Upadłość zakładu, a nieterminowe regulowanie rat

  • Autor wątku Autor wątku katpio1576
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

katpio1576

Witam

Mam następujący problem.
Mój zakłady pracy został postawiony w stan upadłości i teraz płatnościami zarządza syndyk. Wynagrodzenie dostałam w formie zaliczki w kwocie 321 zł, a rata wynosi 625 zł. Poszłam do banku (Euro Bank) zgłosić fakt, iż w chwili obecnej nie jestem w stanie uregulować raty. Jako dowód moich słów wydrukowałam potwierdzenie przelewu kwoty 321 zł z mojego banku. Pani w banku stwierdziła, że nic nie może zrobić, kierowniczka powiedziała to samo. Cały czas powtarzały tylko, że rozumieją. W zeszłą środę zadzwonił pracownik windykacji, który delikatnie mówiąc, wyśmiał mnie. Jak się uspokoiłam, zadzwoniłam ponownie do działu windykacji i rozmawiałam z panią (wcześniej z panem), która powiedziała, żeby syndyk wystawił mi dokument, w którym informuje, że nie jest możliwym wypłacenie mi wynagrodzenia. Syndyk odmawia. Dzisiaj rano dzwonił bardzo niemiły windykator, który powiedział, że taki dokument nie jest wiążący i że nie obchodzi go moja sytuacja, a pieniądze mam od kogoś pożyczyć, a zakład zgłosić do PIP.

Córka mówi, żeby się nie denerwować i telefonu nie odbierać, bo oni i tak będą mówić swoje, ale ja nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że mam fanaberię na niespłacanie tylko po prostu sytuacja życiowa i finansowa z jakiej się znalazłam nie pozwalają na uregulowanie zobowiązań.

Prosze o radę.

Pozdrawiam
 
Tak jak już wielokrotnie pisano firma windykacyjna oprócz dzwonienia i wysyłania listów nie wile więcej może zrobić. Co nie zmienia faktu że jesteś zobowiązana płacić raty, a każdy dzień zwłoki działa na twoją niekorzyść. Będą dzwonić, stracisz wiarygodność kredytową w BIK, odsetki będą rosnąć, w końcu wypowiedzą Ci umowę o kredyt, zażądają natychmiastowej spłaty, możliwe że sprzedadzą dług, firma która go kupi wystąpi do sądu, uzyska prawomocny wyrok a komornik ściągnie należność. Do tego jeszcze daleka droga więc nie ma się co denerwować na zapas i nie musi tak być. Banku nie bardzo interesuje że masz problemy z pracą, jeśli kredyt nie był ubezpieczony od ewentualnej utraty zatrudnienia to tą drogą nic nie zdziałasz. Spróbuj pisemnie poprosić o zmniejszenie miesięcznej raty, czasem można też przestać płacić np 3 mc taki urlop w spłacie, ale taka możliwość jest zapisana w umowie kredytowej. Wpłacaj ile możesz to nie rozwiąże problemu i bank nie da spokoju ale będzie zmniejszać zadłużenie które i tak wcześniej czy później musisz spłacić.
 
Ostatnia edycja:
Napisałam wniosek z prośbą o tzw. "wakacje kredytowe" ale odpowiedzi nie dostałam. Jak wpłaciłam 100 zł, to windykator terenowy powiedział, ze jeszcze muszę dołożyć 10 zł, bo 110 zł to koszt jego wizyty :(
 
Windykator terenowy to sobie może porozmawiać z drzwiami twojego domu czy mieszkania i tyle nie masz obowiązku w ogóle z nim rozmawiać czy wpuszczać go do środka. Niestety instytucje coraz częściej straszą płatną wizytą takiego Pana, z której nic nie wynika oprócz opłat które są naliczane, a ma to na celu wywrzeć jeszcze większą presję na dłużniku. Tak czy inaczej zobowiązanie będzie trzeba spłacić, im szybciej tym będzie taniej. Takie "wakacje" nawet jeśli bank się do nich przychyli nie będą trwać wiecznie, postaraj się szybko zdobyć źródło dochodu, bo pożyczanie by spłacić pożyczkę wpędzi cię w spiralę z której się będzie ciężko wydostać.
 
No tak, ale nie zamierzam brać kolejnych kredytów, ani nawet chwilówek, żeby spłacić ratę, ponieważ za miesiąc wystąpi ten sam problem :(
 
Powrót
Góra