P
PvdH
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2015
- Odpowiedzi
- 3
Dzień dobry,
Miałem pewien serwis informacyjny, z którego nie czerpię korzyści. Kiedyś nieświadomie umieściłem tam malutką miniaturkę zdjęcia do którego nie miałem prawa autorskiego. Okazało się, że właścicielem zdjęcia jest artysta.
Pan ten wysłał do mnie "WEZWANIE DO ZANIECHANIA NARUSZANIA PRAW AUTORSKICH I NAPRAWIENIA WYRZĄDZONEJ SZKODY" w wysokości 2000 zł.
Zaznacza, że podana kwota jest polubownym rozwiązaniem sprawy i jeśli nie zapłacę to pójdziemy do sądu i tam jego żądania będą o wiele wyższe. Obecnie 2000 zł wycenia jako 3-krotność przeciętnego wynagrodzenia za jego zdjęcie.
Nie było żadnej prośby o usunięcie zdjęcia bez konsekwencji, od razu z grubej rury. Ciekawy jest fakt, że zdjęcie zostało usunięte ze strony na pół roku przed otrzymaniem tego dokumentu i udaną próbą skontaktowania się ze mną.
Po odpisaniu na maila Pana telefonicznie przyznałem się do uczynku. jednak zaznaczyłem, że kwota jest o wiele za wysoka (nie używałem zdjęcia komercyjnie, używałem bardzo małej miniatury, zdjęcie zostało usunięte przed otrzymaniem informacji).
Po telefonie Pan zaproponował mi umowę kupna - sprzedaży w wysokości 1800 zł brutto.
Teraz moje pytanie, czy to wyłudzenie czy jednak legalny proceder? Warto iść z tym do sądu, czy jednak zapłacić? Zdaję sobie sprawę, że ktoś miał prawo do tego zdjęcia i nie powinienem go używać. Czy nie powinno to się jednak zakończyć zwykłą prośbą o usunięcie zdjęcia najpierw?
Jeśli trzeba zapłacę, wolałbym jednak najpierw się dowiedzieć, bo może padam ofiarą oszusta i warto skontultować się dalej z prawnikiem.
Z góry dziękuję za odpowiedzi
[edit]
dodam, że zdjęcie nie było podpisane
Miałem pewien serwis informacyjny, z którego nie czerpię korzyści. Kiedyś nieświadomie umieściłem tam malutką miniaturkę zdjęcia do którego nie miałem prawa autorskiego. Okazało się, że właścicielem zdjęcia jest artysta.
Pan ten wysłał do mnie "WEZWANIE DO ZANIECHANIA NARUSZANIA PRAW AUTORSKICH I NAPRAWIENIA WYRZĄDZONEJ SZKODY" w wysokości 2000 zł.
Zaznacza, że podana kwota jest polubownym rozwiązaniem sprawy i jeśli nie zapłacę to pójdziemy do sądu i tam jego żądania będą o wiele wyższe. Obecnie 2000 zł wycenia jako 3-krotność przeciętnego wynagrodzenia za jego zdjęcie.
Nie było żadnej prośby o usunięcie zdjęcia bez konsekwencji, od razu z grubej rury. Ciekawy jest fakt, że zdjęcie zostało usunięte ze strony na pół roku przed otrzymaniem tego dokumentu i udaną próbą skontaktowania się ze mną.
Po odpisaniu na maila Pana telefonicznie przyznałem się do uczynku. jednak zaznaczyłem, że kwota jest o wiele za wysoka (nie używałem zdjęcia komercyjnie, używałem bardzo małej miniatury, zdjęcie zostało usunięte przed otrzymaniem informacji).
Po telefonie Pan zaproponował mi umowę kupna - sprzedaży w wysokości 1800 zł brutto.
Teraz moje pytanie, czy to wyłudzenie czy jednak legalny proceder? Warto iść z tym do sądu, czy jednak zapłacić? Zdaję sobie sprawę, że ktoś miał prawo do tego zdjęcia i nie powinienem go używać. Czy nie powinno to się jednak zakończyć zwykłą prośbą o usunięcie zdjęcia najpierw?
Jeśli trzeba zapłacę, wolałbym jednak najpierw się dowiedzieć, bo może padam ofiarą oszusta i warto skontultować się dalej z prawnikiem.
Z góry dziękuję za odpowiedzi
[edit]
dodam, że zdjęcie nie było podpisane
Ostatnia edycja: