Przemo66 napisał:
Zostales zrobiony w konia.Nie wysyla sie pieniedzy w ciemno.
Nauczony doswiadczeniem wiem ze bez umowy nie placi sie adwokatowi.Umowa nie moze byc szablonem tylko zawierac co wymagasz i na co sie umawiasz.
Niby zaufanie to podstawa ale to mit i bajki..Jestes pewien ze dokumanety nie zalatwial aplikant? czy nie zostaly zaniedbane jakies terminy i adwokat sie wycofal?
Sprobuj wycofac pisemnie pelnomocnictwo i zarzadaj czesci pieniedzy.
Dlaczego sie wycofal adwokat?
Raczej nie zostałem zrobiony w konia, ponieważ znalazłem w internecie kancelarie, zadzwoniłem i postępowałem zgodnie z instrukcją. Sytuacja była dynamiczna, może stąd ten mały problem.
Mam do kancelarii przychodzić z adwokatem żeby mnie nie wydymali? No może patrząc na moje przygody z prawnikami, to może tak.
Wiele lat temu, jak byłem totalnie zielony, to co powiedział prawnik było dla mnie święte, teraz nie jednemu zaśmiałbym się w twarz. Podzieliłem ich na kilka kategorii. Pierwszych trzech których spotkałem bardzo mi zaszkodzili, ponieważ twierdzili, że nic już nie zrobię z moimi sprawami, wina jest po mojej stronie, gasząc resztki nadziei na wygraną. To jest taki typ prawników, którzy latami siedzieli na państwowych posadach strzelając z armat do obywateli. Mają wbudowaną wadę, uważają, że zawsze winny jest obywatel, a system działa idealnie, sypiąc frazesami "nieznajomość prawa szkodzi", "nie dokonał pan należytej staranności", "urzędnik nie ma obowiązku", "urzędnik nie jest od pomagania" i pierdyliard innych. W sporach urząd obywatel omijać, po spotkaniu natychmiast posłuchać kogoś innego.
Jest typ młodego energicznego prawnika, studenta. Na zadany problem sypie z rękawa przepisami, znajduje rozwiązania na wszystko, teoretycznie. Niema pojęcia jeszcze o patologiach systemu, to jest dla niego fantastyka. Jeśli sprawa jest skomplikowana i wszystkie terminy już dawno minęły, nie wie co zrobić ponieważ myśli książkowymi schematami. Może być bardzo pomocny jeśli mamy ciągły kontakt, ponieważ w sprawach skomplikowanych pytaniom niema końca.
Są prawnicy biznesmeni. Niema się co doszukiwać jakiś wyższych celów, jest to czysty układ biznesowy, ty płacisz, oni robią. W sprawach skomplikowanych, dostaniesz taką kwotą po uszach, że chwile ci zajmie ogarnięcie tego ile to jest minimalnych krajowych. Oczywiście przy wyjściu trzeba będzie zapłacić za poradę. Dlatego przy sporach do 10k adwokat w Polsce praktycznie nie istnieje, ponieważ jak jest uczciwy, to powie "lepiej niech pan to zapłaci, bo u mnie pan więcej zostawi" Jak jest nieuczciwy i wie, że to przegrana sprawa, to powie "mogę się tym zająć".
Jest jeszcze jeden rodzaj prawników. Może to altruiści, może po prostu od samego początku patrzą na sprawę od strony słabszego, znają prawa człowieka i to, że system nie zawsze jest w porządku. Poznałem takie człowieka i już po jednej wizycie przy herbacie dostałem takiego kopa do działania, że do dzisiaj mi nie przeszło. W tym co mówił przypominał mi trochę Ewę Łętowską, wiek też podobny, która też często mówi o wadach systemu i o tym, że prawo jest, ale często tylko na papierze.
Najciekawsze było to, że jako jedyny przeczytał wszystkie kartki i miał skrajnie inną opinie kto jest tu winny, powiedział "Te sprawy są do wygrania w 5 minut na sali sądowej, ale doprowadzić do tego żeby się odbyły, jest prawie niemożliwe, prawie" Spotkałem dwóch takich ludzi, którzy mi uświadomi, że w takich sprawach system gra głównie na zmęczenie i odbieraniu chęci do walki, ale można go pokonać jego własną bronią i nigdy się nie poddawać.
System nie lubi takich spraw, i raczej nie pomaga w odkręcaniu tego co sam namieszał. Chyba najlepszym przykładem jest sprawa Komendy, kiedy to po ośmiu latach odsiadki wszyscy się dowiadują, że jest niewinny. Niestety uwolnienie chłopa trwało dziesięć lat. To chyba najlepiej pokazuje jak system działa w drugą stronę.
Wracając do sprawy, bo znowu się rozpisałem. Pytasz "Dlaczego adwokat się wycofał?"
Po prostu nie wiedział, że prokurator do którego jedzie ma poważną kontrole. Powiedział, że nie będzie się tym zajmował ponieważ to jest w jego mieście. Można to zrozumieć, wszystko jest za blisko, wiemy jak to wygląda w małych miastach.