P
pobiorcaprawny
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2015
- Odpowiedzi
- 1
Witam, sprzedałem ostatnio samochód, który działał mi idealnie, samochód sprzedałem na podstawie umowy kupno-sprzedaż, w którym zawarte podpunkty mające jakieś znaczenie to:
1."kupujący oświadcza, że stan techniczny pojazdu jest mu znany"
2."w sprawach nie uregulowanych w niniejszej umowie zastosowanie mają obowiązujące w tym zakresie przepisy kodeksu cywilnego"
(ten drugi wg mnie oznacza, że kupiec ma prawo odnieśc się do kodeksu cywilnego)
Natomiast po kilku dniach dostaję telefon od kupca (właściwie od jego mechanika) który zarzuca że uszkodzona jest uszczelka pod głowicą i twierdzi, że wiedziałem o tej usterce, gdyż założone są nowe świece. Dodam że informowałem kupującego o wymianie rozrządu wraz z różnymi podzespołami które się do niego zaliczają, w skład wchodziły tez świece, chociaż niektórzy nie zaliczają ich do tego.
Szczerze mówiąc, nie wiedziałem, że walnięta jest uszczelka, coś tam oleju mi pobierało lecz nie dużo (usprawiedliwiałem to sobie instalacją gazową) no ale co w takim wypadku? Kupujący żąda ode mnie odmiany. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że chce on odmienić uszkodzone auto, które sam uszkodził (miał długa drogę powrotną) mi samochód chodził idealnie, co prawda nie robiłem nim jakiś kolosalnych przebiegów, ale nie narzekałem na nic. Co w związku z tym? Kupujący straszy mnie sadem i jakimś rzecznikiem praw konsumenta który nie wiem co ma tutaj do gadania, bardziej rzeczoznawca powinien to okiełznać.
Ale przecież, też na podstawie czego on to stwierdzi? klient nie zakupił tego poprzez żadną z aukcji internetowych, ma jedynie prawo odniesienia się do umowy kupna-sprzedaży. Ale pamiętajmy, że taki zwrot był by dla mnie kolosalną stratą, gdyż mi samochód chodził, a teraz co? mam sam sobie naprawiać bo ktoś sobie pojechał 400 czy 500 km? i ja mam za wszystko płacić? to lepiej się zastanowić czy w ogóle warto sprzedawać, lepiej oddać na złom...
Co w takiej sytuacji zrobić? nie jestem handlarzem ani sprzedawcą z komisu, tylko prywatnie sprzedałem. Co było w nim robione poinformowałem, a też nie mam obowiązku latać do mechanika przed sprzedażą, żeby mi powiedział co jest nie tak, z resztą byłem u mechanika na wymianie rozrządu mimo wszystko, wcześniej jakies pół roku temu, NIC O USZCZELCE czy podobnym zjawisku nie stwierdził, powiedziałem mu, że tam oleju czasami trochę pobierze lecz pobór oleju usprawiedliwiał instalacją gazową.
Co poradzicie? jakie mam prawa, jakie są rokowania w tej sprawie dla oby dwu stron?
1."kupujący oświadcza, że stan techniczny pojazdu jest mu znany"
2."w sprawach nie uregulowanych w niniejszej umowie zastosowanie mają obowiązujące w tym zakresie przepisy kodeksu cywilnego"
(ten drugi wg mnie oznacza, że kupiec ma prawo odnieśc się do kodeksu cywilnego)
Natomiast po kilku dniach dostaję telefon od kupca (właściwie od jego mechanika) który zarzuca że uszkodzona jest uszczelka pod głowicą i twierdzi, że wiedziałem o tej usterce, gdyż założone są nowe świece. Dodam że informowałem kupującego o wymianie rozrządu wraz z różnymi podzespołami które się do niego zaliczają, w skład wchodziły tez świece, chociaż niektórzy nie zaliczają ich do tego.
Szczerze mówiąc, nie wiedziałem, że walnięta jest uszczelka, coś tam oleju mi pobierało lecz nie dużo (usprawiedliwiałem to sobie instalacją gazową) no ale co w takim wypadku? Kupujący żąda ode mnie odmiany. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że chce on odmienić uszkodzone auto, które sam uszkodził (miał długa drogę powrotną) mi samochód chodził idealnie, co prawda nie robiłem nim jakiś kolosalnych przebiegów, ale nie narzekałem na nic. Co w związku z tym? Kupujący straszy mnie sadem i jakimś rzecznikiem praw konsumenta który nie wiem co ma tutaj do gadania, bardziej rzeczoznawca powinien to okiełznać.
Ale przecież, też na podstawie czego on to stwierdzi? klient nie zakupił tego poprzez żadną z aukcji internetowych, ma jedynie prawo odniesienia się do umowy kupna-sprzedaży. Ale pamiętajmy, że taki zwrot był by dla mnie kolosalną stratą, gdyż mi samochód chodził, a teraz co? mam sam sobie naprawiać bo ktoś sobie pojechał 400 czy 500 km? i ja mam za wszystko płacić? to lepiej się zastanowić czy w ogóle warto sprzedawać, lepiej oddać na złom...
Co w takiej sytuacji zrobić? nie jestem handlarzem ani sprzedawcą z komisu, tylko prywatnie sprzedałem. Co było w nim robione poinformowałem, a też nie mam obowiązku latać do mechanika przed sprzedażą, żeby mi powiedział co jest nie tak, z resztą byłem u mechanika na wymianie rozrządu mimo wszystko, wcześniej jakies pół roku temu, NIC O USZCZELCE czy podobnym zjawisku nie stwierdził, powiedziałem mu, że tam oleju czasami trochę pobierze lecz pobór oleju usprawiedliwiał instalacją gazową.
Co poradzicie? jakie mam prawa, jakie są rokowania w tej sprawie dla oby dwu stron?