Urudnianie życia

  • Autor wątku Autor wątku Krokodyl11
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Byrhtnoth napisał:
W tym przypadku przedstawicielkę wierzyciela. Termin przedawnienia to trzy lata.
Przepis prawny:
art. 442(1) Kodeks cywilny
§ 1. Roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się albo przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę.
§ 2. Jeżeli szkoda wynikła ze zbrodni lub występku, roszczenie o naprawienie szkody ulega przedawnieniu z upływem lat dwudziestu od dnia popełnienia przestępstwa bez względu na to, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia.
[/B]

Jeżeli chodzi o art. 442 §1. Kodeks cywilny czy można w moim przypadku uznać że czyn był niedozwolony ?
Bo chyba to jest kluczowe, o ile można jakoś inaczej to zinterpretować to prosze o sugestie.

Jeżeli chodzi o art. 442 §2. Kodeks cywilny to czy w moim przypadku chodzi o występek ?
Czy działania drugiej strony można nazwać występkiem ?
 
Krokodyl11 napisał:
Jeżeli chodzi o art. 442 §1. Kodeks cywilny czy można w moim przypadku uznać że czyn był niedozwolony ?
Naruszenie dóbr osobistych jest czynem niedozwolonym.
 
Byrhtnoth napisał:
Naruszenie dóbr osobistych jest czynem niedozwolonym.

Czy w sytuacji, którą tutaj opisałem zaszło "Naruszenie dóbr osobistych" ?
O ile tak to jak to uzasadnić ?

Na których artykułach prawnych dotyczących naruszenia dóbr osobistych powinienem się oprzeć ?
 
Krokodyl11 napisał:
Czy w sytuacji, którą tutaj opisałem zaszło "Naruszenie dóbr osobistych" ?Na których artykułach prawnych dotyczących naruszenia dóbr osobistych powinienem się oprzeć ?
Moim zdaniem nie, ewentualne przepisy podałem wyżej. Generalnie nie jest Pan zobowiązany do podawania podstawy prawnej a jedynie faktów i dowodów na ich potwierdzenie.
 
Byrhtnoth napisał:
Moim zdaniem nie
Dzięki, ale niestety nie wiele mi to pomogło.

Nie ma jaaiś innych przepisów na których moge się oprzeć ?
A może ktoś wie jak ten temat ugryźć ?
 
A są jeszcze jakieś paragrafy prawne na które mógłbym się w tej sytuacji powołać ?
 
Krokodyl11 napisał:
O ile matka mojego dziecka utrudnia mi zycie
Tzn. Przez wiele lat musiałem płacić alimenty przez komornika mimo braku długu,
Mój syn jak stał się pełnoletni to zerwał ze mną kontakt.
Czy moge oskarżyc matkę mojego dziecka o "utrudnianie życia " ?
O ile tak to czy ma to jakis sens ?
Czy mam szanse żeby wygrać ?

Syn jest znacznie bardziej zżyty z mamą niż ze mną.

Płacenie alimentów to nie jest przymus... to jest obowiązek każdego rodzica do należytego wychowania i wyedukowania swoich dzieci i ponoszenia na ten cel odpowiednich kosztów. Jesli pan relacje z synem sprowadził wyłącznie do spraw finansowych (mogę się mylić) to efektem tego jest zerwanie przez syna wszelkich kontaktów z Panem. Myślę ze przed Panem jest bardzo poważna rozmowa z synem.
 
ossey napisał:
Płacenie alimentów to nie jest przymus... to jest obowiązek każdego rodzica do należytego wychowania i wyedukowania swoich dzieci i ponoszenia na ten cel odpowiednich kosztów. Jesli pan relacje z synem sprowadził wyłącznie do spraw finansowych (mogę się mylić) to efektem tego jest zerwanie przez syna wszelkich kontaktów z Panem. Myślę ze przed Panem jest bardzo poważna rozmowa z synem.
Myli się Pan i mam wrażenie że nie do końca Pan zapoznał z tematem tego wątku, albo go nie zrozumiał.
Płaciłem i płace alimenty od wielu lat, o widzenia z synem ciężko walczyłem w sądzie i udało się je wywalczyć, potem przez kilkanaście lat się odbywały.

Tematem tego wątku jest płacenie alimentów przez organ egzekucyjny, w przypadku gdy się nie ma zadłużenia. A taka sytuacja miała u mnie przez ponad 10 lat.
Chciałem się tutaj dowiedzieć czy druga strona w jakikolwiek sposób złamała prawo że tak niegodnie w stosunku do mnie postępowała ?
A o ile złamała to wbrew jakim przepisom prawnym postąpiła ?

Prosiłbym tylko w tych kwestiach się wypowiadać.
 
To nie jest problem prawny tylko to jest problem relacji między panem a była pańską małżonką. Został pan klasycznym "bankomatem" i nic więcej. Oczywiście "komornik" na koncie ma charakter złośliwości, ale panie zawsze używają argumentu " braku zaufania".
Musi pan sobie odpowiedzieć na pytanie... dlaczego tak było?
 
Zdrowia i stresu nikt ci nie przywróci ani nie otrzymasz z tego tytułu zadość uczynienia ,
poświęć parę wieczorów i poczytaj , tematów podobnych jest bardzo dużo i można
wyciągnąć wnioski i tyle .
Pozdrawiam
 
Powrót
Góra