Umorzenie dochodzenia...

  • Autor wątku Autor wątku dyziolo2
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

dyziolo2

Użytkownik
Dołączył
08.2006
Odpowiedzi
55
Witam, mam problem, a mianowicie: w listopadzie moją koleżankę potrącił samochód, szła skrajem jezdni razem ze swoją koleżanką. Zdarzenie miało miejsce około godziny 16, było już po zachodzie słońca, ale była jeszcze dobra widoczność. Koleżanka miała na sobie kurtkę z odblaskami, oraz plecak na którym są odblaski. Widać ją nawet w nocy dzięki tym odblaskom. Policja przesłuchała zaraz po zdarzeniu tylko koleżankę poszkodowanej oraz pasażera feralnego samochodu. Kierowca został przesłuchany po prawie 3 miesiącach od wypadku. Mimo wniosku koleżanki, która została potrącona nie wykonano oględzin odzieży, przyjmując argumenty kierowcy, że nie widział odblasków. W toku dochodzenia dopuszczono opinie biegłego nie informując o tym pokrzywdzonej koleżanki (naruszenie art. 318 KPK), opinia ta opiera się na zeznaniach kierowcy, nie wzięto pod uwagę zeznań świadków oraz poszkodowanej. Policja umorzyła dochodzenie. Koleżanka złożyła zażalenie na to postanowienie. Sąd stwierdził, że opinia biegłego jest wiążąca (mimo, że nie wzięto pod uwagę wniosków dowodowych koleżanki), i zażalenie oddalił.
Co ma teraz zrobić moja koleżanka? Czy ma wnieść prywatny akt oskarżenia, już nie ma żadnej możliwości dochodzenia sprawiedliwości w tej sprawie.
 
W tej sytuacji prywatnego aktu oskarżenia wnieść nie może.
 
Czy koleżanka poniosła jakąś szkodę? Na czym polegało to "potrącenie". Przecież jeśli art. 157 par 2 kk miałby tu zastosowanie to jak najbardziej prywatny akt oskarżenia.
 
Miała złamaną nogę w kolanie i rękę, w szpitalu leżała ponad miesiąc... Czyli funkcje narządu ciała została uszkodzona na okres powyżej 7 dni.
 
[cytat="Toledo":3nqxbfd1]Czy koleżanka poniosła jakąś szkodę? Na czym polegało to "potrącenie". Przecież jeśli art. 157 par 2 kk miałby tu zastosowanie to jak najbardziej prywatny akt oskarżenia.[/cytat:3nqxbfd1]

Kwalifikowanie skutku wypadku drogowego z art. 157 § 2 k.k. to dość odosobniony pomysł o ile mnie pamięć nie zawodzi. Zdaje się że zwolennikiem takiego poglądu w doktrynie był tylko Andrzej Marek.
 
Racja, SN też się z Markiem nie zgadza.
 
Ja bym chyba mimo wszystko próbowała sie nad tym zastanowić, chociaż oczywiście częściowo się przychylam do powyższego 8)
 
Powrót
Góra