zapłaty z ugody i w przypadku sporu podniesie zarzut przedawnienia, sąd i tak może nakazać zapłatę.
 
Robilee napisał:
Czemu "na całe szczęście"? Czyżby kolega uważał, że za łatwo w Polsce odzyskuje się długi?

Nie o to mi chodzi.
Długi odzyskuje się trudno, komornicy mają niewielkie możliwości (brak jednego systemu sprawdzania posiadania dłużnika itd).

Piszę o przedawnionych (często nieistniejących) długach. Bo jeśli profesjonalny przedsiębiorca dopuszcza do przedawniania (a ma przecież aż 2/3/10 lat) mimo prostego systemu jakim jest e-sad pozwalający w 99% całkowicie zautomatyzować napisanie/wysłanie pozwu to coś tutaj jest nie tak!

KRD i podobne rejestry są często wykorzystywane do tego, żeby wymusić na kimś spłatę nie istniejącego roszczenia - typu "10 lat temu Pan XY nie zapłacił abonamentu za komórkę" - mimo, że często Pan XY zapłacił ten rachunek, tylko nie ma już potwierdzenia (co jest logiczne, bo kto trzyma to tyle lat) - i pomimo to, taka osoba jest wpisywana do rejestru, co w mojej ocenie nie jest prawidłowe.

Do tego dodajmy prawidłowość, że w zdecydowanej większości tego typu spraw powód (głównie FW) nie ma żadnych dowodów istnienia roszczenia (umowa, regulaminy itd) co na gruncie prawa cywilnego oznacza, że roszczenie NIE ISTNIEJE.
 
rafmik napisał:
KRD i podobne rejestry są często wykorzystywane do tego, żeby wymusić na kimś spłatę nie istniejącego roszczenia
I wtedy jest doskonała okazja dla dłużnika (wł. "dłużnika"), by uzyskać odszkodowanie.
rafmik napisał:
Bo jeśli profesjonalny przedsiębiorca dopuszcza do przedawniania
Zauważyłeś zapewne, choćby na tym forum, jaki mamy poziom świadomości prawnej polskich profesjonalnych przedsiębiorców.
 
Robilee napisał:
I wtedy jest doskonała okazja dla dłużnika (wł. "dłużnika"), by uzyskać odszkodowanie.

Tak, tylko ciężko jest znaleźć prawnika, który zajmie się czymś takim TYLKO za prowizję z odszkodowania.


Robilee napisał:
Zauważyłeś zapewne, choćby na tym forum, jaki mamy poziom świadomości prawnej polskich profesjonalnych przedsiębiorców.

Ale to już powinien być tylko problem tego "profesjonalnego przedsiębiorcy", a nie rzekomego dłużnika - a to często rzekomy dłużnik ma problemy - ma wpis w BIG i podobnych i czasami musi się tłumaczyć w bankach, przy umowach itd.

A tak dzięki zmianą w ustawie problem rozwiąże się sam.

Co za problem dla firmy (usługi telekom i podobne, pożyczki itd) zrobić tak: nie zapłacone 3 faktury/raty - wypowiedzenie umowy, naliczenie kar umownych, wysłanie wezwania do zapłaty 7 dni i pozew do sądu.
Proste, tanie i całkowicie zautomatyzowane.
I mając prawomocny wyrok niech sobie wpisuje w BIGach, aukcjach długów ile wlezie, niech FW dzwonią do takiego dłużnika i codziennie. Nie mam nic przeciwko!
 
Ostatnia edycja:
Robilee napisał:
I wtedy jest doskonała okazja dla dłużnika (wł. "dłużnika"), by uzyskać odszkodowanie.
Jak? Windykacja twierdzi że dług kupiła i ten istnieje, nic z tym nie robi na drodze sądowej. Podaj algorytm...
 
jerry23 napisał:
Zastanawialiśmy się nad sytuacją wpisania do KRD osoby, która np. zapłaciła zobowiązanie, więc nie ma długu. Jeśli jest w stanie to wykazać (np. dowodem zapłaty), to może uzyskać odszkodowanie od wpisującego. Nie ważne co windykacja twierdzi, dokonała wpisu na własne ryzyko. Potem niech sobie dochodzi odszkodowania od zbywcy wadliwej wierzytelności.
 
Robilee napisał:
Jeśli jest w stanie to wykazać (np. dowodem zapłaty), to może uzyskać odszkodowanie od wpisującego.
A co, jeśli nie jest w stanie, poniewaz minęły długie lata już i kwitka nie ma? A co jeśli kwitka nie ma bo długu nie bylo więc kwitka automatycznie by nie może? Mi o takie sytuacje chodziło, a nie taką podręcznikową łatwiutką że czarno na białym pokazuję dowód wpłaty.
 
jerry23 napisał:
A co, jeśli nie jest w stanie, poniewaz minęły długie lata już i kwitka nie ma? A co jeśli kwitka nie ma bo długu nie bylo więc kwitka automatycznie by nie może?
Wtedy pozew o stwierdzenie braku stosunku prawnego. Opłaci się. Naprawdę są narzędzia obrony praw, nie trzeba psuć KRD pod wpływem dziennikarskich ignorantów.
Pamiętaj, że dłużnik ma ogromną ilość narzędzi, które może wykorzystać do swojej obrony (nikogo, kto ma trochę oleju w głowie, nie da się skrzywdzić niesłusznym roszczeniem).
 
Powrót
Góra