umowa lojalnościowa

  • Autor wątku Autor wątku aksena15
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

aksena15

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2010
Odpowiedzi
2
Witam,
jakiś czas temu podjęłam pracę w Anglii, u polskiego pracodawcy, który kazał mi założyć firmę i pracuję dla niego na zasadzie samozatrudnienia, tylko nie dostałam żadnego potwierdzenia pracy. Kazano mi natomiast podpisać "umowę o zachowaniu tajemnicy zawodowej" w języku polskim, w której podane są tylko:moje nazwisko, numer paszportu, nazwisko pracodawcy i nazwa firmy. Według tego dokumentu nie mogę podjąć współpracy z żadną firmą z tej samej branży, ani otworzyć własnej działalności na terenie uk przez 5 lat pod groźbą kary w wysokości 4000 funtów. Nie ma również podanych szczegółów respektowania tego dokumentu, tzn. od kiedy i dlaczego, jest tylko data podpisania.
Chciałabym podjąć zatrudnienie w innym miejscu w tej samej branży i zastanawiam się, czy tak sporządzona umowa ma moc prawną i grożą mi wymienione w niej konsekwencje.
Pozdrawiam,
Agnieszka
 
Jesli masz zalozona wlasna dzialanosc gospodarcza nic nie stoi ci na przeszkodzie zeby zaczac wspolprace lub zatrudnic sie w innej firmie .
Pracodawca ma prawo spisac umowe lojalnosciowa w ochronie swych interesow ale nie ma prawa zaznaczyc ze osoba pracujaca w firmie nie podejmie innej pracy w tej samej branzy przez x lat , gdzie nie wywiazanie sie obciazone jest kara pieniezna. Mozliwe ze byloby to legalne zeby bylo podpisane przez swiadka ktorym bylby prawnik firmy , ale tez do konca nie jestem o tym przekonana. Masz szanse na wieksze zarobki lub lepsza atmosfere w pracy , zaznacz to w pisemnym wymowieniu dla pracodawcy i upewnij sie ze masz jego podpis na swojej kopji . Powodzenia
 
Cześć Agnieszka,

Czy mogłabyś wskazać:
1. Czy jest to polski pracodawca z Polski, czy polski pracodawca mający siedzibę w Anglii?
2. Co to za firma i co Ty dla niej robisz i jakie stanowisko obejmujesz?
3. Jaki charakter ma wasza współpraca, tzn., np. praca od 9 do 17 w zakładzie, itd. powiedz kto płaci podatki i national insurance - Ty, czy szef? Kto dostarcza "narzędzi potrzebnych do wykonywania pracy", np. komputera, albo śrubokrętów?, Jak płacone jest Twoje wynagrodzenie i w jaki sposób je kalkulujecie?
4. Czy macie jakąkolwiek inną umowę, oprócz tej zawierającej klauzulę o niekonkurencyjności?

Powyższe pytania pozwolą mi wstępnie ocenić, czy jesteś rzeczywiście samodzielnym "samozatrudnionym" przedsiębiorcą, czy może pracownikiem tej firmy.

Odpowiednio zorientujemy się, czy ta umowa jest do wyegzekwowania przez polską firmę, czy nie.

Nie zgodzę sie z twierdzeniem Ethosa, że gdy ktoś jest samozatrudniony, to może nie oglądać się na umowy o niekonkurencyjności.

Pozdr.
 
Witam,
zasięgnęłam porady w Citizens Advice Bureau i okazało się, że ta umowa nie ma żadnych podstaw prawnych w Anglii i nie ma mowy o jakimkolwiek jej respektowaniu. Dziękuję za zainteresowanie i porady, pozdrawiam.
 
ta umowa jest najprawdopodobniej niewazna bo jest 'contrary to public policy' (common law)
Zakaz jest zbyt dlugi i obejmuje zbyt duzy rejon.
ponadto 'kara' jest stala bez wzgledu na 'stopien' pogwalcenia umowy.

Ponadto tego typu zapis bylby interpretowany 'contra proferentum' czyli przeciwko osobie powolujacej sie na zapis. Sad tlumaczyl by kazda niejasnosc na Twoja kozysc. Poniewaz pisze ze nie wolno Ci OTWORZYC firmy ani WSPOLPRACOWAC Sad najprawdopodobniej zinterpretowalby liste zakazow jako liste zamknieta, tzn wszystko co nie na liscie jest dozwolone czyli PRACA jest OK

Powyzsze to czysta teoria bo i tak umowa wyglada na niewazna.
 
