ULTIMO - co robić?

  • Autor wątku Autor wątku XPX
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
X

XPX

Użytkownik
Dołączył
10.2010
Odpowiedzi
123
Piszę w imieniu mojej mamy, która otrzymała pismo z firmy ULTIMO z informacją, że firma ta zakupiła od Providenta dług mojej mamy. Mama miała w Providencie dwie pożyczki, jedną wzięła 19. 06. 2009 r., a drugą 9. 10 2009 r, pożyczki były częściowo spłacone, z jednej zostało do spłaty 713 zł, a z drugiej 669 zł - tyle pozostało do spłaty w dniu przelewu wierzytelności, czyli 6 czerwca 2013 r.

Sytuacja wygląda następująco: mama nie ma żadnych dochodów, nie licząc zasiłku pielęgnacyjnego 153 zł. Jest jednak właścicielką nieruchomości, więc komornik będzie miał co zająć:( W związku z tym musimy podjąć działania zmierzające do rozwiązania sytuacji bez udziału komornika.

Mam kilka pytań:

1. Mama nie posiada umów z Providentem, nie wiadomo więc, kiedy była ostatnia wpłata, ale termin spłaty przypadał prawdopodobnie w czerwcu i październiku 2010 roku. Czy w tej sytuacji pożyczki nie uległy przedawnieniu?

Dodam, że z pisma wynika, iż sprzedaż długu nastąpiła 6. 06. 20-13, pismo wysłali dopiero w listopadzie.

2. ULTIMO zaproponowało spłatę w ratach po 460 zł, co jest w sytuacji mamy niemożliwe. Czy mamy prawo negocjować z nimi wysokość spłat? Czy w ogóle jest sens, aby to robić?

3. Jeśli ULTIMO wystąpi do e-sądu o nakaz zapłaty, czy jest sens, by podnosić sprzeciw? Jakie są realne szanse na umorzenie ze względu na przedawnienie?

4. Czy kontaktować się z firmą ULTIMO? Odpisywać na pismo?

5. Czy symboliczne wpłaty w wysokości 20-50 zł będą na korzyść mamy i czy firma ULTIMO ma obowiązek przyjmowania tych wpłat? Jak to wpłynie na ewentualną decyzję sądu?


Bardzo proszę o pomoc i radę. Z góry uprzejmie dziękuję.
 
1. jeśli było tak, jak piszesz należy odpisać ultimo, że nie uznajecie długu, a przed sądem podniesiecie zarzut przedawnienia roszczenia;
2. nie ma sensu;
3. nie wystąpi, bo teraz można tam dochodzić należności nie starszych, niż 3 lata; występi ew. do normalnego sądu; z uwagi na przedawnienie się ODDALA pozew, a nie umarza; więc ew. należy wnieść sprzeciw zgodnie z pouczeniem, które przyjdzie z sądu;
4. jak w pkt 1;
5. mogą być poczytane jako zrzeczenie się zarzutu przedawnienia; czyli na jniekorzyść mamy;
 
Dziękuję za odpowiedź. Nie wiem dokładnie, kiedy upływał termin spłaty tych pożyczek, ale w Providencie zazwyczaj jest to rok, czyli druga pożyczka kończyłaby się w październiku 2010 r. Jeśli ULTIMO kupił wierzytelność w czerwcu 2013, to będzie już przedawnienie? słyszałam, że trzeba liczyć 3 lata od terminu całkowitej spłaty do momentu przelania wierzytelności na innego wierzyciela, czyli w tej sytuacji firmę ULTIMO.
 
XPX napisał:
słyszałam, że trzeba liczyć 3 lata od terminu całkowitej spłaty do momentu przelania wierzytelności na innego wierzyciela, czyli w tej sytuacji firmę ULTIMO.
Źle słyszałeś, cesja wierzytelności nie ma żadnego wpływu na bieg terminu przedawnienia.
rafal_26 napisał:
5. mogą być poczytane jako zrzeczenie się zarzutu przedawnienia; czyli na jniekorzyść mamy;
Bez przesady.
 
Czyli dług jest aktualnie przedawniony? Mam odpisać ULTIMO, że dług nie będzie spłacany ze względu na przedawnienie i taki zarzut podnieść ewentualnie w sądzie?
 
najlepiej nic nie odpisuj, bo to tak jakbyś drażnił wściekłego psa na niezbyt mocnym sznurku. popiszą sobie trochę, może zadzwonią (powiedz wtedy że pomyłka, oczywiście najpierw pytaj kto dzwoni jak dzwoniłby ktoś kogo nie znasz), minie trochę czasu zanim dadzą do sądu, sprawa się "mocniej" przedawni.
zaczniesz pisać - to ruszy lawina, wrzucą do sądu, może zadzwoni "dzielnicowy", zaczną straszyć prokuraturą, no cuda na kiju. jak nie masz doświadczenia w takich kontaktach to jeszcze w którymś momencie narobicie w pampersa i nieopatrznie uznacie dług, a wtedy sam rozumiesz...
jak wyslą pozew, to wtedy z kwitów zobaczysz czy jest szansa na oddalenie powództswa z uwagi na brak udowodnienia istnienia roszczenia, czy "zaledwie" przedawnienie
 
O co chodzi z oddaleniem powództwa z uwagi na brak udowodnienia istnienia roszczenia?
 
o to chodzi, że sąd stwierdza że długu nie było, nie ma i w tej sprawie już nie będzie, amen. nigdzie nie mogą cię wpisać do BIG, na zadne internetowe giełdy.
jeśli jest oddalenie z uwagi na przedawnienie, to oznacza że dług był, jest i będzie, tyle że wierzyciel nie odzyska go za pomoca przymusu aparatu państwowego czytaj: komornik.

windykacja składa pozew do sądu, podaje dowody. a w dowodach jest najczęściej jedynie lista wierzytelności, gdzie w jakiejs rubryczce stoi; jan kowalski, 4890zł. jest to dowód? jeśli nie wniesiesz sprzeciwu na nakaz, to tak. jak podważysz - to nie udowodnią, bo zapisać sobie mogą byle co. a teraz ty kup notes, zapisz sobie że sąsiad spod nr 11 wisi ci 8tys, ten spod nr 25 ma ci oddać 25tys. najlepiej wpisz do notesu całe osiedle. i co, jest to dowód że ci coś wisza, bo tak sobie zapisałeś tylko? zabiją cię smiechem... taka samą moc dowodową maję te listy (także i rzekomych) wierzytelności.
 
W tej sytuacji będzie raczej przedawnienie, bo oni znają datę udzielenia pożyczki - 19.06.2009 i 9.10 2009 r. Liczę, że na spłatę byłby rok, czyli najdalej 9.10.2010. Z tego, co się orientuję, w międzyczasie Provident wysyłał pisma.
Dlatego pytałam od kiedy liczy się czas przedawnienia, bo słyszałam, że jeśli było wysłane pismo lub sprzedaż długu, ten okres należy liczyć od początku.
JEst na to jakiś paragraf, na który można się powołać? Gdzie tego szukać? Będę wdzięczna za odpowiedź.
 
ale gdzie kiedy w jakiej sprawie i na co chcesz się powoływać? napisałem ci - nigdzie nic nie pisz bo cię wściekły pies może pokąsać.

jeśli chodzi ci o to przerwanie biegu przedawnienia to jest to opisane w art. 123 kodeksu cywilnego. ŻADNE PISEMKA OD WINDYKACJI CZY HANDELEK DŁUGIEM NICZEGO NIE PRZERYWAJĄ.

a jego bieg liczymy od daty wymagalności roszczenia. w przypadku kredytów, pozyczek ratalnych każda rata przedawnia się oddzielnie (licząc od terminu ich płatności), bądź jeśli było wypowiedzenie umowy - od daty wymagalności całości roszczenia po wypowiedzeniu tejże umowy.
 
Robilee:
Dług przedawniony, po co więc coś wpłacać i po co pisać userowi rozprawkę na temat zachowania polegającego na dorozumianym zrzeczeniu się zarzutu przedawnienia.

Rozumiem, że jesteś prawnikiem, więc się na tym znasz, zapewne widziałeś też, jakie spory wynikają na tym tle?
Skoro wiesz, to jako doświadczona osoba, odpowiedzialna za to co piszesz, powinieneś znać konsekwencję, ja nie raz już widziałem dłużnika, który przed sądem głupoty gadał podpuszczony przez przeciwnika.

jerry23:

drobne sprostowanie:

bądź jeśli było wypowiedzenie umowy - od daty wymagalności całości roszczenia po wypowiedzeniu tejże umowy

Trzeba doprecyzować, że jeśli nie było wypowiedzenia, to od daty, kiedy najwcześniej - zgodnie z umową (lub ustawą o kredycie konsumenckim) - takie wypowiedzenie powinno mieć miejsce.

