C
Crocodillo
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2011
- Odpowiedzi
- 5
Witajcie, pisze tutaj ponieważ już nie wiem do kogo się z tym odnieść, a każdy mówi inaczej, sytuacja wygląda następująco:
Uczęszczałam do Liceum dla dorosłych, zaocznego, 2015/2016. Zakończyłam rok, zgodnie z umową, umowa się kończyła w czerwcu, opłaty były zawsze na czas. I teraz powinnam była zacząć szkołę od września, ale sytuacja taka wyszła, że nie mogłam i ze względu na prace nie mialam nawet kiedy tam podskoczyc, dyrektorka do mnie dzwonila, abym sie stawila podpisac umowe na rok 2016/2017 (Wiadomo, szkola prywatna, pieniadze sie musza zgadzac) a doszlam do wniosku, ze chce zrezygnowac, od wrzesnia do teraz byly dopiero dwa zjazdy na ktorych nie bylam i dzisiaj pojechalam aby zrezygnowac. Myslalam, ze jak nie mam podpisanej umowy i ze jesli ani razu nie bylam, a uprzedzalam, ze pracuje przez telefon i ze nie mam czasu, to sprawa bedzie prosta, rezygnacja ze szkoly, chociazby przez brak podpisania jej na kolejny rok. Niestety tak nie bylo, dyrektorka zaczela mnie straszyc kosztami, ze od tego roku stworzyla nowa umowe (ktorej nie podpisalam i nie mialam zamiaru) gdzie w razie nie chodzenia i rezygnacji trzeba zaplacic za caly semestr z gory. Gdy wspomnialam, ze nie podpisywalam zadnej umowy, wiec automatycznie ona mnie nie obowiazuje, bo to tak jakbym sie nie godzila na jej warunki, dlaczego ma mnie obowiazywac cos na co sie nie zgodzilam? Myslala, ze po prostu sie na to zgodze i tyle, ale zaczelam z nia dyskutowac i kiedy powiedzialam o tym braku podpisu i funduszy na splacenie kary, zaczela dalej kalkulowac, ze to chociaz musze zaplacic za terazniejsze trzy miesiace od wrzesnia, a przeciez jest 20 pazdziernika, to dlaczego ona mi kaze jeszcze placic za listopad? I probuje to wszystko sprytnie zalatwic, bo ma nauczycieli na utrzymaniu itd. Wspomnialam jej, ze to jest niesprawiedliwe, ze sytuacja wynikła z nie mojej przyczyny i nagle, nie mam pieniedzy, prawdopodobnie czeka mnie wyazd za granice z tego powodu, obecnie pracuje za grosze, prawie 7 dni w tygodniu po 12 godzin, musze sie utrzymywac, a byla osoba w grupie, ktore w ubieglym roku totalnie nie chodzila, pojawiala sie raz na koniec semestru, czyli zaliczenie, pisala pismo o umorzenie calkowite kosztow i dyrekcja sie na to zgadzala. A mnie dyrektorka straszy, ze mam napisac pismo i ze ona nie gwarantuje, ze odpowiedz bedzie pozytywna.:roll:
I teraz pytanie, nie mam podpisanej umowy na ten rok, dyrektorka chce ode mnie egzekwować oplaty, jako wlasciwie od kogo? bo jesli nic nie podpisywalam, to uczniem nie jestem. Mam pisac o to umorzenie, czy automatycznie sie przyznam do winy, ze nie placilam? Wiem, ze ona jest cwana i jesli sie dam, to bedzie chciala ze mnie jak nawiecej pieniedzy wyciagnac. Czy to w ogole jest zgodne z prawem? Co mam zrobic w takiej sytuacji?
Uczęszczałam do Liceum dla dorosłych, zaocznego, 2015/2016. Zakończyłam rok, zgodnie z umową, umowa się kończyła w czerwcu, opłaty były zawsze na czas. I teraz powinnam była zacząć szkołę od września, ale sytuacja taka wyszła, że nie mogłam i ze względu na prace nie mialam nawet kiedy tam podskoczyc, dyrektorka do mnie dzwonila, abym sie stawila podpisac umowe na rok 2016/2017 (Wiadomo, szkola prywatna, pieniadze sie musza zgadzac) a doszlam do wniosku, ze chce zrezygnowac, od wrzesnia do teraz byly dopiero dwa zjazdy na ktorych nie bylam i dzisiaj pojechalam aby zrezygnowac. Myslalam, ze jak nie mam podpisanej umowy i ze jesli ani razu nie bylam, a uprzedzalam, ze pracuje przez telefon i ze nie mam czasu, to sprawa bedzie prosta, rezygnacja ze szkoly, chociazby przez brak podpisania jej na kolejny rok. Niestety tak nie bylo, dyrektorka zaczela mnie straszyc kosztami, ze od tego roku stworzyla nowa umowe (ktorej nie podpisalam i nie mialam zamiaru) gdzie w razie nie chodzenia i rezygnacji trzeba zaplacic za caly semestr z gory. Gdy wspomnialam, ze nie podpisywalam zadnej umowy, wiec automatycznie ona mnie nie obowiazuje, bo to tak jakbym sie nie godzila na jej warunki, dlaczego ma mnie obowiazywac cos na co sie nie zgodzilam? Myslala, ze po prostu sie na to zgodze i tyle, ale zaczelam z nia dyskutowac i kiedy powiedzialam o tym braku podpisu i funduszy na splacenie kary, zaczela dalej kalkulowac, ze to chociaz musze zaplacic za terazniejsze trzy miesiace od wrzesnia, a przeciez jest 20 pazdziernika, to dlaczego ona mi kaze jeszcze placic za listopad? I probuje to wszystko sprytnie zalatwic, bo ma nauczycieli na utrzymaniu itd. Wspomnialam jej, ze to jest niesprawiedliwe, ze sytuacja wynikła z nie mojej przyczyny i nagle, nie mam pieniedzy, prawdopodobnie czeka mnie wyazd za granice z tego powodu, obecnie pracuje za grosze, prawie 7 dni w tygodniu po 12 godzin, musze sie utrzymywac, a byla osoba w grupie, ktore w ubieglym roku totalnie nie chodzila, pojawiala sie raz na koniec semestru, czyli zaliczenie, pisala pismo o umorzenie calkowite kosztow i dyrekcja sie na to zgadzala. A mnie dyrektorka straszy, ze mam napisac pismo i ze ona nie gwarantuje, ze odpowiedz bedzie pozytywna.:roll:
I teraz pytanie, nie mam podpisanej umowy na ten rok, dyrektorka chce ode mnie egzekwować oplaty, jako wlasciwie od kogo? bo jesli nic nie podpisywalam, to uczniem nie jestem. Mam pisac o to umorzenie, czy automatycznie sie przyznam do winy, ze nie placilam? Wiem, ze ona jest cwana i jesli sie dam, to bedzie chciala ze mnie jak nawiecej pieniedzy wyciagnac. Czy to w ogole jest zgodne z prawem? Co mam zrobic w takiej sytuacji?