Umowa "ustna" B2B, niezapłacona faktura i brak kontaktu

  • Autor wątku Autor wątku Kapek1443
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

Kapek1443

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2017
Odpowiedzi
2
Witam,

[tl;dr]
- Jest firma X, z którą współpracowałem przez dłuższy okres,
- Nie mieliśmy podpisanej umowy, która by wskazywała jasno jak się rozliczamy,
- Dowody na rozliczenie są w ustaleniach mailowych i rozliczeniach w excelu z pokrywającymi się wartościami na fakturach,
- Pomimo zakończenia projektów faktura jest nieopłacona, a kontaktu z kontrahentem brak,
- Brak kontaktu z kontrahentem niejako zmusił mnie do pracy za darmo pomiędzy 1 a 8 maja

Wysłałem już fakturę pocztą za potwierdzeniem odbioru i wezwanie do zapłaty.

Zastanawiam się natomiast czy jeśli nie zapłaci to kierować sprawę do sądu.

1. Problem nr. 1
Nie posiadam kontraktu podpisanego ze stroną. Umowa, którą miałem podpisaną ze Spółką Cywilną również nie wskazuje na sposób rozliczenia. Mam natomiast poprzednie rozliczenia w "excelu", które pokrywają się z fakturami i mailowe ustalenia + ewentualnego świadka, który był zatrudniony w firmie na UOP, ale ma szeroką wiedzę jak wyglądała współpraca z firmą na B2B.

2. Problem nr. 2
Faktura została wystawiona na szacunkową kwotę. Powinna zostać wystawiona na 1,5% od całości przychodu z projektu, natomiast nie wiem czy zostały jakieś kwoty doliczone klientowi lub też skorygowane.


Od sierpnia 2022 do kwietnia(włącznie) 2024 współpracowałem z Panem X. Do stycznia 2023 była to umowa ze spółką cywilną, a następnie Sp. z O.O.. Był to ten sam właściciel, który z myślą skalowania firmy otworzył Sp. z O.O.
Do stycznia też było w miarę ok, mieliśmy podpisany kontrakt. Od stycznia 2023 do kwietnia 2024 nie udało mi się wymusić pisemnego podpisania kontraktu.

Zajmowałem się realizacją projektów zabudów targowych w całej Europie. W tej branży realizacja projektów trwa nawet i rok.

Właściciel przez cały okres, po przejściu na Sp. z O.O. kombinował ze sposobem rozliczania się pomimo tego, że umówiliśmy się na 1,5% prowizji od projektu zrealizowanego przez zespół, a do tego 1,5% do podziału na zespół (poza mną).
W momencie kiedy się zorientował, że są to spore pieniądze to próbował kombinować by ominąć moje 1,5% i było tylko 1,5% do podziału na wszystkich.
We wrześniu 2023 interweniowałem u jego wspólnika(ma 49% udziałów) i przez postawione ultimatum "zapłaćcie mi zaległe, umówione prowizje, albo kończymy współpracę w tym momencie" zostały mi wypłacone zaległe środki.
Miała zostać podpisana również umowa, której jednak "nie udało" się podpisać.

Dodam, że ze względu na to, że kończył mi się mały ZUS to też dlatego rozwiązałem umowę właśnie w kwietniu i zawiesiłem działalność w celu przebranżowienia się na programistę.

Mam teraz problem z wyegzekwowaniem należności.
Musiałem odwiesić firmę tylko po to by wystawić jedną fakturę, to nie dostaję żadnych odpowiedzi od niego, czy też działu finansów.

W maju i czerwcu realizowały się moje 3 projekty. Zaproponowałem, żeby zapłacił mi w tym wypadku procentowo od zrealizowania "teraz", a nie za całość później. Wiedziałem, że będą problemy z płatnością jeśli tego tak nie rozwiążemy. Nie pomyliłem się...
Umówieni byliśmy, że zapłata za projekty nastąpi po opłaceniu faktur przez klientów.

Dodam jeszcze kontekstu, że proponowałem, że zostanę jeszcze na miesiąc aby zamknąć projekty majowe, z tym, że z powiększoną stawką (aby wyrównać do normalnego ZUSu czyli aby "na rękę" zostało mi tyle samo).
Podjął on decyzję ostatniego możliwego dnia tj. 30.04 o godzinie mniej więcej 14:30, że tego nie potrzebuje i kończymy współpracę nie zdając sobie chyba sprawy z czym się to do końca wiąże. *projekty niezrealizowane, tylko w zasadzie ja mam wiedzę o nich, a on ostatniego dnia po południu daje mi znać, że jednak nie potrzebuje mnie na maj*


2.05 byłem jeszcze w biurze by zdać auto i odpowiednio się pożegnać.
Po powrocie do domu 2.05 napisałem maila, w którym zaproponowałem stawkę godzinową lub stawkę "dniówkę" lub wcześniej wspomniane "rozliczenie się od % realizacji projektu". "Godzinówka" miała na celu przekazanie projektów innej osobie (żeby zrobić to porządnie to jest to parę godzin spotkania/ rozmowy), lub "dniówka", która miała na celu zrealizowanie projektu przeze mnie. Wskazałem tam jednoznacznie, że oczekuje od niego odpowiedzi pisemnej (mailowej).
Do dnia 8.05 nie odzywał się, a ja ze względu na szacunek do klientów wciąż wykonywałem pracę aby dociągnąć projekty do końca (dwa projekty realizowały się 11.05 we Frankfurcie i Stuttgarcie, a wyjazd TIRami był 8.05 i 10.05). 8.05 otrzymałem telefon od znajomej z firmy, u której produkowaliśmy druk, że dostali maila aby nie realizować żadnych moich zleceń (realizowałem tylko te najbliższe, które naraziłyby firmę na straty finansowe i wizerunkowe). Tego dnia więc zaprzestałem jakichkolwiek dalszych działań i napisałem kolejnego maila informującego go o tym fakcie. No i... brak odpowiedzi.
Dnia następnego dostałem telefon, w którym go poinformowałem, że jakiekolwiek prośby, pytania itd. ustalamy mailowo i do momentu odpowiedzi na maila i opłacenia zaległej faktury nie zamierzam przekazywać mu żadnych informacji.

Klienci z obu projektów, ale też monterzy w czasie ich realizacji (zazwyczaj 2-5 dni) dalej się do mnie odzywali, bo nie mogli się skontaktować (dodzwonić) do właściciela firmy, a ja by nie narażać klientów odpowiadałem z dobrą wolą.

Dajcie znać co myślicie. Dziękuję
 
Powrót
Góra