B
botek
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2015
- Odpowiedzi
- 1
Dzień dobry wszystkim
Przybywam do was z pytaniem o sposób postępowania w następującej sprawie
W nocy parkuję auto na przydzielonym tylko dla mnie miejscu parkingowym. Prawie zawsze wjeżdżam na nie przodem. Obok mnie po lewej stronie miejsce ma przydzielone Pan, który ma na tyle duży samochód, że musi w nie wjeżdżać tyłem. A skoro auto duże to i drzwi musi szeroko otworzyć, aby z niego wsiąść/wysiąść. Moje auto długie nie jest, więc czasem dojeżdżam do końca miejsca parkingowego (po długości), a czasem zostawię pół metra miejsca. Auto mojego parkingowego sąsiada z uwagi na gabaryty zawsze jest zaparkowane na środku miejsca parkingowego. Już jakiś czas czas temu na samochodzie zauważyłem ślady na karoserii od drzwi, ale auto stare, tu i tam rdzewiejące i poobijane więc się nie przejmowałem. Ale to co zobaczyłem ostatnio woła o pomstę do nieba. Na wysokości listwy bocznej samochodu tego Pana mam na lakierze kilkanaście powtarzających się śladów w kształcie litery c. Powstanie tylu uszkodzeń musiało zająć trochę czasu. A auta nie myłem to nie zwróciłem uwagi. Część z nich jest z wgniotkami. Co charakterystyczne samochód jest nietypowy, amerykański, a co za tym idzie wysokość powstania uszkodzeń jest rzadko spotykana. Ślady powtarzają na długości dobrych kilkudziesięciu centymetrów. Zostawiłem sąsiadowi za wycieraczką kartkę z numerem telefonu i prośbą o kontakt. Zadzwoniłem też do ubezpieczyciela tego Pana jakie dokumenty są wymagane i usłyszałem, że muszą mieć oświadczenie sprawcy, albo informację, że sprawca został ukarany przez Policję.
Właściciel samochodu zadzwonił do mnie i powiedział że on tego nie zrobił ponieważ ma gumowe zakończenia drzwi opierając się o inny samochód nie może powodować uszkodzeń. Tutaj dodam że końcówka listwy bocznej od strony Pana kierowcy na zakończeniu drzwi jest mocno wytarta i ma zarysowania. To właśnie tą listwę boczną podejrzewam o spowodowanie uszkodzeń. Listwa od strony pasażera jest jak nowa.
Podejrzewam, że Pan albo nie wiedział że może uszkodzić sąsiednie auto opierał drzwi o nie, albo po prostu stwierdził że gdy stoi obok stary samochód to hulaj dusza piekła nie ma.
Nie muszę chyba dodawać, że usłyszałem coś w stylu “to niech Pan idzie na policję, to nie ja” Pan nie chciał się spotkać.
Na policję poszedłem, odczekałem swoje i usłyszałem że parking prywatny, żadna strefa zamieszkania, ani strefa ruchu, więc oni nie mogą Pana ukarać i pozostaje mi tylko droga cywilna ponieważ nie było zagrożenia i sprawa zostanie umorzona.
Byłem też u zarządcy parkingu i wiem że kamery łapią te miejsca postoju samochodów ale zdjęcia są poklatkowe i na dwoje babka wróżyła. Sam tych zdjęć nie widziałem.
I teraz mam do Was kilka pytań, pierwsze jest o Policję bo na gorąco w komisariacie się nie dopytałem.
1 Czy policja po przyjęciu zgłoszenia prowadzi dochodzenie w celu ustalenia faktów w kolejności jak poniżej?
wzywa kierowców/ właścicieli auta i
b) dokumentuje szkody
c) określa winnego
d) umarza postępowanie
czy też od razu przechodzi do pkt d) i umarza postępowanie gdy ustali że zdarzenie miało miejsce poza drogą publiczną?
2 Sprawa sądowa
Policjant powiedział mi, że muszę pozwać w sprawie cywilnej właściciela auta, a nie firmę ubezpieczeniową.
Czy muszę określić wartość uszkodzeń? Zależy mi tylko na ustaleniu sprawcy, bo resztę chciałbym załatwić z ubezpieczycielem.
4.Koszty.
Nigdy nie miałem przyjemności korzystać z usług instytucji jaką jest sąd i stąd moje pytanie o koszty.
Jakie mogą być koszty opłat sądowych na start?
5 Szanse z takimi dowodami?
Więcej zdjęć mogę podesłać na PW
https://drive.google.com/file/d/1UCa1nAKe9gPLWBlGQ2lzckgTLMCOX6Eb/view?usp=drive_link
Przybywam do was z pytaniem o sposób postępowania w następującej sprawie
W nocy parkuję auto na przydzielonym tylko dla mnie miejscu parkingowym. Prawie zawsze wjeżdżam na nie przodem. Obok mnie po lewej stronie miejsce ma przydzielone Pan, który ma na tyle duży samochód, że musi w nie wjeżdżać tyłem. A skoro auto duże to i drzwi musi szeroko otworzyć, aby z niego wsiąść/wysiąść. Moje auto długie nie jest, więc czasem dojeżdżam do końca miejsca parkingowego (po długości), a czasem zostawię pół metra miejsca. Auto mojego parkingowego sąsiada z uwagi na gabaryty zawsze jest zaparkowane na środku miejsca parkingowego. Już jakiś czas czas temu na samochodzie zauważyłem ślady na karoserii od drzwi, ale auto stare, tu i tam rdzewiejące i poobijane więc się nie przejmowałem. Ale to co zobaczyłem ostatnio woła o pomstę do nieba. Na wysokości listwy bocznej samochodu tego Pana mam na lakierze kilkanaście powtarzających się śladów w kształcie litery c. Powstanie tylu uszkodzeń musiało zająć trochę czasu. A auta nie myłem to nie zwróciłem uwagi. Część z nich jest z wgniotkami. Co charakterystyczne samochód jest nietypowy, amerykański, a co za tym idzie wysokość powstania uszkodzeń jest rzadko spotykana. Ślady powtarzają na długości dobrych kilkudziesięciu centymetrów. Zostawiłem sąsiadowi za wycieraczką kartkę z numerem telefonu i prośbą o kontakt. Zadzwoniłem też do ubezpieczyciela tego Pana jakie dokumenty są wymagane i usłyszałem, że muszą mieć oświadczenie sprawcy, albo informację, że sprawca został ukarany przez Policję.
Właściciel samochodu zadzwonił do mnie i powiedział że on tego nie zrobił ponieważ ma gumowe zakończenia drzwi opierając się o inny samochód nie może powodować uszkodzeń. Tutaj dodam że końcówka listwy bocznej od strony Pana kierowcy na zakończeniu drzwi jest mocno wytarta i ma zarysowania. To właśnie tą listwę boczną podejrzewam o spowodowanie uszkodzeń. Listwa od strony pasażera jest jak nowa.
Podejrzewam, że Pan albo nie wiedział że może uszkodzić sąsiednie auto opierał drzwi o nie, albo po prostu stwierdził że gdy stoi obok stary samochód to hulaj dusza piekła nie ma.
Nie muszę chyba dodawać, że usłyszałem coś w stylu “to niech Pan idzie na policję, to nie ja” Pan nie chciał się spotkać.
Na policję poszedłem, odczekałem swoje i usłyszałem że parking prywatny, żadna strefa zamieszkania, ani strefa ruchu, więc oni nie mogą Pana ukarać i pozostaje mi tylko droga cywilna ponieważ nie było zagrożenia i sprawa zostanie umorzona.
Byłem też u zarządcy parkingu i wiem że kamery łapią te miejsca postoju samochodów ale zdjęcia są poklatkowe i na dwoje babka wróżyła. Sam tych zdjęć nie widziałem.
I teraz mam do Was kilka pytań, pierwsze jest o Policję bo na gorąco w komisariacie się nie dopytałem.
1 Czy policja po przyjęciu zgłoszenia prowadzi dochodzenie w celu ustalenia faktów w kolejności jak poniżej?
wzywa kierowców/ właścicieli auta i
b) dokumentuje szkody
c) określa winnego
d) umarza postępowanie
czy też od razu przechodzi do pkt d) i umarza postępowanie gdy ustali że zdarzenie miało miejsce poza drogą publiczną?
2 Sprawa sądowa
Policjant powiedział mi, że muszę pozwać w sprawie cywilnej właściciela auta, a nie firmę ubezpieczeniową.
Czy muszę określić wartość uszkodzeń? Zależy mi tylko na ustaleniu sprawcy, bo resztę chciałbym załatwić z ubezpieczycielem.
4.Koszty.
Nigdy nie miałem przyjemności korzystać z usług instytucji jaką jest sąd i stąd moje pytanie o koszty.
Jakie mogą być koszty opłat sądowych na start?
5 Szanse z takimi dowodami?
Więcej zdjęć mogę podesłać na PW
https://drive.google.com/file/d/1UCa1nAKe9gPLWBlGQ2lzckgTLMCOX6Eb/view?usp=drive_link
Ostatnia edycja: