O
oun
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2017
- Odpowiedzi
- 7
Witam szanownych forumowiczów.
Pokrótce przedstawię moją zawiłą historię z prośbą o radę jak wybrnąć z beznadziejnej sytuacji.
Pod koniec 2010 roku rozwiodłem się i z eks-małżonką ustaliliśmy wysokość alimentów na kwotę 500zł na każde z dwójki naszych dzieci, co sąd przypieczętował. Istotnym dla sprawy jest fakt, że młodsze z naszych dzieci jest dzieckiem niepełnosprawnym, które wymaga stałej opieki i o ile do czasu rozwodu ową opiekę (wraz z rezygnacją z pracy zarobkowej) sprawowała mama dziecka (eks-małżonka) to z chwilą rozwodu podjęła pracę i synem opiekowaliśmy się na miarę możliwości razem i przy udziale moich rodziców. Mniej istotnym dla sprawy, lecz informacyjnie dodam, że z chwilą mojej wyprowadzki z domu, zadłużyłem się i na jakiś czas zabezpieczyłem byt dzieci, zostawiając eks-małżonce kwotę kilkudziesięciu tysięcy złotych na życie.
Wkrótce po rozwodzie straciłem pracę, a że podupadłem na zdrowiu koniecznym było podjąć leczenie i nie zanosiło się na to, że będę w stanie udźwignąć obciążenie alimentacyjne. Wobec tego eks-małżonka wystąpiła do Funduszu Alimentacyjnego o alimenty, które to zostały przyznane w łącznej kwocie tysiąca złotych.
Przez okres kilku lat próbowałem stanąć na nogi, a że stan zdrowia młodszego syna wymagał bardziej intensywnej opieki, niemożliwym było abym podjął pracę. W międzyczasie zmarła moja mama, więc nie mogliśmy już liczyć na jej pomoc, a wielomiesięczne syna pobyty w szpitalach definitywnie odebrały mi szansę zarobkowania. Niestety z nawału obowiązków i trosk zaniedbałem sprawy alimentacyjne ani też nie starałem się o świadczenie pielęgnacyjne z tytułu opieki nad synem. Dług alimentacyjny rósł i świadom tego, aby zabezpieczyć byt dzieci przepisałem aktem darowizny na dzieci mieszkanie którego byłem właścicielem i w którym mieszkają.
W 2014 roku zmieniłem adres zamieszkania i zamieszkałem z moim chorym tatą, wskutek czego doszło do pewnego nieporozumienia i przez MOPS zostałem uznany za dłużnika alimentacyjnego, co skutkowało zawiadomieniem prokuratury. Gdy wezwany zostałem na policję celem złożenia zeznań zaproponowano mi 10 miesięcy prac społecznych, na którą to propozycję nie przystałem mając nadzieję, że wyjaśnię to nieporozumienie i natychmiast udałem się do MOPS w tej sprawie. MOPS wydał decyzje anulującą decyzje uznającą mnie za dłużnika i myślałem, że sprawa dobiegła swego końca. Jednak tak się nie stało i zaocznie, bez powiadomienia mnie skazany zostałem na karę 10 miesięcy prac społeczno-użytecznych, co jeszcze bardziej skomplikowało moją sytuację i utrudniło opiekę nad synem i też nad chorym tatą. Nie było szans aby się odwołać, gdyż w chwili gdy o wyroku się dowiedziałem, już się on uprawomocnił.
Wyrok odpracowałem.
Mój tata zmarł.
Wtedy dopiero złożyłem w MOPS wniosek o świadczenie pielęgnacyjne, które to zostało mi przyznane i wypłacane jest do dnia dzisiejszego.
W całym tym czasie, syn przeszedł kilkadziesiąt zabiegów i choć ciągle wymaga on stałej opieki to jego stan jest naszym wspólnie wypracowanym największym sukcesem. Okupionym jednak niewyobrażalnym trudem i sytuacją finansową - "pożal się Boże".
Kilka miesięcy temu wskutek przyznania starszemu synowi stypendium z uczelni za dobre wyniki i trudną sytuację materialną, minimalnie przekroczono dochód uprawniający do pobierania alimentów z FA. Mimo trudnej sytuacji materialnej płacę bieżące alimenty, i robię to z pominięciem komornika, który to przez cały ten okres czasu ani razu nie podjął próby kontaktu ze mną, a który zna nasze położenie.
Na chwilę obecną mam około 100 tysięcy zł zadłużenia wobec FA i 1406zł miesięcznie dochodu z tytułu rezygnacji z pracy zarobkowej na rzecz opieki nad niepełnosprawnym synem (prawdopodobnie wolnego od zajęć komorniczych). Po opłaceniu alimentów nie zostaje nawet na opłatę czynszu, a na dodatek serce odmówiło posłuszeństwa i wszczepienie stentów uratowało to moje marne życie.
Niestety ale żyć muszę, bowiem młodszy syn zawsze będzie potrzebował opieki, a pomagać na miarę możliwości będę ile dam radę.
Sytuacja beznadziejna i czy ktoś zna sposób aby z niej wybrnąć? Czy jest szansa aby ubiegać się o umorzenie długu wobec FA?
