Uszkodzenie auta przy czyszczeniu w myjni ręcznej

  • Autor wątku Autor wątku Tianse
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

Tianse

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2013
Odpowiedzi
13
Witam

Dnia 25.07.2015 (sobota) miał wybuch gaśnicy proszkowej w moim samochodzie. Posiadam zdjęcia po wybuchu, wszystko zostało zasypane białym proszkiem. Od przedniej do tylnej szyby, od lewych do prawych drzwi.

Dnia 27.07.2015 (poniedziałek) odstawiłem auto do czyszczenia do myjni ręcznej. Auto miało zostać umyte na zewnątrz jak i wyczyszczone w środku: całe wnętrze, bagażnik, miejsce na zapasowe koło. Dosłownie wszystko. Koszt takiego czyszczenia ustalony przed oddaniem auta to 450zł, na co się zgodziłem.

Dnia 29.07.2015 (środa) odebrałem auto z myjni. Nie można powiedzieć, gdyż zostało wyczyszczone solidnie, a przy oglądaniu najwięcej patrzyłem na tapicerkę, bo bałem się, że nie da się jej doczyścić po wybuchu. Praktycznie nie przywiązałem wagi do oględzin auta na zewnątrz, z powodu iż tam raczej nie było nic do doczyszczenia. Pojawia się pierwszy mankament. Nie dostałem żadnego paragonu lub faktury przy zapłacie. Mam świadków, że ta usługa się odbyła. Z tego co wiem, to jest obowiązek wystawiania paragonu/faktury w naszym kraju. Gdzie to można zgłosić?

Dnia 01.08.2015 spostrzegłem przebarwienia plastyku w środku w aucie, a ciemnego zrobił się granatowy, niemalże niebieski. W związku z tym 03.08.2015 (poniedziałek) wykonałem telefon do właściciela, gdzie 02.08.2015 (niedziela) wysłałem mu e-mail ze zdjęciami w różnicy koloru plastyku. Właściciel myjni okazał się bardzo w porządku, nie był obojętny i zaproponował, abym umył tapicerkę, gdyż została nabłyszczona plakiem i to mogło spowodować jej kolor. Wziął nawet kawałek plastyku, zobaczył czym najłatwiej jest to zmyć i zadzwonił sam, aby mi to powiedzieć. Wyszorowałem plastyki, schodziło bardzo ciężko, ale zeszło. Po zmatowieniu wróciły do dawnego koloru, niemalże czarnego, a jest to dokładnie jeśli się nie mylę ciemny antracyt. Wszystko w porządku.

Dnia 07.08.2015 (piątek, dzień pisania tego wątku) postanowiłem umyć auto, gdyż po odbiorze z czyszczenia sporo nim jeździłem. Podczas mycia zostałem zszokowany. Okazuje się, że przy samochodzie stało się coś, na co raczej nikt by specjalnej uwagi nie zwrócił po wybuchu gaśnicy wewnątrz auta. Otóż na felgach miałem swego rodzaju zakuwki, coś w stylu jak na zdjęciu poniżej, na przednim kole, po prawej strony od wentyla do pompowania powietrza:
Wyniki Szukania w Grafice Google dla http://farm3.static.flickr.com/2618/3940796884_8367b415fd_b.jpg
Posiadam identyczne felgi w swoim aucie jak te na zdjęciu powyżej. Na każdej feldze u mnie była taka sama zakuwka, w kolorze felgi. Były one od zawsze, jest to raczej element ozdobny auta, podkreślający stary styl. Posiadam to auto od 9 lat, także jestem pewien tego co piszę. Otóż właśnie dziś, podczas mycia felg zauważyłem, że owe zakuwki... zniknęły. Nie ma ich. Na ich miejscach są PORYSOWANE felgi. Wygląda to w taki sposób, jakby ktoś z premedytacją je urwał za pomocą śrubokręta! Mało tego, założone są zakuwki w postaci ołowianych odważników, które bardziej przypominają ołowiane odważniki wyciągnięte prosto ze skrzynki rybackiej, aniżeli zakuwki ozdobne do starego klasycznego auta jakim jest Audi A8. Przysłowiowo o mało co zawału nie dostałem jak to dzisiaj zobaczyłem. Każda z czterech felg jest porysowana w miejscu, w którym znajdowała się moja zakuwka. Nowe odważniki, bo naprawdę nie sposób tego nazwać zakuwką, założone są w innych miejscach niż były stare i do tego każdy jest inny. Innej wielkości, innego wykonania. W skrócie: miałem cztery takie same ładne zakuwki, a teraz mam cztery różne ołowiane odważniki i porysowane felgi w miejscach starych zakuwek. Co w takim wypadku zrobić?

