Uszkodzenie samochodu na parkingu sklepu przez reklamę

  • Autor wątku Autor wątku bazyli11
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

bazyli11

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2008
Odpowiedzi
2
Witam!

Jestem nowy na forum i jest to mój pierwszy post.

Mam pewien problem z uzyskaniem odszkodowania, więc dlatego postanowiłem napisać tego posta i założyć nowy wątek. Na początku zaznaczę, że szukałem na tym forum i w internecie jakiś odpowiedzi i wskazówek, które mogły by mi pomóc w mojej sprawie, ale nic konkretnego nie znalazłem.

W styczniu br. w czasie gdy w Polsce szalał orkan Emma wybrałem się na zakupy do pewnego supermarketu w moim mieście. Samochód zaparkowałem na parkingu przed sklepem (parking leży na terenie sklepu). Na parkingu tym obok miejsc parkingowych stoją małe bilbordy reklamowe około 1.5 m wysokości. Gdy wróciłem z zakupów na drzwiach kierowcy leżał owy bilbord. Został on na 100% przewrócony przez silny wiatr orkanu Emma. Gdy wchodziłem do sklepu to widziałem jak w innym miejscu parkingu upada taka sama reklama. Postawiłem reklamę, schowałem zakupy do samochodu i udałem się do Punktu Obsługi Klienta tego supermarketu. Ku mojemu zdziwieniu pracownicy nie robili żadnych problemów z załatwieniem sprawy. Spisali notatkę służbową z opisem zdarzenia, wykonali zdjęcia samochodu i reklamy. Poinformowali mnie, że sprawę skierują do centrali i centrala dalej będzie się tym zajmować. Po kilku tygodniach przyjechał do mnie rzeczoznawca z Towarzystwa ubezpieczeniowego supermarketu, zrobił zdjęcia samochodu. Po następnych kilku tygodniach dostałem pismo od TU supermarketu, w którym napisane było że szkoda jest wyceniona na 800zł. I od tego momentu zaczynają się schody. W uzasadnieniu napisali, że nie wypłaca mi odszkodowania ponieważ:

"Wartość odszkodowania określono kosztorysowa na 800zł. Szkoda pozostaje poniżej franszyzy integralnej ustalonej dla polisy OC Ubezpieczonego - dlatego powyższe zdarzenie nie jest objęte zakresem ochrony ubezpieczeniowej."

i niżej jeszcze jedno zdanie:

"Z tego względu należało odmówić wypłaty odszkodowania. Z roszczeniem należy zwrócić się bezpośrednio do ubezpieczonego."

Napisałem więc pismo do centrali z prośbą o wypłacenie mi odszkodowania. Jednak oni odpisali mi, że nie wypłaca mi pieniędzy ponieważ nie ma notatki policyjnej. Dodam, że supermarket zaczął upominać się o notatkę dopiero gdy sam musi mi wypłacić ubezpieczenie. Wcześniej nikt o tym nie wspominał.

Chciałbym się odwołać od ich decyzji, ponieważ nie zgadzam się z nią. Według mnie nie miałem obowiązku wzywania policji. Znałem sprawcę uszkodzenia mojego auta czyli supermarket. Pracownicy spisali notatki, więc sprawa sprawa mogła by być załatwiona polubownie. Gdybym nie wiedział kto mi uszkodził auto to bym oczywiście wezwał policję. Ale w tym przypadku ewidentnie według mnie sprawcą jest supermarket, ponieważ mimo ostrzeżeń o silnym wietrze nie zabezpieczyli odpowiednio bilbordów.

Jednymi dowodami zaistniałej sytuacji jest notatka służbowa i zdjęcia wykonane przez pracowników supermarketu, naocznych świadków nie mam.

Mam więc kilka pytań:

1. Czy miałem w tym przypadku obowiązek wezwać policję jeszcze przed zgłoszeniem w punkcie obsługi szkody?
2. Jakie mam szanse na polubowne załatwienie sprawy?
3. Czy gdybym wytoczył proces cywilny to miałbym szansę z wymienionymi wyżej dowodami wygrać taką sprawę i czy warto zakładać taką sprawę o kwotę 800zł?

Z góry dziękuję wszelką pomoc!

Proszę też o podanie artykułów z KK lub KC na które mogę się powołać przy pisaniu odwołania lub przy rozprawie w sądzie.
 
Niewezwanie Policji nie przekreśla Twoich szans. Do Ciebie należy decyzja czy wnieść powództwo o zapłatę przeciwko odpowiedzaialnemu za szkodę. Akta ubezpieczyciela moga być w tej sprawie dowodem.
Nie sposób prorokowac jak to się skończy nie znając wszystkich okoliczności sprawy.
 
Ogólnie to problemy z odszkodowaniem nie będzie, trochę Cię jednak czeka pracy. Żądanie notatki jest bezpodstawne, masz spisane zgłoszenie więc jeśli je przyjęli i nie zgłaszali braków to teraz nie mogą tego żądać.
 
[cytat="embustero":j0r71qct]Żądanie notatki jest bezpodstawne, masz spisane zgłoszenie więc jeśli je przyjęli i nie zgłaszali braków to teraz nie mogą tego żądać.[/cytat:j0r71qct]

Też mi się tak wydaje. Po prostu szukają jakiegoś haka, żeby uniknąć wypłaty.

Napiszę odwołanie i zobaczę co tym razem mi odpowiedzą. Mam nadzieję, że sprawa nie skończy się w sądzie. A jeśli by do tego doszło to czy ta sprawa była by skomplikowana? Czy laik poradził by sobie przedstawiając jako dowody pisma z ubezpieczalni, notatkę służbową i zdjęcia? Czy trzeba by adwokata fatgować?
 
[cytat="bazyli11":280kxdb1]A jeśli by do tego doszło to czy ta sprawa była by skomplikowana? Czy laik poradził by sobie przedstawiając jako dowody pisma z ubezpieczalni, notatkę służbową i zdjęcia? Czy trzeba by adwokata fatgować?[/cytat:280kxdb1]
Ja bym fatygował, w końcu i tak oni za to zapłacą, a wbrew pozorom proces sądowy to nie tylko przedstawianie dowodów, ale także różne procedury (np. jeśli nie ujawnisz wszystkich dowodów w pozwie, to później możesz mieć kłopoty z ich przedstawieniem, gdyz sąd może ich nie dopuścić). Na ogół sądy pomagają powodom, ale różnie z tym bywa, a prawnik jest z pewnością skuteczniejszy i szybszy.
 
Wleję tu troche dziegciu niestety.
Brak policji to oczywiście bzdura. Jeśli pracownicy spisali notatkę i zrobili zdjęcia to nie było potrzeby jej wzywania.
Ale kwestia jest w czym innym. Jeśli szkoda była spowodowana huraganem to mogą powoływać się na siłę wyższą, i jeśli konstrukcja reklamy nie miała jakichś wad które widać na zdjęciach, to wygrana wcale nie musi być taka pewna. W każdym razie przygotuj sie na uzasadnienie twierdzenia że "w tym przypadku ewidentnie według mnie sprawcą jest supermarket, ponieważ mimo ostrzeżeń o silnym wietrze nie zabezpieczyli odpowiednio bilbordów". Jak niby zabezpiecza się reklamy przed nadciągającym huraganem?
Myślę jednak, że ich prawnik nie będzie się chciał gimnastykować za 800 zł :-) i jak wyślesz im przedsądowe wezwanie do zapłaty, to zapłacą bez sądu.
I tego Ci życzę. Pzdr
 
Powrót
Góra