umowa o dzieło a autorska- okres przedawnienia

  • Autor wątku Autor wątku autorka
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

autorka

Użytkownik
Dołączył
07.2008
Odpowiedzi
98
czym różni się umowa o dzieło od umowy autorskiej i jakie przepisy o tym mówią?

Sprawa jest taka, iż podpisałam mowę z wydawnictwem UMOWA O WYDANIE DZIEŁA gdzie zobowiązałam się do wykonania ilustracji i dostarczenia ich w formie oryginałów i przeniosłam na 2 lata prawa autorskie na wydawcę w celu wydania książki i jej sprzedaży. W umowie nic nie ma o tym kiedy wydawnictwo ma mi zwrócić moje oryginały i nie ma też zapisu, iż oryginały przechodzą na własność wydawnictwa.

Po kilku latach zwróciłam się o zwrot oryginałów ale wydawnictwo teraz twierdzi, iż ich nie posiada, bo być może wcale ich nie dostarczyłam a jedynie dałam ilustracje w wersji cyfrowej, po czym twierdzi też, że być może je kiedyś z wydawnictwa już odebrałam - wykręty!

Oddałam sprawę do sądu i teraz okazuje się, że sąd uznał, iż w tej sytuacji moją umowę należy rozpatrywać jako umowę o dzieło i po 2 latach od jej zawarcia nastąpiło już przedawnienie i nie mogę niczego się domagać za te zagubione oryginały. Czy jest to możliwe, proszę o pilną odpowiedź.

Ja uważam, iż moja umowa jest umową autorską, bo dotyczy działalności artystycznej i przekazania praw na wydawcę, choć nie do tych oryginałów ale do dzieła. Przy umowie autorskiej okres przedawnienia wynosi 10 lat.
 
1. To jest umowa o dzieło i umowa licencyjna jednocześnie. Skoro sąd uznał, że dla danego roszczenia stosuje się przepisy dot. przedawnienia o dziele, to widocznie miał jakieś powody dla tego wynikające z oceny sprawy, żeby uznać, że należy to do zakresu umowy o dzieło. Zawsze jest apelacja.

2. Nie tyle wykręty, co artykuł 6 k.c. i ciężar dowodu. Jeśli nie udowodni się im, że wzięli, to nie wzięli. Poza tym pytanie - czy umowa o dzieło (poprzez zasady współżycia czy zwyczaj - "Czynność prawna wywołuje nie tylko skutki w niej wyrażone, lecz również te, które wynikają z ustawy, z zasad współżycia społecznego i z ustalonych zwyczajów") nie przewidziała jednocześnie przejścia własności oryginałów na wydawcę.
 
Co do przejścia własności oryginałów na wydawcę to ono nie nastąpiło ono w drodze zawartej umowy i w mojej sprawie to nie jest kwestia sporna- oryginały nadal są moja własnością i wydawca tego nie neguje.

Co do udowodnienia - ciężar dowodu 6k.c.- to dowodem jest umowa gdzie zostało zapisane w jakiej formie mam dostarczyć dzieło by się z niej wywiązać - umowa została zrealizowana bez zastrzeżeń - poza tym świadek potwierdził fakt przekazania wydawcy oryginałów - tyle, że dla sądu ten świadek jest mało wiarygodny, bo uznają go za mojego konkubenta choć tak nie jest już od kilku lat. Innych dowodów nie mam ale dla mnie podstawowym dowodem powinna być zrealizowana bez zastrzeżeń umowa.

Co do klasyfikacji umowy, to czy znajdujesz jakieś powody prawne bądź merytoryczne by ją tak sklasyfikować jak zrobił to sąd?
Może masz jakiś pomysł na wytłumaczenie, bo ja wyczytałam jedynie w sieci, iż umowa autorska jest szczególnym typem umowy o dzieło- i umowa autorska dotyczy szczególnie działalności artystycznej i literackiej, no a jeżeli w tej umowie przeniesiono na nabywcę prawa autorskie to tym bardziej jest to autorska umowa wydawnicza. Tym samym do umowy autorskiej powinno mieć zastosowanie 10 letnie przedawnienie wynikające z ustawy o prawie autorskim, bo przecież ta ustawa jest właśnie po to by chronić interesy twórców.

Nie przychodzi mi do głowy żadna inna interpretacja, jaka mógł posłużyć się sąd?
 
Jeśli nie udowodniono, że oryginały zostały dostarczone, nie ma jak domagać się ich zwrotu. Sama umowa nie jest przecież dowodem na jej wykonanie.

Zawarta umowa łączyła dwa elementy: wykonanie dzieła i licencję czy tam przeniesienie praw.

Art. 627. Przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia.
Art. 646. Roszczenia wynikające z umowy o dzieło przedawniają się z upływem lat dwóch od dnia oddania dzieła, a jeżeli dzieło nie zostało oddane - od dnia, w którym zgodnie z treścią umowy miało być oddane.

Dlatego roszczenia związane z elementem wykonania dzieła sąd uznał za przedawnione po dwóch latach.

10-letnie przedawnienie nie ma nic wspólnego z ochroną interesów twórcy, jest to termin ogólny, od którego nie odstąpiono w prawie autorskim.
 
dzięki za odpowiedź, a jak by to zobaczyć od innej strony? czy znalazły by się jakieś argumenty na korzyść autora, czy aby na pewno ta umowa nie może być potraktowana jako autorska - drążę temat, bo jak wcześniej pisałam - była to umowa której tytuł brzmi UMOWA O WYDANIE DZIEŁA. Czy można jedną umowę traktować jako w istocie dwie odrębne i jedną część traktować jako o dzieło drugą jako autorską czy licencyjną? przecież to jest jedna umowa i powinien do niej być przypisany jeden termin przedawnienia.

Jeszcze kwestia zwrotu oryginałów - w zwykłej umowie o dzieło - wykonuje się dzieło i je oddaje zamawiającemu, który za nie płaci i zatrzymuje, a tu przecież nie było takiej sytuacji, żeby wykonać dzieło i je oddać zamawiającemu na własność - tu było tylko i wyłącznie przekazane prawa do wykonanego dzieła, a samego dzieła w postaci oryginałów nie byłam zobowiązana oddać - co najwyżej udostępnić na czas realizacji umowy, w związku z wydaniem książki. Nie może być to więc interpretowane jako umowa o dzieło, bo nie było tu zakupu dzieła tylko praw autorskich i nie powinien być tu zastosowany 2 letni okres przedawnienia.

Poza tym w tej umowie nie został określony czas kiedy wydawnictwo ma zwrócić autorowi oryginały - co oznacza, iż mogły być one w depozycie wydawnictwa cały czas aż do chwili kiedy autor się o nie upomni. No i kiedy się wreszcie upomniał - może dopiero od tej daty można liczyć przedawnienie?

cały czas nad tym myślę. Z góry dziękuję za analizę, nie koniecznie tylko krytyczną, :what:
 
Powrót
Góra