Za rok starszy syn skończy naukę i będzie lżej, byle dotrwać...
Pokrótce przedstawię moją zawiłą historię z prośbą o radę jak wybrnąć z beznadziejnej sytuacji.
Pod koniec 2010 roku rozwiodłem się i z eks-małżonką ustaliliśmy wysokość alimentów na kwotę 500zł na każde z dwójki naszych dzieci, co sąd przypieczętował. Istotnym dla sprawy jest fakt, że młodsze z naszych dzieci jest dzieckiem niepełnosprawnym, które wymaga stałej opieki i o ile do czasu rozwodu ową opiekę (wraz z rezygnacją z pracy zarobkowej) sprawowała mama dziecka (eks-małżonka) to z chwilą rozwodu podjęła pracę i synem opiekowaliśmy się na miarę możliwości razem i przy udziale moich rodziców. Mniej istotnym dla sprawy, lecz informacyjnie dodam, że z chwilą mojej wyprowadzki z domu, zadłużyłem się i na jakiś czas zabezpieczyłem byt dzieci, zostawiając eks-małżonce kwotę kilkudziesięciu tysięcy złotych na życie.
Wkrótce po rozwodzie straciłem pracę, a że podupadłem na zdrowiu koniecznym było podjąć leczenie i nie zanosiło się na to, że będę w stanie udźwignąć obciążenie alimentacyjne. Wobec tego eks-małżonka wystąpiła do Funduszu Alimentacyjnego o alimenty, które to zostały przyznane w łącznej kwocie tysiąca złotych.
Przez okres kilku lat próbowałem stanąć na nogi, a że stan zdrowia młodszego syna wymagał bardziej intensywnej opieki, niemożliwym było abym podjął pracę. W międzyczasie zmarła moja mama, więc nie mogliśmy już liczyć na jej pomoc, a wielomiesięczne syna pobyty w szpitalach definitywnie odebrały mi szansę zarobkowania. Niestety z nawału obowiązków i trosk zaniedbałem sprawy alimentacyjne ani też nie starałem się o świadczenie pielęgnacyjne z tytułu opieki nad synem. Dług alimentacyjny rósł i świadom tego, aby zabezpieczyć byt dzieci przepisałem aktem darowizny na dzieci mieszkanie którego byłem właścicielem i w którym mieszkają.
W 2014 roku zmieniłem adres zamieszkania i zamieszkałem z moim chorym tatą, wskutek czego doszło do pewnego nieporozumienia i przez MOPS zostałem uznany za dłużnika alimentacyjnego, co skutkowało zawiadomieniem prokuratury. Gdy wezwany zostałem na policję celem złożenia zeznań zaproponowano mi 10 miesięcy prac społecznych, na którą to propozycję nie przystałem mając nadzieję, że wyjaśnię to nieporozumienie i natychmiast udałem się do MOPS w tej sprawie. MOPS wydał decyzje anulującą decyzje uznającą mnie za dłużnika i myślałem, że sprawa dobiegła swego końca. Jednak tak się nie stało i zaocznie, bez powiadomienia mnie skazany zostałem na karę 10 miesięcy prac społeczno-użytecznych, co jeszcze bardziej skomplikowało moją sytuację i utrudniło opiekę nad synem i też nad chorym tatą. Nie było szans aby się odwołać, gdyż w chwili gdy o wyroku się dowiedziałem, już się on uprawomocnił.
Wyrok odpracowałem.
Mój tata zmarł.
Wtedy dopiero złożyłem w MOPS wniosek o świadczenie pielęgnacyjne, które to zostało mi przyznane i wypłacane jest do dnia dzisiejszego.
W całym tym czasie, syn przeszedł kilkadziesiąt zabiegów i choć ciągle wymaga on stałej opieki to jego stan jest naszym wspólnie wypracowanym największym sukcesem. Okupionym jednak niewyobrażalnym trudem i sytuacją finansową - "pożal się Boże".
Kilka miesięcy temu wskutek przyznania starszemu synowi stypendium z uczelni za dobre wyniki i trudną sytuację materialną, minimalnie przekroczono dochód uprawniający do pobierania alimentów z FA. Mimo trudnej sytuacji materialnej płacę bieżące alimenty, i robię to z pominięciem komornika, który to przez cały ten okres czasu ani razu nie podjął próby kontaktu ze mną, a który zna nasze położenie.
Na chwilę obecną mam około 100 tysięcy zł zadłużenia wobec FA i 1406zł miesięcznie dochodu z tytułu rezygnacji z pracy zarobkowej na rzecz opieki nad niepełnosprawnym synem (prawdopodobnie wolnego od zajęć komorniczych). Po opłaceniu alimentów nie zostaje nawet na opłatę czynszu, a na dodatek serce odmówiło posłuszeństwa i wszczepienie stentów uratowało to moje marne życie.
Niestety ale żyć muszę, bowiem młodszy syn zawsze będzie potrzebował opieki, a pomagać na miarę możliwości będę ile dam radę.
Sytuacja beznadziejna i czy ktoś zna sposób aby z niej wybrnąć? Czy jest szansa aby ubiegać się o umorzenie długu wobec FA?
Za rok starszy syn skończy naukę i będzie lżej, byle dotrwać...