umieszczenie członka rodziny w ZOL - jak wygląda sprawa sądowa?

  • Autor wątku Autor wątku Ewlip
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
E

Ewlip

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2019
Odpowiedzi
12
Zbliża się termin rozprawy sądowej w sprawie z mojego wniosku o umieszczenie mojego wujka w ZOL.
Jestem najbliższą mu osobą. Dziadkowie nie żyją, tak samo jak żona wujka, dzieci nie miał. Mój ojciec, a jedyny brat wujka też już nie żyje.
Starałam się mu pomagać od czasu, kiedy pozostał sam, ale wieloletnie nadużywanie alkoholu zapewne dołożyło się do obecnego stanu, ma stwierdzoną demencję (nieodwracalnie) i przebywa obecnie w szpitalu psychiatrycznym.
W ostatnich miesiącach robiłam mu zakupy, prałam, sprzątałam, płaciłam rachunki (z jego emerytury). Nie dałam rady dłużej, pracuję, nie mam zbyt wiele czasu, a jemu coraz bardziej wyłączało się myślenie, stanowił już zagrożenie dla otoczenia. W momencie kryzysu wezwałam karetkę i jest w szpitalu.
Mam wezwanie jako świadek w tej sprawie, tak jak już pisałam wyżej, sama złożyłam wniosek.
Czy może mi ktoś wyjaśnić jak przebiega taka sprawa? Jak mam się do niej przygotować? Czy potrzebuję pomocy pełnomocnika (adwokata) w tej sprawie? - do reprezentowania mnie?
Czy zwykle postępowanie kończy się sama decyzją dotyczącą umieszczenia w takim miejscu, czy można też poruszyć inne kwestie, np. majątkowe dotyczące wujka?
Mieszkał sam w domu, w którym mam większość udziałów. Dom jest zaniedbany, generuje koszty utrzymania. Nie mam środków na jego utrzymywanie, ani remont, chciałabym to sprzedać. Czy to wymaga odrębnego postępowania?
Zupełnie nie wiem jak podejść do tej sprawy, czy mógłby mi ktoś coś podpowiedzieć?
 
Ewlip napisał:
Czy zwykle postępowanie kończy się sama decyzją dotyczącą umieszczenia w takim miejscu, czy można też poruszyć inne kwestie, np. majątkowe dotyczące wujka?
Sprawami majątkowymi sąd nie będzie się zajmował (w tej sprawie) - tu potrzebne jest odzielne postępowanie o zniesienie współwłasności lub zgoda wujka na sprzedaż. Jeżeli chodzi o sprzedaż to może Pani dysponować tylko własnymi udziałami natomiast udziałami wujka dysponuje On sam, jego pełnomocnik (pełnomocnictwo w formie aktu notarialnego) względnie przedstawiciel ustawowy (np. opiekun lub kurator dla osoby ubezwłasnowolnionej).
Ewlip napisał:
Czy może mi ktoś wyjaśnić jak przebiega taka sprawa? Jak mam się do niej przygotować? Czy potrzebuję pomocy pełnomocnika (adwokata) w tej sprawie? - do reprezentowania mnie?
Złożyła Pani wniosek więc zna Pani stan faktyczny - sąd będzie pytał o obecny stan zdrowia wujka, jego dotychczasowe leczenie i obecną hospitalizację oraz jej przyczynę. Generalnie sąd będzie dążył do ustalenia czy umieszczenie w ZOL będzie zgodne z dobrem tej osoby i jest uzasadnione pod kątem medycznym.
 
Dziękuję za odpowiedzi.

Sprawy mają się następująco:
Niedługo odbędzie się rozprawa sądowa, na której sąd podejmie decyzje co do umieszczenia wujka w ZOL.
Opinia biegłego psychiatry nie pozostawia złudzeń. Określa, że wujek nie jest w stanie funkcjonować samodzielnie, wymaga całodobowej opieki specjalistycznej.
Pominę już inne stwierdzenia wynikające z badania.
Ponieważ adwokat wujka z urzędu przedstawił sprzeciw, domagał się dodatkowej opinii lekarza i wywiadu środowiskowego.
Ten ostatni się odbył.
Sąsiedzi zeznali, że wujek pozostawał w dobrym stanie psychicznym, który dodatkowo się nie pogarszał.
Jednocześnie stwierdzili, że czas spędzał na szukaniu niedopałków papierosów i grzebał w śmieciach, potem te niedopałki dopalał, a to wynikało z tego, że nie miał pieniędzy na papierosy, że ja dysponowałam jego emeryturą.
Nie prosił ich o pomoc, czasem dawali mu wodę pitną, do której czasem nie miał dostępu z powodu awarii sieci wodociągowej.
Wg sąsiadów, jestem jedyną zainteresowaną umieszczeniem wujka w ZOL, bo chcę sprzedać mieszkanie, w którym mieszkał, a jestem jego właścicielem.