Reguła to dwie miesięczne w pełni niezapłacone raty plus miesiąc terminu wypowiedzenia plus tydzień plus dwa na wezwania. Czyli około maksymalnie 4 miesięcy. Od dnia zaprzestania spłaty.
 
jerry23 napisał:
no co, uznanie długu to niejako zrzeczenie się tego zarzutu
Nieprawda, przerwanie biegu przedawnienia a zrzeczenie się zarzutu przedawnienia to zupełnie (naprawdę, zupełnie co innego). I tak:
1. wpłata kwoty 50 zł nie oznacza, że się uznało dług w pozostałej części, czyli np. co do kwoty 950 zł, jeśli dług pierwotnie stanowił np. kwotę 1000 zł.
2. a nawet jeśli, to nie można przerwać biegu terminu przedawnienia, gdy przedawnienie już nastąpiło. Oznacza to, że np. po jedenastu latach od pożyczenia (i niezwrócenia) stówy od kolegi możesz pisać w gazetach, ogłaszać w telewizji, że dług uznajesz, faktycznie nie chciało Ci się "jeleniowi" zapłacić, a dług i tak po 10 latach się przedawnił i w sądzie zarzut przedawnienia skutecznie będziesz mógł podnieść, chyba że:
3. zrzekniesz się zarzutu przedawnienia, to znaczy złożysz oświadczenie woli (w sposób odpowiedni dla skutecznego złożenia oświadczenia woli), że takiego zarzutu nie podniesiesz. Wtedy to, roszczenie po upływie czasu przewidzianego przepisami prawa ulega przedawnieniu, jednak Twój zarzut będzie bezskuteczny.
 
Ostatnia edycja:
rafal_26 napisał:
Dług przedawniony, po co więc coś wpłacać i po co pisać userowi rozprawkę na temat zachowania polegającego na dorozumianym zrzeczeniu się zarzutu przedawnienia.

Rozumiem, że jesteś prawnikiem, więc się na tym znasz, zapewne widziałeś też, jakie spory wynikają na tym tle?
Skoro wiesz, to jako doświadczona osoba, odpowiedzialna za to co piszesz, powinieneś znać konsekwencję, ja nie raz już widziałem dłużnika, który przed sądem głupoty gadał podpuszczony przez przeciwnika.

Wydaje mi się, że należy na tym forum nieco edukować. Ludzie kompletnie nie rozumieją, co oznacza "przedawnienie", "bieg terminu", "przerwanie". I potem robią głupie błędy, podpuszczani przez nawiedzonych trockistów, w stylu "nie rozmawiać nigdy z wierzycielem" i wpędzają się w (bywa duże) kłopoty, których można było uniknąć.
 
A czym jest przerwanie biegu przedawnienia?
 
A co jeśli wypowiedzenie było, ale dłużnik nie pamięta kiedy? NA pewno jakieś wezwania były. Czy jeśli wypowiedzenie nastąpiło po upływie terminu spłaty też należy doliczyć te cztery miesiące? Mam mętlik, stąd tyle pytań, ale myślę, że innym też się one przydadzą.
 
czy to istotne, że nie pamięta? na razie trzeba trochę przeczekać, nie odpisując na żadne pisma i nie rozmawiając. w sądzie to powód będzie musiał udowodnić, że nie nastapiło przedawnienie
 
Robilee napisał:
Nieprawda, przerwanie biegu przedawnienia a zrzeczenie się zarzutu przedawnienia to zupełnie (naprawdę, zupełnie co innego). I tak:
1. wpłata kwoty 50 zł nie oznacza, że się uznało dług w pozostałej części, czyli np. co do kwoty 950 zł, jeśli dług pierwotnie stanowił np. kwotę 1000 zł.
2. a nawet jeśli, to nie można przerwać biegu terminu przedawnienia, gdy przedawnienie już nastąpiło. Oznacza to, że np. po jedenastu latach od pożyczenia (i niezwrócenia) stówy od kolegi możesz pisać w gazetach, ogłaszać w telewizji, że dług uznajesz, faktycznie nie chciało Ci się "jeleniowi" zapłacić, a dług i tak po 10 latach się przedawnił i w sądzie zarzut przedawnienia skutecznie będziesz mógł podnieść, chyba że:
3. zrzekniesz się zarzutu przedawnienia, to znaczy złożysz oświadczenie woli (w sposób odpowiedni dla skutecznego złożenia oświadczenia woli), że takiego zarzutu nie podniesiesz. Wtedy to, roszczenie po upływie czasu przewidzianego przepisami prawa ulega przedawnieniu, jednak Twój zarzut będzie bezskuteczny.

