Ultimo, przedawnienie, jego bieg. POMOCY

  • Autor wątku Autor wątku Aspa0139
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
W takich przypadkach wszystko zależy od sądu i interpretacji jaką weźmie pod uwagę. my nie możemy w 100% określić jak będzie patrz...

Może zastosować tę z postu 3 lub z postu 15 - nie możemy być jasnowidzami "niezbadane są wyroki sądów w naszym państwie a sędziowie są niezawiśli ... orzekają wg własnego osądu i doświadczenia"

Dlatego tez w sprawach spornych, przedawnionych lepiej nie zwierać pisemnych ugód ... :)
 
ferdek125 napisał:
W takich przypadkach wszystko zależy od sądu i interpretacji jaką weźmie pod uwagę.
No nie. Tu nie ma pola do interpretacji. Jeśli należność jest przedawniona, to sąd musi na taki zarzut oddalić pozew.
ferdek125 napisał:
Dlatego tez w sprawach spornych, przedawnionych lepiej nie zwierać pisemnych ugód ...
To racja. Dłużnik nie ma żadnego interesu w zawieraniu takiej ugody.
 
Robilee napisał:
I nic mu się nie zrobi, bo w sądzie podniesie zarzut przedawnienia. Ugoda, choćby zawarta przed notariuszem, nadaje się wtedy do powieszenia sobie na ścianie na pamiątkę.
Możesz podeprzeć to jakimś orzeczeniem?
 
amelia2013 napisał:
Możesz podeprzeć to jakimś orzeczeniem?
Jakie orzeczenie? Znasz zasady uchylenia się od zapłaty przedawnionego roszczenia. Tu się nic nie zmienia. Teorię o "likwidacji przedawnienia" wskutek uznania roszczenia wymyśliły głupki na forach internetowych, myląc z przerwaniem biegu przedawnienia (faktycznie nie rozumiejąc o co w tym chodzi). Tu nie ma problemu prawnego.
 
Czyli Robilee uznam przedawniony dług, podpiszę ugodę a potem pójdę po rozum do głowy i powiem że z ugody rezygnuję i płacić nie będę, a w sądzie wygram zarzutem przedawnienia? Istnieje chociaż jedno takie orzeczenie w konkretnej sprawie, że tak się to potoczyło?
 
amelia2013 napisał:
Istnieje chociaż jedno takie orzeczenie w konkretnej sprawie, że tak się to potoczyło?
Na pewno. Inne orzeczenie, byłoby gwałtem na prawie.
Tłumaczę to od dawna. Najpierw wyjaśniałem jerremu, potem marianowi, może wreszcie Ty zrozumiesz. Uznanie zobowiązania naturalnego (takim jest dług przedawniony), oznacza, że uznajesz iż to zobowiązanie naturalne istnieje. I już. Żaden cud nie następuje. Nie zstępuje Jezus z nieba i nie zamieniania roszczenia przedawnionego w roszczenie nieprzedawnione. To by oznaczało podróż w czasie. Skoro jednak takich czarów jeszcze nie ma, to znaczy że dług jest przedawniony, czy się do niego przyznajesz, czy strugasz wariata (nie brałam, nie, nie, nie, nigdy w życiu). A jak dług jest przedawniony, to wystarczy podnieść przed sądem zarzut przedawnienia i pozew zostanie oddalony. Zrozumiałaś?
 
Robilee napisał:
Uznanie zobowiązania naturalnego (takim jest dług przedawniony), oznacza, że uznajesz iż to zobowiązanie naturalne istnieje. I już. Żaden cud nie następuje. Nie zstępuje Jezus z nieba i nie zamieniania roszczenia przedawnionego w roszczenie nieprzedawnione. To by oznaczało podróż w czasie. Skoro jednak takich czarów jeszcze nie ma, to znaczy że dług jest przedawniony, czy się do niego przyznajesz, czy strugasz wariata (nie brałam, nie, nie, nie, nigdy w życiu). A jak dług jest przedawniony, to wystarczy podnieść przed sądem zarzut przedawnienia i pozew zostanie oddalony. Zrozumiałaś?
Nie miej mnie za idiotkę. Doskonale wiem co to jest zobowiązanie naturalne, roszczenie przedawnione i że nie można przerwać biegu przedawnienia roszczenia, które się już przedawniło, co jest chyba logiczne.