Oczywiście ręce mi opadły. Dobrze wiem jak było. WUjek nie był w stanie pójść do sklepu, bo miał zaburzenia w orientacji co do miejsca. Robiłam mu zakupy, kupowałam obiady, owoce, na bieżąco zgrzewki wody mineralnej, żeby nie pił kranówy. Żadnych awarii nie było takich, które powodowałyby brak wody w kranach.
Opłacałam mu rachunki. Dał mi jeszcze wcześniej, w tamtym roku kartę bankomatową, bo nie czuł się na siłach załatwiania swoich spraw związanych z codziennym funkcjonowaniem.
Dbałam o to, żeby nic mu nie zabrakło, jednak odmawiał wizyt lekarza, remontu, napraw w domu, pomocy w sprzątaniu (nie sprzątał zupełnie).
Kiedyś zabrałam go do punktu Polsatu, bo zepsuł mu się dekoder, przedłużaliśmy umowę z nowym dekoderem. Czuł się zagubiony, stwierdził, że nie wie jak ma wrócić do domu, chciał sobie kupić kiełbasę ze stoiska na środku galerii, zamiast 20 kilku złotych chciał zapłacić 3 złote. W ogóle się już nie orientował co do wartości pieniądza.
Mimo wszystko jeszcze przez ponad 6 mcy starałam się mu pomóc, ogarniać jego sprawy, było coraz trudniej. Biegał po ulicy ubrany tylko do pasa (w sweter i kurtkę), nie miał nawet majtek. Prosił ludzi o zapałki lub papierosy, które na bieżąco mu kupowałam i przywoziłam.
W domu robił sajgon. Kiedyś zapchał sedes, wrzucając jakieś pudelka, worki i duży kawałek celofanu. Woda nie spływała, nie muszę chyba pisać jak wyglądała toaleta. Wezwałam hydraulika, wydostał te śmieci z rur, potem okazało się, że wilgoć przeszła na ścianę, na któej powstał grzyb, a z niewiadomych mi przyczyn, przez kilka dni woda ciekła z I piętra na parter poprzez sufit. Hydraulik odmówił mi przyjazdu, jak stwierdził, nie będzie grzebał się w fekaliach po raz drugi. Nie wiem co wtedy się wydarzyło, po kilku dniach woda przestała kapać sama.
Pod koniec jego bytowania w tym domu, zapchał drugą toaletę, wrzucając do niej śmieci i różne inne odpady.
Było mi ciężko, ale wiedziałam, że jego stan się pogarsza. Ludzie dawali mu zapałki (ja kupowałam mu zapalniczki). Kładł zapalone zapałki koło siebie na różnych powierzchniach i przedmiotach. Na samym stole widać ślady nadpalenia blatu.
Nie dokręcił też raz kurka od gazu.
Bywało, że mówił o tym, że niedługo umrze, bo ma coś w piwnicy i sobie weźmie...

Po przeczytaniu opinii z wywiadu środowiskowego, mam ogromny żal do tych ludzi. Przecież tyle robiłam dla wujka, a oni widzą tylko moją chęć sprzedaży domu.
Przecież opinia biegłego była niezależna ode mnie. Nigdy z tą panią dr nie rozmawiałam, nie miałam wpływu na to, co napisała.
Wujek na guza w mózgu. Nie robią mu rezonansu z kontrastem, żeby lepiej to zdiagnozować, z uwagi na to, że twierdzą, że nie jest w stanie wyrażenia świadomej zgody na badanie. Przecież to wszystko jest niezależne ode mnie.

Uważałam, że sprawa, która niedługo się odbędzie będzie formalnością. Tymczasem wg zeznań sąsiadów, wujek jest w dobrym stanie, a ja chce sprzedać dom.
O tym bieganiu bez majtek po ulicy i o tym, że ludzie od niego uciekali, bo się go bali, szanowna sąsiadka nie wspomniała.

Czy mam się tym nie przejmować?
Dam radę bez adwokata? Nie stać mnie na takie wydatki...
 