Dodać jeszcze można, że przy kołach "koreczki" na śruby wszystkie miałem czarne, a teraz trochę jest czarnych, trochę srebrnych. Po czyszczeniu jeszcze skrzypi tylne prawe siedzenie jak się na nim siada, a nie skrzypiało, na co mam świadków. Mam to auto naprawdę wystarczająco długo, aby znać każdy jego mankament i zakamarek.

Moje auto ma 18 lat i te felgi na których jeździ, są oryginalne z salonu. Były utrzymane w bardzo dobrym stanie, gdyż moje auto jest naprawdę bardzo zadbane i bliżej mu do stanu kolekcjonerskiego, niż do stanu "zapuszczonej ruiny". Do czyszczenia wnętrza wybrałem najlepszą myjnię po opiniach, nie bacząc na cenę, bo zależało mi na tym, aby to było wyczyszczone porządnie. Nie wyobrażam sobie jeździć z tak porysowanymi felgami i takimi ołowianymi odważnikami.

Proszę zatem o poradę co zrobić i jak wszystko wygląda z punktu prawnego. Niestety bez malowania felg, co nie będzie małym kosztem, się nie obędzie, aby były w stanie takim, jak przed oddaniem do myjni. Do tego koła po zmianie obciążników na nich się znajdujących trzeba wyważyć, a myjnia wypuściła auto bez tego! Skandal i stworzenie niebezpieczeństwa na drodze.

Finalnie myjnia porysowała felgi i nie wydała pokwitowania usługi, a do tego wymieniła sobie części (zakuwki) całkowicie bez zgody właściciela, co dla mnie jest nie do pojęcia i w głowie mi się nie mieści, jak ktoś może sam sobie z własnej woli wymieniać części przy usłudze czyszczenia samochodu. Taki precedens trzeba gdzieś zgłosić i taka myjnia powinna zostać poddana dogłębnej kontroli, bo ja teraz nie wiem, czy na zakuwkach się skończyło...

Dodam, że aktualnie znajduję się 500km od miejsca wykonania usługi i w sierpniu na pewno nie będę bliżej. Najwcześniej osobiście do tego miejsca mógłbym podjechać we wrześniu, jednak moim zdaniem będzie za późno na interwencje. Teraz ewidentnie widać, że wszystkie porysowania są świeże.
 
Mam to auto niemalże od 9 lat, przez co mam wielu świadków, którzy potwierdzą, że miałem oryginalne zakuwki. Do tego zarysowania są świeże, gdyż jedna felga była lekko porysowana i ewidentnie widać różnice pomiędzy zarysowaniami, że rysy po zakuwkach są świeże. Nigdzie indziej stać się to nie mogło. Dzisiejsze mycie było pierwszym od czasu odbioru w myjni i podczas niego dokładnie obejrzałem auto. Naprawdę nie przyszło mi do głowy wcześniej sprawdzać takich rzeczy jak zakuwki na felgach, gdzie priorytetem było wyczyszczenie wnętrza auta. Proszę zdjęcia po wybuchu gaśnicy:
http://pics.tinypic.pl/i/00689/ixw2fao67csn.jpg
http://pics.tinypic.pl/i/00689/2yv6ifp43itt.jpg
Naprawdę bałem się o wyczyszczenie tapicerki, a zewnętrzne mycie auta potraktowałem jako "dodatek". Nie po to dbam o to auto tyle lat i wybrałem jedną z najdroższych myjni do wyczyszczenia auta, abym w pewnej chwili nagle wziął narzędzie typu śrubokręt i bez powodu porysował nim zadbane felgi urywając przy tym oryginalne zakuwki i zakładać jakieś ołowiane odważniki. To tak jakby iść na wycięcie wyrostka robaczkowego, a lekarz sobie przy okazji stwierdzi, że amputuje jeszcze palec u nogi. Wszyscy się zbiegają, patrzą na brzuch jak wygląda, a dopiero po jakimś czasie ktoś zauważy, że pacjent jeszcze nie ma palca u nogi, bo na początku nikt rozsądny by na to nie spojrzał. Kompletnie tego nie rozumiem. I jeszcze potem ktoś zadaje pytanie: "a jak udowodnisz lekarzowi, że to on odciął?". W takim wypadku każdy może robić co chce i pozostaje bezkarny, nie ponosząc żadnej odpowiedzialności za wykonaną pracę.
 
