Ultimo - koszty z tytułu postępowania klauzulowego

  • Autor wątku Autor wątku kajmaneczek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kajmaneczek

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2011
Odpowiedzi
20
Witam, jakiś czas temu miałem sprawę z ultimo w którym spóźniłem się ze sprzeciwem. Z sądu przyszło mi że sprzeciw jest spóźniony, ble ble ble i że postanawia jak na wstępie. Dostałem od ultimo pismo że tyle i tyle jest do zapłaty i że mam podpisać jakąś ugodę. Ugody nie podpisałem, spłaciłem to co było tam ujęte ale teraz mi przysyłają że mam do spłaty jeszcze jakieś 130zł z tytułu postępowania klauzulowego. Czyli 1000zł koszty sądowe, 1200zł wyimaginowanego długu i jeszcze teraz te 130zł. Jak nie podpisywałem żadnej z nimi ugody to co? Mam to płacić? Czemu z sądu nie dostałem żadnego pisma jak zakończyła się rozprawa?
 
Jak to nie dostałeś? Dostałeś nakaz? Uprawomocnił się? To wystarczy? Ze sprzeciwem się spóźniłeś? Rozprawy nie było. Możesz nie zapłacić. Ale stawiam dolary przeciw orzechom że pójdą z tym do komornika.
 
Dostałem nakaz w trybie upominawczym Ze sprzeciwem spóźniłem się bo ktoś inny odebrał list z sądu a ja nie wiedziałem że taki dostałem.
 
Ostatnia edycja:
A mieszkasz pod adresem na jaki był wysłany nakaz? Zresztą, skoro to już spłaciłeś i to dobrowolnie, to specjalnie to znaczenia nie ma.
 
Mieszkam ale wiadomo jak działa poczta polska, odebrał ktoś kto był akurat w domu a ja się dowiedziałem o tym po jakimś tam czasie. A co z tym koszty z tytułu postępowania klauzulowego? Nie wiem co to są za koszty, sąd mnie nimi nie obciążył a z ultimo żadnej ugody nie podpisywałem.
 
To są koszty które Ultimo poniosło w związku z otrzymaniem klauzuli wykonalności. Nie ma ich na nakazie, są dopiero na tytule wykonawczym. W Twoim interesie jest je zapłacić.
 
W takim razie skoro ultimo je poniosło to niech je zapłaci
 
Twoja sprawa. Zrobisz jak uważasz. A akurat to że się dowiedziałeś po jakimś czasie to nie wina poczty, tylko domownika.
 
Ostatnia edycja:
No tak, bo pisma z sądu przecież można dać do odbioru komu tam się rzewnie podoba.
 
Można oddać dorosłemu domownikowi. I listonoszowi nic do tego, jeżeli tylko dorosła osoba znajdująca się pod adresem zobowiąże się (poprzez odebranie i podpisanie korespondencji) do przekazania listu adresatowi.
 
Powrót
Góra