Ostatnia edycja:
Przede wszystkim decyduje opinia biegłego. Do sądu rozpoznającego sprawę można wnieść o udzielenie zabezpieczenia poprzez wydanie zgody na umieszczenie w ZOL do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia postępowania gdyby postępowanie przedłużało się a nieumieszczenie w ZOL było potrzebne już teraz a jego brak wiązałby się z negatywnymi skutkami dla pani wujka.
 
Byrhtnoth napisał:
Przede wszystkim decyduje opinia biegłego. Do sądu rozpoznającego sprawę można wnieść o udzielenie zabezpieczenia poprzez wydanie zgody na umieszczenie w ZOL do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia postępowania gdyby postępowanie przedłużało się a nieumieszczenie w ZOL było potrzebne już teraz a jego brak wiązałby się z negatywnymi skutkami dla pani wujka.

Stan wujka jest bardzo trudny. Rozmawiałam z lekarzem, który stwierdził, że nie ma mowy na jego powrót do domu bez opieki całodobowej. On nawet nie wie gdzie jest.
Niedługo sprawa w sądzie. Opinia biegłego jest jednoznaczna. Jednak wiem, że jego adwokat z urzędu będzie się odwoływał, bo robi to zawsze, taką ma zasadę i z tego jest znany.
Apelacja to ok roku na rozpatrzenie przez sąd. To czas, w którym chorego można wypisać ze szpitala. To byłby dramat, głównie dla mnie, bo jemu jest wszystko jedno i tak niczego nie pojmuje.
Kiedy w tej sytuacji, w jakim momencie mogę złożyć pismo z wnioskiem o umieszczenie w ZOL do czasu uprawomocnienia się wyroku?
 
Może Pani o to wnioskować w toku całego postępowania aż do prawomocnego rozstrzygnięcia więc także i teraz.
 
Sytuacja wygląda tak, iż po złożeniu zeznań jako świadek, utraciłam możliwość zapoznawania się z aktami sprawy oraz nie jestem informowana o czymkolwiek przez sąd. Sprawa jest prowadzona z urzędu.
Wujek w dalszym ciągu przebywa w szpitalu i udało mi się tylko dowiedzieć, że prawdopodobnie będzie miał jeszcze jedno badanie przez biegłego.

Jego stan na krótko się poprawia, przez ostatni miesiąc widoczna była poprawa, ale wczoraj zauważyłam, że nie jest nic lepiej, po prostu ma różne okresy, tak jak to bywa w stanach otępienia i demencji.

Czy jest jakaś możliwość prawna, żebym jako najbliższa mu osoba, mogła uzyskiwać informacje o toku postępowania sądowego?

Trudno mi zaakceptować to, że nie mogę mu niczego zanieść do tego szpitala, bo wszystko mu kradną przebywający tam chorzy. Nie ma nawet jednej swojej rzeczy tam, a zanosiłam mu mnóstwo ubrań i innych potrzebnych przedmiotów.
Przez pół roku nie był na dworze. Chodzi tylko na posiłki i to wtedy, kiedy ma na nie ochotę. Często odmawia jedzenia. Nie mówiąc już o np. braku telewizji, która dawałaby mu jakieś bodźce....
Ale z drugiej strony boję się teraz występować do sądu z wnioskiem o umieszczenie w ZOL do czasu wydania decyzji przez sąd i uprawomocnienia się wyroku. Skoro nie jestem stroną, to nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że mam w tym jakiś interes....
Takie błędne koło.
 
Po drugiej opinii biegłego psychiatry, sąd podjął decyzję i wyraził zgodę o umieszczeniu wujka w ZOL bez jego zgody.
Postanowienie nie jest jeszcze prawomocne, ale mam nadzieję na rozsądek adwokata z urzędu.

Na razie jednak kilka dni trzeba poczekać.

Co dalej?
Kto zajmuje się w takich przypadkach umieszczeniem takiej osoby w zakładzie? - sąd? adwokat z urzędu? rodzina?
Co powinnam zrobić w dalszej kolejności? Jak mam zakończyć podpisane przez wujka umowy? - gaz? telefon? TV?
W jaki sposób mogę wystąpić o zgodę na sprzedać nieruchomości, w której on miał mały udział we współwłasności?
Chyba będę musiała udać się po poradę prawną do jakiegoś prawnika, ale mógłby ktoś tak mniej więcej przybliżyć mi tą sytuację?
 
Powrót
Góra