Nie ma nad czym się zastanawiać, gdyż par. 9. ust. 2 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej oraz Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 12 października 1993 w sprawie zasad i warunków podnoszenia kwalifikacji zawodowych i wykształcenia ogólnego dorosłych (Dz.U. z 1993 nr 103. poz. 472, zm. Dz.U. z 2006 r. Nr 31. poz. 216) wyraźnie mówi, że w razie niedotrzymania zobowiązania - pracownik jest zobowiązany do zwrotu części lub całości kosztów poniesionych przez zakład pracy.
Jeśli umowa opiewa na konkretną kwotę (całość kosztów) to należy zwrócić całość.
W przeciwnym razie zakład wystąpi na drogę sądową, sprawę wygra i trzeba będzie dodatkowo zwracać koszty sądowe i odsetki.
____________
 
Nareszcie w kraju! Ja przeszłam piekło przez te umowy lojalnościowe. Życie pokazało że nie wszystko jest takie piękne w Anglii i po prawie 2 i pół roku wróciliśmy z mężem do tego samego stanu, żadnych oszczędności, tylko nerwy...Mąż został legalnie zatrudniony jako masaż; wyjechał ja dołączyłam do niego po niespełna roku. Jakoś się urządziliśmy. Mąż zmienił pracę wkrótce na taką samą (rezygnując z kontraktowego 8,5/h) na lepszą - 9 funtów i lepsze pieniązki za nadgodziny, tyle że więcej godzin i w nocki.

Niestety, poprzednia firma miała adres naszego zamieszkania i wkrótce po paru miesiącach się zaczęło: zaczeli od tego bezprawnie mąż odszedł (nie patrzyliśmy co podpisuje a napisali w umowie " tam wszystko co chcieli: wypomnieli min. 3 miesiące wypowiedzenia, przed zerwaniem umowy; zakaz współpracy z inna firmą w innym miejscu, samozatrudnienia w tym samym zawodzie, itp - pewnie żeby w Sądzie dopatrzyć się jakiejś luki z naszej strony teraz to wiem) i zażądali oddania pieniędzy za ostatnie 6 miesięcy - ponad 5000 funtów. Po jakimś czasie przyszły pisma od ich prawników - solicitor i wezwania do zapłaty kary. Nie rozumieliśmy te listy do końca. Okazało się że dowiedzieli się gdzie pracował w nowym miejscu mąż i narobili kaszany jakoś - zaczęli niechętnie na nas patrzeć, nowy szef,
także landlord. Obecna w Bradford polska pomoc odwiedziła Citizen Advice Biuro oraz Dept Advice i generalnie sprawa jest pogmatwana- przepisy o konkurencji są rygorystyczne orzeka i doszli do wniosku że pogwałcona została tajemnica zawodowa. Jaka tajemnica jak maz wszystkiego nauczył sie Polsce? (Tylko chyba nie zbyt chciała się angażować w pomoc nam ta pani - dużo obiecywała za to).

Szczytem bylo wezwanie do sądu ale wczesniej próbowali nas nawet nachodzic w domu - to sie stalo nie do zniesienia- czulismy się jak obserwowani, ani chwili relaksu tylko podejrzenia.... W koncu nie wytrzymał moj maz i pod pretekstem urlopu sie spakowalismy, wczesniej zmuszeni do zapłacenia 250 funtow aby odwlec kłopoty i bajlifa, bo na rozprawy się nie pojawiliśmy. Nie ma sensu ciężko pracować i żalować że nie wiadomo kiedy trzeba było prawie wszystko oddać.
Doszło, ze council doszukał się jakiejś pomyłki z naszej strony i tez zwrotu housing benefitu domaga. Nie wiem czy to wszystko nie mogło się potoczyć jakoś na nasza korzyść,i tylko nie chcieli nas wykorzystać, ale kłopoty z angielskim i że za wszystko trzeba płacić tam aby się jakoś obronić jest bardzo kosztowne. Pracowałam w innej fabryce nie przez agencje i żadnych lojalek nie podpisywałam, tylko trzeba było to zgłosić do inland reveniu. Nasi znajomi mieli więcej rozumu bo się wcześniej wyprowadzili z miasta i nawet nam nie dali znaku- ja wolę zasiłek niż żyć w takiej atmosferze w obcym kraju.
I Swieta nie takie...
Czy ktoś ma czy miał podobne doświadzczenia i jak długo taka sprawa sie wyklaruje, czy jest szans ze zapomną ci prawnicy, system angielski? Ktoś wie?
(Agencja co nas neka jest polska ale ma tu filie)

(moja znajoma otrzymała wcześniej poradę w innej sprawie na łamach tego forum)

Z góry dziękuję
 
Sorry ale kompletnie sie pogubilem....co masz na mysli piszac 'polski pracodawca'? Ja, byc moze nieslusznie przyjalem ze to osoba polskiego pochodzenia ktora prowadzi dzialalnosc gosp w uk I tamCie zatrudnila lub podpisala umowe.

Szkoda ze nie pojawiliscie sie na sprawach :(
 
Powrót
Góra