Po pierwsze to radzę zapoznać się z orzecznictwem i komentarzamia, abyś nie mieszał tego, co ja napisałem. Napisałem o zrzeczeniu się zarzutu przedawnienia. Nie pisałem niczego o przerwaniu biegu tego terminu, a Ty to sugerujesz, lub nie umiesz wyrazić jasno i precyzyjnie, co masz na myśli.

Po drugie to ja na forum napisałem setki postów i zawsze wyjaśniałem, że wpłata sama w sobie nie jest dorozumianym zrzeczeniem się zarzutu przedawnienia. Jednak zawsze było to post factum. W sytuacji jaką omawiamy radzę userowi, aby nie wpłacał.

Do edukacji życiowej. Kilka lat temu kolega występował z urzędu po stronie pani, która miała podobną sytuację.

Kolega jej wyjaśnił co ma mówić, co ma robić i zabronił przyznawania, że wpłacała jakiekolwiek kwoty na poczet długu. Szczególnie, że FW w ogóle o tym nie wiedziała, bo wpłaty były jeszcze na rzecz pierwotnego wierzyciela.

Tymczasem pani przesłuchiwana przez sąd nie dość, że przyznała te wpłaty, to dodatkowo oświadczyła, że w sumie to ona chce ten dług spłacić, ale nie jest w stanie od razu.

Sytuacja analogiczna, jak naszej pytającej (czy tam jej mamy).

Co zrobił sąd, to oczywiste zasądził!!

Apelacja też była bezskuteczna, a sąd obszernie wyjaśnił, co się stało.
Wskazał, z czym się w 100% zgadzam. Same spłaty nie mogą skutkować zrzeczeniem się zarzutu przedawnienia, ale oświadczenia procesowe powódki, która wskazuje, że chce spłacać oraz to, że spłacała dług dawno przedawniony pozwalają uznać, że w sposób dorozumiany zrzekła się zarzutu przedawnienia.

Dlatego też w omawianej sytuacji lepiej nie kombinować i nie płacić, a wystarczy napisać pismo, że długu nie uznaję, a przy okazji i tak jest on już dawno przedawniony.

Tyle edukacji.

Co do pytania userki. Nie musisz znać dat wymagalności, do tego jest wierzyciel, to on ma wykazać fakt zawarcia umowy oraz wymagalność. Musi więc dołączyć umowę oraz wskazać kiedy została wypowiedziana, a jak to zrobi, to będziesz już sama mogła obliczyć te 3 lata.

Zresztą od liczenia to jest sąd. Ty podnosisz zarzut, a sąd rozpatruje.
 
rafal_26 napisał:
a Ty to sugerujesz, lub nie umiesz wyrazić jasno i precyzyjnie, co masz na myśli.
Szanowny Rafale, zaszło przykre nieporozumienie. Bardzo proszę byś spojrzał jeszcze raz uważnie na mój wpis #14. Zwróć uwagę, że zaczyna się on od cytatu innego użytkownika (nie Twojego) zawierającego pewną tezę. Mój tekst był odpowiedzią właśnie na tę zacytowaną wypowiedź i skierowany do jej autora (zwykłe, nienapastliwe wykazanie, że się pomylił).
Uwierz mi, do głowy nie przyszłoby mi pouczać Ciebie. Czasem, w tematach w których czuję się dość mocny, mogę ewentualnie pozwolić sobie na niewielką polemikę dotyczącą szczegółów.
Wracając do głównego tematu. Wiem że zapadały wyroki oparte na zbyt dalekim domniemaniu i czasami ostawały się i w drugiej instancji. Tak, to już jest z sądami. W sprawach innej natury niż obecnie przez nas omawiana, spotkałem się kilkakrotnie z orzeczeniami - delikatnie mówiąc - dziwnymi. Kiedyś, przy okazji, opiszę swojego faworyta, wyrok SO w prowadzonej przeze mnie sprawie (na szczęście, nie został utrzymany przez SA). Uwierz mi, samo orzeczenie wyraźnie gwałciło prawo materialne a uzasadnienie było czystą aberracją. Cóż bywa. To są wyjątki i właśnie tak to traktuję.
I do tej konkluzji (o wyjątkach, i to zdarzających się raczej dawniej niż obecnie) zmierzała moja krótka uwaga do Twojego wpisu (tylko jednego punktu tego wpisu): "bez przesady". Tj. uznałem, że przedstawiłeś, jako regułę (tak, wiedziałem, że zrobiłeś to dla skrótu) nieczęsty i raczej historyczny sposób interpretacji.
 
Powrót
Góra