umowa zerwana przez TP s.a.

  • Autor wątku Autor wątku hati
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
H

hati

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2007
Odpowiedzi
1
Mam problem, który nie wiem jak rozwiązać. Zawarłam umowę z TP s.a. o podłączenie internetu (Neostrady). przez kilka miesięcy nie było problemów. Na miesiąc przed końcem umowy (według wszelkich nakazów i przykazów zawartych w regulaminie) zawiadomiłam pisemnie TP s.a. , iż nie zamierzam przedłużać dalej umowy. pech chciał, iż złożyłam ten dokument 14 lutego (dzień, w którym jeszcze można było zrezygnować z usługi Neostrady bez ponoszenia kary umownej). Pracownik potwierdził przyjęcie dokumentu (oczywiście mam kopię z jego podpisem). jakież było moje zdziwienie, kiedy pewnego dnia stwierdziłam brak internetu (do końca umowy pozostało ok. 1.5 miesiąca). w punkcie obsługi klienta dowiedziałam się, że umowa została zerwana przeze mnie, a że uczyniłam to niemal w ostatniej chwili - nie ponoszę kary umownej. usługa internetowa jest wyłączona i nie można jej przywrócić. Złożyłam reklamację, która została uznana (błąd pracownika lub systemu komputerowego). I tutaj zaczął się problem. w roszczeniach napisałam, iż chciałabym aby TP s.a. zostało obciążone karą umowną za bezpodstawne i bezprawne, bez wcześniejszego powiadomienia , zerwanie umowy. Kodeks Cywilny przewiduje o ile dobrze rozumiem - równość stron. Więc dlaczego TP s.a. nakłada karę umowną tylko na klienta (jeśli ten zerwie umowę wcześniej), a sama nie podlega takiej karze, jeśli to ona zerwie umowę? W reklamacji TP s.a. traktuje brak internetu jako przerwę w dostawie usługi (śmieszna suma pary złotych za brak internetu w ciągu tych 3 tygodni) i proponuje mi wznowienie usługi od 1 kwietnia, co mnie nie interesuje. Czy ktoś może spotkał się z podobnym przypadkiem? czy czeka mnie tylko sprawa sądowa?
 
Jak znam TPSę, to rzecz jasna nie będą Ci chcieli zapłacić więcej, niż wynika z umowy - przeczytaj ją dokładnie, ale zdaję się, że nie przewidują nałożenia kary umownej na siebie. W tej sytuacji pozostanie Ci rzeczywiście sąd.
Ja miałem nieco inną sytuację: również 14 lutego wypowiedziałem umowę ze względu na zmianę regulaminu i ustaliłem w POK-u, że będę miał internet do końca marca - wymagają złożenia wypowiedzenia na co najmniej 30 dni przed rozwiązaniem umowy, tzn. zakończeniem świadczenia usług, czyli wypada w połowie marca, ale panienka z POK-u powiedziała, że w takiej sytuacji przerwanie świadczenia usługi następuje z końcem okresu rozliczeniowego, tzn. końcem miesiąca. A zatem - koniec marca.
Mając półtora miesiąca w zapasie zacząłem spokojnie się rozglądać za nowym dostawcą (korzystając oczywiście z internetu), i ...ostatniego lutego ok. godz. 18-tej stała się ciemność. Zadzwoniłem na infolinię. Pan zapytał, czy przypadkiem nie wypowiedziałem umowy i dodał, że jeśli chcę, to mogą przywrócić usługę za ok. 2 tygodnie, ale nie było sensu, więc podziękowałem.
 
Nie chciał bym was martwić, ale to jest standardowa praktyka TP s.a, nic nie wskuracie na drodze sądowej. Umowa nie przewiduje żadnych kar na ich firmę. Jedynie co to tak jak Pani napisała żądać reklamacji i zwrotu pieniędzy choć wiem że to są marne pieniądze. Osobiście widziałem przypadek stwierdzenia reklamacyjnie winy tp z niedostarczania internetu - reklamacja uwzględniona, wysokość odszkodowania 1gr.
 
Powrót
Góra