Uszkodzenie mechaniczne przesyłki a rękojmia

  • Autor wątku Autor wątku aeika
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

aeika

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2012
Odpowiedzi
23
Dotyczy sprzedaży między przedsiębiorcą, a konsumentem.
Paczka została nadana 24.11, odebrana bez zastrzeżeń 25.11.

Dzisiaj, czyli po 18 dniach, konsument zgłosił się z uwagami, że towar z przesyłki odebranej 25.11. jest uszkodzony. Na reklamację z firmie kurierskiej jest za późno, poinformowałam więc, że niestety reklamacja nie może być przyjęta. Po takiej odpowiedzi, klient wysłał maila o treści:

Konsument, który po dokonaniu zakupu stwierdza, że rzecz zakupiona ma wady fizyczne, może żądać, zgodnie z art. 561 par. 1 Kc, wymiany rzeczy na wolną od wad albo usunięcia wady.
Nie mają w tym przypadku znaczenia wewnętrzne regulacje firm kurierskich.

oraz żąda wymiany uszkodzonego towaru na wolny bez wad. Czytam różne ustawy itp. i się pogubiłam. Czy klient ma rację?

Czy mogę w odpowiedzi powołać się na:
Art. 545. § 2. W razie przesłania rzeczy sprzedanej na miejsce przeznaczenia za pośrednictwem przewoźnika, kupujący obowiązany jest zbadać przesyłkę w czasie i w sposób przyjęty przy przesyłkach tego rodzaju; jeżeli stwierdził, że w czasie przewozu nastąpił ubytek lub uszkodzenie rzeczy, obowiązany jest dokonać wszelkich czynności niezbędnych do ustalenia odpowiedzialności przewoźnika. ?
 
bardzo proszę o odpowiedź, w dniu jutrzejszym muszę poinformować klientkę o swoim stanowisku, a nie chcę walnąć jakiegoś babola jeśli chodzi o te artykuły. Znalazłam także info, że czas na zgłoszenie uszkodzenia przesyłki reguluje prawo przewozowe i jest to siedem dni.
 
A co według kupującego jest wadą fizyczną ?
Jeśli jest to usterka mechaniczna, która mogła lecz nie musiała powstać w transporcie to odpowiedz klientowi, że masz jego podpis pod przesyłką odebraną "bez zastrzeżeń".
 
kalkin napisał:
A co według kupującego jest wadą fizyczną ?
Jeśli jest to usterka mechaniczna, która mogła lecz nie musiała powstać w transporcie to odpowiedz klientowi, że masz jego podpis pod przesyłką odebraną "bez zastrzeżeń".

Ten towar składa się tylko z aluminium, są to tak jakby aluminiowe profile o długości 1m. Klientka zgłosiła, że są wygięte. Minęło 18 dni od kiedy odebrała paczkę, więc nie mam żadnych podstaw żeby jednoznacznie stwierdzić czy to uszkodzenie w transporcie czy ona sama to uszkodziła. Nie wiem czy w firmie kurierskiej, z której korzystam, podpisanie że się odebrało paczkę jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że odbiór bez zastrzeżeń. Muszę to zweryfikować. W każdym razie zastrzeżenia zgłosiła dopiero dzisiaj, prawie trzy tygodnie po odbiorze.
 
Nie z Art. 545 nie możesz skorzystać ponieważ stosuje się go do osób fizycznych nie będącymi jednocześnie konsumentami. Jednym słowem do firm/instytucji.
Rozumiem, że zakup jest na paragon? Podpis też jest tu bezzasadny. Są ustawy wyższego rzędu niż regulamin firmy kurierskiej. Teoretycznie klient ma rację.
Na moje oko, musisz przyjąć reklamację z tytułu rękojmi, obejrzeć profile i ewentualnie ją odrzucić z tytułu uszkodzenia mechanicznego, jeżeli masz w warunkach gwarancji taki wpis, lub spróbować je wyprostować, jeżeli se da. Jeżeli konsument się uprze się, że jeżeli nie wymienisz ich na nowe, to chce je oddać, obniż ich wartość o jakiś procent jaki Twoim zdaniem będzie odpowiedni do wartości pozostałej produktu, za ile będziesz mogła je sprzedać jako np. uszkodzone.
Konsument będzie mógł wtedy tylko dochodzić swoich praw w sądzie. Pytanie czy to jest warte i z jednej strony i z drugiej?
 
koraz84 napisał:
Nie z Art. 545 nie możesz skorzystać ponieważ stosuje się go do osób fizycznych nie będącymi jednocześnie konsumentami. Jednym słowem do firm/instytucji.
Rozumiem, że zakup jest na paragon? Podpis też jest tu bezzasadny. Są ustawy wyższego rzędu niż regulamin firmy kurierskiej. Teoretycznie klient ma rację.
Na moje oko, musisz przyjąć reklamację z tytułu rękojmi, obejrzeć profile i ewentualnie ją odrzucić z tytułu uszkodzenia mechanicznego, jeżeli masz w warunkach gwarancji taki wpis, lub spróbować je wyprostować, jeżeli se da. Jeżeli konsument się uprze się, że jeżeli nie wymienisz ich na nowe, to chce je oddać, obniż ich wartość o jakiś procent jaki Twoim zdaniem będzie odpowiedni do wartości pozostałej produktu, za ile będziesz mogła je sprzedać jako np. uszkodzone.
Konsument będzie mógł wtedy tylko dochodzić swoich praw w sądzie. Pytanie czy to jest warte i z jednej strony i z drugiej?
Serio? Czyli co, ktoś może się do mnie odezwać po pół roku, że dopiero otworzył paczkę, zobaczył uszkodzenia mechaniczne i ja mam obowiązek przyjąć reklamację z tytułu rękojmi? Poza tym czy skoro przyjmuję z tytułu rękojmi to przypadkiem nie mają tu zastosowania zasady gwarancji? Przecież to dwie różne kwestie.
 
Oczywiście, że reklamację musisz przyjąć i rozpatrzyć. Nikt nie mówi, że masz ją uznać za zasadną. Jak odrzucisz reklamację to kupującemu pozostanie sąd i nich tam tłumaczy dlaczego nie zbadał towaru przy odbiorze i co robił z towarem przez prawie 3 tygodnie.
 
Podpisując odbiór bez zastrzeżeń pozbawił się wszystkich praw reklamacyjnych. Możesz od razu go olać, a jak zareklamuje towar to rozpatrz reklamację negatywnie. Dla zobrazowania sytuacji dodam, że jakbyś wysłał mu np cegłówkę zamiast telefonu, a on podpisał by odbiór to nie miał by już żadnych praw reklamacji. Tak to wygląda w praktyce. : )
 
To co napisał tym razem Opania to nie jest prawda. Sądu w żaden sposób nie wiąże podpis kurierowi czy listonoszowi czegokolwiek. Odbiór bez zastrzeżeń dotyczy sposobu transportu, a nie zawartości.
 
tak tak, chodzi mi o uszkodzenia wynikłe w czasie transportu (czyli w/w uszkodzenie mechaniczne). Tylko, że jeśli np sprzedający się wyprze, że wysłał sprawny przedmiot to kupujący nie będzie potrafił udowodnić co było w paczce, więc w pewnym sensie jeśli sprzedający zna prawo, może bez problemu odrzucić reklamację. Jednym zdaniem. Kupujący nie będzie potrafił udowodnić sprzedającemu, że to akurat ten przedmiot od niego kupił. Dlatego tak ważne jest sprawdzanie przedmiotu przed podpisaniem odbioru.
 
Ostatnia edycja:
tylko pamietajmy ze poza poczta ktora pozwala wykupic taka usuge sprawdzania zawartosci przed odebraniem nikt inny tego nie oferuje, wtedy pozostaje powolac si ena prawo przewozowe i istnienie uszkodzenia paczki (mimo jej braku) i zadac otworzenia ze spisaniem protokolu co moze wiazac sie z dodatkowymi kosztami jesli takowej skzody nie bedzie, mysle sie?

czyli powinno sie ale nie ma jak, a jelsi trickiem znajdzie sie sposob to moze byc kosztowny

kilka tygodni temu byl taki dlugi watek kto co komu ma udowadniac, wartos sie zapoznac bo to nie jest czarno biale
 
mylisz się.

Tak jak wyżej napisałem. Podpisując kurierowi czy listonoszowi odbiór pozbawiasz się wszystkich możliwości reklamacji paczki wynikłych w czasie transportu.

Jednak żyjesz w kraju gdzie wszystko jest na odwrót, a kurierzy są szkoleni żeby najpierw prosić o podpis, a później wręczać paczki nie narażając swojej firmy na straty i mieć święty spokój. Tutaj masz link z argumentami dla kuriera jakbyś trafił na "upierdliwca" ;) :

https://forumprawne.org/prawa-konsumenta/629950-otwarcie-paczki-przy-kurierze.html
 
Dokladnie o tym artykule napisalem, to jest trick na ktory mozna sie powolac nawet jesli paczka nie jest uszkodzona bo wystarczy twierdzenie ze jest uszkodzona ale w watku o ktorym wspomnialem byla poruszona kwestia oplaty w przypadku gdyby zarzut sie nie potwierdzil. Z tego co pamietam to niektorzy kurierzy maja taka oplate wpisana w regulamin a prawo przewozowe tez to jakos reguluje.

Druga sprawa, teoretycznie masz 7 dni na spisanie protokolu szkody ale oczywisice pozostaje kwestia dowodowa takiego protokolu. Chociaz podejrzewam ze sam rodzaje uszkodzen przy ktorych mozna wykazac ze mimo ze protokol spisano pozniej to szkoda powstala podczas transportu
 
mój cytat z innego wątku

opania napisał:
Z praktyki napisze Ci:
Daruj sobie ten protokół szkody. Podpisując kurierowi czy listonoszowi odbiór pozbawiasz się wszystkich możliwości reklamacji paczki wynikłych w czasie transportu. Protokół szkody został wymyślony tylko po to żeby mydlić ludziom oczy i żeby odbiorcy nie strajkowali pod siedzibami firm kurierskich. Jest to nic nie warty świstek papieru. Chodzi o to, że ludzie strasznie wyzywali/nie dawali spokoju kurierom z powodu przywiezienia uszkodzonych paczek, a tak naprawdę podpisem pod obiorem pozbawiali się wszelkich praw reklamacyjnych, więc trzeba było coś wymyślić żeby odciążyć kurierów i infolinie, więc przyjeżdżał kurier jeszcze raz, spisywał protokół szkody, a po tygodniu przychodzi pismo o nie uznaniu reklamacji. :D
 
Powrót
Góra