Dlaczego nic nie da się zrobić?

Zrobiłem zdjęcia już z samego rana, oto jak sytuacja wygląda:

1. Przednie lewe koło
Lewa felga przód 1
Lewa felga przód 2

2. Tylne lewe koło
Lewa felga tył

3. Przednie prawe koło
Prawa felga przód

4. Tylne prawe koło
Prawa felga tył 1
Prawa felga tył 2

Ewidentnie widać miejsca oderwania moich starych zakuwek. Widać, że wszystkie te miejsca są tej samej wielkości, co poświadcza to, że posiadałem cztery takie same zakuwki. Również to, że te "nowe" okropnie brzydkie zakuwki nie są wpasowane do felg daje argument, iż zostały one zmienione. Ja rozumiem, że może sobie pracownik pomyślał, że czyścimy bardzo solidnie i chciał wymyć każdy zakamarek auta, jednak oderwanie takich części zrobił w takim wypadku na swoją odpowiedzialność i nie widzę powodu, dlaczego ja teraz miałbym być przez jego decyzję poszkodowany.
 
Ponieważ odpowiedzi ludzi z forum nie korelują z Twoim tokiem myślenia to:

a) zapoznaj się z art. 6 KC

b) udaj się do prawnika w swoim mieście

Ponadto przy działalności usługowej często nie ma obowiązku wystawiania paragonów/faktur (chyba, że na wyraźnie życzenie klienta). Wiem ze swojego doświadczenia.
 
Zalecam pomijać odpowiedzi Arturo bo tylko poniesiesz niepotrzebne koszty. Twoje zdjęcia nie będą żadnym dowodem w sprawie, mogły zostać zrobione kiedykolwiek, gdziekolwiek i przez kogokolwiek. Moim zdaniem nie ma żadnych, nawet minimalnych przesłanek abyś mógł coś osiągnąć.
 
_konsumentka_ napisał:
Zalecam pomijać odpowiedzi Arturo bo tylko poniesiesz niepotrzebne koszty. Twoje zdjęcia nie będą żadnym dowodem w sprawie, mogły zostać zrobione kiedykolwiek, gdziekolwiek i przez kogokolwiek. Moim zdaniem nie ma żadnych, nawet minimalnych przesłanek abyś mógł coś osiągnąć.

Dziecko, forum Bravo Girl jest pod innym adresem. Czytaj ze zrozumieniem :D
 
Trola łatwo rozpoznać a każdy zrobi jak uważa, autor posłucha albo mnie i loco, osób które mają styczność z prawem na codzień, albo Ciebie, maga.
 
Jakieś sprawy związane z tapicerką i nieodpowiednim jej czyszczeniem moim zdaniem możesz reklamować i domagać się przywrócenia do stanu poprzedniego.Ale reklamowanie felg i nadwozia prawie 2 tyg po odebraniu auta z myjni,to nie ugrasz nic.zaraz Ci zarzucą,że ktoś kombinował przy fegach,tym bardziej czy Ty jesteś na 100% pewny,że z felgami to zrobili w myjni?
 
Jestem pewny. Nigdzie indziej nikt nie mógłby tego zrobić, bo auto stoi na ogrodzonej posesji, a jeśli chodzi o wulkanizację to jeżdżę odkąd sięgnę pamięcią do jednego zakładu. Nikt inny mi nic nie ruszał przy kołach nigdy, oprócz właściciela tego zakładu i zawsze robił to na poczekaniu, przy mnie. Po tylu latach zna mnie na wylot, moje auta tez kojarzy od razu. Zawsze przy zmianie kół mi je wyważa, jeśli trzeba było dać ciężarek, to zawsze doklejał go od środka, nie tykając nic przy feldze. On jest teraz na urlopie, bo byłem tam dziś i będzie w przyszłym tygodniu. Chcę mu to pokazać i usłyszeć opinię fachowca, który siedzi w tym całe życie. Zresztą jak wcześniej wspominałem, kolor koreczków zatykających śruby także się nie zgadza, połowa nie jest moja.

Mało tego. Rozmawiałem dziś z pewną osobą, która najpierw zadała mi pytanie, co jeszcze oprócz myjni się tam znajduje. Odpowiedziałem, że wulkanizacja, wymiany oleju, płynów itd. Od razu mi ta osoba odpowiedziała, że niestety w naszym kraju ludzie tak chamskie rzeczy robią specjalnie, aby naciągnąć na kolejną usługę u nich, czyli w tym przypadku na wyważanie kół... Brak słów.

Dzwoniłem dziś do tego zakładu. Wysłałem zdjęcia poprzez e-mail i poprosiłem, że jak zobaczy, to niech zawoła pracownika który czyścił koła, pokaże mu je i oddzwoni co o tym myśli. Jak oddzwonił to był rozdrażniony i gadał w ogóle nie na temat nie dopuszczając mnie do słowa. W międzyczasie nawet przeszedł mi na "Ty", gdyż sam już nie wiedział co mówi, plecąc głupoty ze swojego życia, które powiązania z moim autem nie miały żadnego. Na koniec stwierdził że, cytuję: "ja tam nic nie widzę, życzę miłego weekendu". Rozłączył się. Uważam, że jego zdenerwowanie wynikało z faktu, iż pracownik mógł przyznać się, że urwał zakuwki (wiadomo, że zbiera się tam dużo brudu, co widać na ostatnim zdjęciu), aby wyczyścić felgę, jednak właściciel w absurdalny sposób udając że nic nie widzi nie chciał się przyznać i zakończył rozmowę.

Do tego o stanie auta przed czyszczeniem może wypowiedzieć się spokojnie kilka osób. Wiarygodność mojej tezy wzrasta, jeśli znajduję świadków, którzy potwierdzą moje słowo.

Jeśli nie da się nic zrobić, to proszę mi powiedzieć, co następnym razem jest konieczne? Gdyż w głowie się nie mieści, to co w Polsce takie zakłady mogą sobie wyczyniać w zupełności bezkarnie. Widzę, że jakby nawet pół samochodu wymienili, to ja nie miałbym prawa się odezwać i wymagać stanu pierwotnego. Czyżby trzeba było przy adwokacie na minutę przed oddaniem auta nagrać film potwierdzający stan auta, zapłacić mu za potwierdzenie wiarygodności filmu i jeszcze dać go tylko mu, aby ktoś nie powiedział, że go przerobiłem? To się robi paranoja, że zakład ma wyczyścić wnętrze auta po wybuchu gaśnicy, a w rzeczywistości psują felgi! Ludzkie pojęcie przechodzi...

Proszę sobie zobaczyć, w jakim stanie były felgi i jak wyglądały pierwotne zakuwki, a jakiej wielkości i kształtów są aktualne (nzdjęcia aktualnych zamieściłem we wcześniejszym poście):
Prawe tylne koło
Lewe przednie koło

Papierek od mojego wulkanizatora potwierdzający to, że od grudnia 2006 roku co sezon zmienia mi koła i nie ruszał tych zakuwek coś da? Raczej problemu z uzyskaniem takiego kwitu nie będzie.

Zaś jeśli ktoś chciałby mi powiedzieć, że postanowiłem po tylu latach samemu nagle sobie porysować felgi i założyć do ukochanego auta odważniki nadające się co najwyżej na ryby, to niech mu Bóg odpuści od razu ten grzech.
 
Tianse napisał:
Jeśli nie da się nic zrobić, to proszę mi powiedzieć, co następnym razem jest konieczne?
Konieczne jest sprawdzenie auta w momencie odbioru.
Tianse napisał:
To zdecydowanie za mało.

Tak z ciekawości - przez 9 lat koła nie były wyważane?
Tianse napisał:
Papierek od mojego wulkanizatora potwierdzający to, że od grudnia 2006 roku co sezon zmienia mi koła i nie ruszał tych zakuwek coś da?
 