Najwyraźniej nie rozumiesz istoty omawianej kwestii. A wygląda ona tak: roszczenie jest przedawnione, ale dłużnik podpisał umowę ugody i zobowiązał się do spłaty. Co w sytuacji, kiedy nagle za jakiś czas dostanie olśnienia że zrobił totalną głupotę i powie że już więcej nie płaci. Twierdzisz że w sądzie podniesie zarzut przedawnienia i wygrywa, a umowa ugody jest nieważna?
 
amelia2013 napisał:
Nie miej mnie za idiotkę.
W żadnym razie nie mam. Zauważyłem jedynie, że Twoja dość imponująca wiedza ma jeszcze pewne braki (konkretnie, skażona jest fałszywymi teoriami, które niestety są dość powszechne w sieci)
amelia2013 napisał:
Twierdzisz że w sądzie podniesie zarzut przedawnienia i wygrywa, a umowa ugody jest nieważna?
Oczywiście. Zarzut przedawnienia musi spowodować oddalenie pozwu, bo roszczenie jest przedawnione (to jasne). A ugoda? W przeciwieństwie do weksla, ugoda nie może być źródłem zobowiązania do zapłaty. Jest więc jedynie (ze strony dłużnika) potwierdzeniem uznania zobowiązania (w tym przypadku naturalnego) i deklaracją spłat. Dla uściślenia, ugoda jest ważna, nie powoduje jednak, że roszczenie niezaskarżalne stanie się zaskarżalnym (co innego nieważność, a co innego wywodzenie takich, czy innych praw). Pamiętaj, że rozmawiamy o prawie, nie o honorze. Może dla rozjaśnienia podam przykład innego typowego zobowiązania naturalnego. Dług karciany (legalny, lecz bez ochrony państwowej). Możesz i powinnaś go spłacić. Jednak sąd takiego długu nie zasądzi. Podpiszesz ugodę, w której przyznasz, że przegrałaś w karty 1000 zł i obiecasz w niej, że zapłacisz tę sumę do końca kwartału. Powinnaś to zrobić, lecz sąd takiego długu nie zasądzi.
 
Ostatnia edycja:
Robilee napisał:
A ugoda? W przeciwieństwie do weksla, ugoda nie może być źródłem zobowiązania. Jest więc jedynie (ze strony dłużnika) potwierdzeniem uznania zobowiązania (w tym przypadku naturalnego) i deklaracją spłat.
Czyli windykacja takie ugody de facto może sobie w d... wsadzić, jeśli tylko ktoś oświeci dłużnika? Dopóki nie zobaczę prawomocnego wyroku sądowego w takiej sprawie, to ci nie uwierzę.
 
Robilee napisał:
To naprawdę nie jest kwestia ani wiary ani autopsji, tylko zrozumienia.
Jakoś trudno zrozumieć fakt, że umową można sobie tyłek podetrzeć :D
 
amelia2013 napisał:
Jakoś trudno zrozumieć fakt, że umową można sobie tyłek podetrzeć
Ty masz pojęcie dziewczyno ile może być rodzajów umów? W zasadzie nieskończoność. Wśród nich są takie, którymi w sądzie jedynie można sobie podetrzeć tyłek. Np. ugoda zobowiązująca do spłaty niezaskarżalnego zobowiązania. Nie jest to trudno zrozumieć, jeśli rozumie się prawo zobowiązań a nie tylko ma się o nim pewną (nawet niemałą) wiedzę.
I naucz się jeszcze, czymkolwiek masz zwyczaj sobie tyłek podcierać, że brak ochrony sądowej (czyli w praktyce brak pomocy państwa w rozstrzyganiu sporu pomiędzy prywatnymi podmiotami), nie oznacza nieważności zawartej umowy. Powrócę do długu karcianego. Powinnaś oddać. Wierzyciel karciany nie ma możliwości uzyskać tytułu wykonawczego, bo państwo odmawia ochrony tego rodzaju zobowiązań. Czy wobec tego w sensie prawnym (nie rozmawiamy o kwestiach honoru itp.) zobowiązanie karciane jest nieważne? Osoba nierozumiejąca specyfiki prawa cywilnego (w szczególności prawa zobowiązań) wykrzyknie natychmiast, oczywiście nieważne (bo sąd oddali pozew). I tu jest błąd (nawet wielbłąd). Dlaczego? Gdyby nasz laik miał rację, to w chwili gdy oddałaś dług, powstało po Twojej stronie roszczenie o zwrot korzyści uzyskanych w wyniku nienależnego świadczenia - bezpodstawnego wzbogacenia (to jasne, wszak zobowiązanie nieważne). A jednak nie. Nie masz takiego roszczenia. Dlatego, że nasz laik się myli. Zobowiązanie z tytułu długu karcianego jest ważne. I nie zmienia tego faktu brak ochrony sądowej. Czy już pojęłaś co to jest zobowiązanie naturalne (nie pisz, że zawsze dobrze wiedziałaś, bo udowodniłaś, iż tego po prostu nie rozumiałaś)? Jeśli tak, to nigdy już nie pomylisz niezaskarżalności z nieważnością.
 