Ostatnia edycja:
loco1 napisał:
Tak z ciekawości - przez 9 lat koła nie były wyważane?

Proszę czytać uważnie:

Tianse napisał:
Jestem pewny. Nigdzie indziej nikt nie mógłby tego zrobić, bo auto stoi na ogrodzonej posesji, a jeśli chodzi o wulkanizację to jeżdżę odkąd sięgnę pamięcią do jednego zakładu. Nikt inny mi nic nie ruszał przy kołach nigdy, oprócz właściciela tego zakładu i zawsze robił to na poczekaniu, przy mnie. Po tylu latach zna mnie na wylot, moje auta tez kojarzy od razu. Zawsze przy zmianie kół mi je wyważa, jeśli trzeba było dać ciężarek, to zawsze doklejał go od środka, nie tykając nic przy feldze. On jest teraz na urlopie, bo byłem tam dziś i będzie w przyszłym tygodniu. Chcę mu to pokazać i usłyszeć opinię fachowca, który siedzi w tym całe życie. Zresztą jak wcześniej wspominałem, kolor koreczków zatykających śruby także się nie zgadza, połowa nie jest moja.



loco1 napisał:
Konieczne jest sprawdzenie auta w momencie odbioru.

Proszę mi powiedzieć, ile osób przywiązałoby największa uwagę do stanu felg, zamiast wnętrza auta po wybuchu gaśnicy proszkowej?
 
Takie, że nikt by nie pomyślał, że ludzie są na tyle nieodpowiedzialni, że potrafią popsuć coś, czego mieli nie dotykać. Oni mieli WYCZYŚCIĆ tapicerkę, a nie WYMIENIAĆ mi części w samochodzie (przy okazji psując inne, czyli felgi)! Za coś takiego to powinna być tak sroga kara, żeby właścicielowi się odechciało prowadzić zakład, bo się niedługo okaże, że mam podmienione części w silniku i co wtedy? Powinienem rozebrać silnik przy odbiorze i sprawdzić czy wszystko jest moje? :brawo:

Jeśli rzeczywiście prawo w Polsce jest takie, że ktoś kto podmienia części w aucie pozostaje bezkarny, to nic tylko otworzyć zakład i wymieniać każdemu wszystko na co nie zwraca uwagi. Oddasz mi auto na wymianę oleju, a ja Ci założę zużyte klocki hamulcowe, biorąc Twoje, filtry w aucie włożę Ci zużyte i nowe sobie wezmę, wyjmę sobie regulatory z silnika i podmienię pompę paliwa. Wątpię, abyś dziwnym trafem przy odbiorze auta patrzył na coś, czego miałem w ogóle nie dotykać. A idąc Twoim tokiem myślenia jeśli auto odbierzesz, to masz 0% szans mi udowodnić że to ja i pozostaję bezkarny, mając nowe oryginalne części z Twojego auta. Uważasz to za normalne? W tym miejscu chciałbym pogratulować wszystkim ludziom zajmującym się układaniem prawa i wyjątkowo im życzę takiej sytuacji. Jestem bardzo ciekaw jak szybko wtedy zmieni się interpretacja prawa.
 
Widać,że jesteś pewien swego.Nic tu żadne rady,których nie przyjmujesz do wiadomości.Więc napisz pismo do właściciela przywrócenie stanu poprzedniego,a potem daj sprawę do sądu.I poinformuj nas.Powodzenia.
 
A czy jesteś na 1000% pewny, że nie zrobili tego w wulkanizacji przy zmianie ogumienia? Wygląda tak, jakby felgi miały bicie i trzeba było zmienić położenie ciężarków. Ciężko sobie wyobrazić, aby ktoś chciał ukraść owe zakuwki lub nakłonić Cię do wyważania kół w tak idiotyczny sposób, aby dokładać swoje ciężarki w innych miejscach. Przecież trzeba być kompletnym laikiem, aby tego nie zauważyć.
 
Napisz do Rzecznika, może on Ci wyjaśni dlaczego masz to zostawić i nie ponosić dodatkowo kosztów jak oni Cię pozwą.
 
Powrót
Góra