Ostatnia edycja:
Robilee krótkie pytanie, bo na razie za mocno się jarasz Wielkim Szu. Pytanie brzmi: czy jeśli dług był przedawniony to podpisanymi umowami ugód Kruk, Ultimo i inne windykacje mogą sobie tyłek podetrzeć, jeśli tylko dłużnika ktoś oświeci?
 
amelia2013 napisał:
Pytanie brzmi: czy jeśli dług był przedawniony to podpisanymi umowami ugód Kruk, Ultimo i inne windykacje mogą sobie tyłek podetrzeć, jeśli tylko dłużnika ktoś oświeci?
Tak.
 
Ciekawa teoria... To niby po co kruk czy ultimo te ugody podpisują? Żeby emeryt myślał że podpisał cyrograf i klamka zapadła?
 
Ja się nie nabieram. Ja bym nie podpisała. Zresztą nie miałam i nie mam okazji :)
 
Akademicka dyskusja :) uzasadnienie poniżej

II CKN 46/97 - Legeo

Poza tym dalej twierdzę, że wszystko zależy jak ugoda jest skonstruowana.

1) prosta ugoda jest naciskiem psychologicznym i straszakiem
2) złożona ugoda z oświadczeniem o zrzeczeniu się praw to zagrożenie

Należy pamiętać, że treść ugody pisze prawnik a nie prawnik ją podpisuje. Potem już nie można się powołać na nieznajomość prawa....

Robilee napisał:
Nabierasz się w sensie wiary w "anulowanie przedawnienia" wskutek ugody.

Ponawiam nie wiemy co w ugodzie jest i jak jest skonstruowana.
Może mieć elementy, które pozbawią praw do wniesienia zarzutu przedawnienia przed sądem.

Dlatego też stanowcze twierdzenie o "nabieraniu" jest tworzeniem niezdrowej ideologi,
że wszystkie ugody nie rodzą konsekwencji prawnych dotyczących utraty możliwości wniesienia zarzutu przedawnienia...

PS. trza czytać co się podpisuje, znać się a jak się nie znasz to nie podpisuj ... :)
 
Ostatnia edycja:
ferdek125 napisał:
Akademicka dyskusja
Jak najbardziej. Takie dyskusje chyba są pożyteczne.
ferdek125 napisał:
Poza tym dalej twierdzę, że wszystko zależy jak ugoda jest skonstruowana.
Nie tyle, jak skonstruowana, co jakie zawiera postanowienia (oświadczenia).
ferdek125 napisał:
ugoda z oświadczeniem o zrzeczeniu się praw to zagrożenie
To już nie zagrożenie, to po prostu zrzeczenie się praw, więc często "strzał w kolano".
ferdek125 napisał:
Należy pamiętać, że treść ugody pisze prawnik a nie prawnik ją podpisuje. Potem już nie można się powołać na nieznajomość prawa....
A po co produkujemy się na forum? Ja po to by coraz więcej osób znało prawo (w podstawowym zakresie). Dlatego też nie będę pisał: "nie podpisuj żadnych ugód (umów, oświadczeń itp,)", tylko wyjaśniał na co zwrócić uwagę i z czym to się wiąże. Powtórzę więc jeszcze raz, jeśli nie chcesz zrzec się zarzutu przedawnienia (teoretycznie ktoś może chcieć, np. dla zachowania w przyszłości dobrych stosunków handlowych), to nie podpisuj dokumentu, w którym jest napisane "zrzekam się zarzutu przedawnienia". Inne dokumenty, w tym rozmaite ugody, możesz.
A dla pełnej zgody z ferdkiem, doradzę jeszcze by nie podpisywać niczego bez przeczytania i zrozumienia treści.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra